20

Jak to się dzieje, że ludzie wpłacają pieniądze na takie rzeczy w crowdfundingu?

Osoby, które czytały moje teksty dotyczące finansowania społecznościowego, wiedzą, że do samej idei nie mam zastrzeżeń. Co więcej, uważam, że to świetny wynalazek i wielka szansa dla startupów czy artystów. Nie podoba mi się jednak, że serwisy tego typu zamieniają się w sklepy z przedsprzedażą. Czasem wyciąga się w nich od klientów naprawdę duże pieniądze […]

Osoby, które czytały moje teksty dotyczące finansowania społecznościowego, wiedzą, że do samej idei nie mam zastrzeżeń. Co więcej, uważam, że to świetny wynalazek i wielka szansa dla startupów czy artystów. Nie podoba mi się jednak, że serwisy tego typu zamieniają się w sklepy z przedsprzedażą. Czasem wyciąga się w nich od klientów naprawdę duże pieniądze za obietnice dostarczenia produktu, który dostarczony raczej nie zostanie. Bo to np. projekt wykraczający poza możliwości twórców. Ludzie jednak wierzą i płacą.

Wczoraj czytałem o ubieralnym smartfonie Blu. Projekt już na papierze wydaje się nierealny, ale z ciekawości postanowiłem sprawdzić, czy ktoś wpłacił kasę twórcom. Wpłacił. Dzisiaj rano okazało się, że takich osób przybywa, a na liczniku jest już ponad 20 tysięcy dolarów. Wystarczyło kilkanaście godzin. Nadal nie wierzę w to, by udało się zabrać wnioskowany milion, ale wszystko jest przecież możliwe – nawet kilkaset tysięcy byłoby dla mnie zaskoczeniem. Dlaczego?

Blu 2

Blu 3

Blu 5

Otóż nie wierzę w to, że twórcom uda się dostarczyć na rynek sprzęt, który pokazują na grafikach i w filmie promocyjnym. Jest poza ich zasięgiem – zwłaszcza przy budżecie wynoszącym milion dolarów. Nawet gdyby udało im się osiągnąć kształt pierścienia i smartfon rzeczywiście dałoby się założyć na nadgarstek, to gadżet będzie miał tyle niedociągnięć i niedoróbek, że klient szybko z tego zrezygnuje. Skąd ta pewność? Bo to pierwsza wersja, ta zawsze obarczona jest błędami. Zwłaszcza, gdy jest tworzona w warunkach „garażowych”. Wystarczy przypomnieć gadżet Ring, który swego czasu cieszył się wielkim zainteresowaniem w serwisie finansowania społecznościowego, a potem okazało się, że to bubel.

blu 7

Blu 8

Gdyby sprawa była tak prosta, jak widzi to zespół, to podejrzewam, że zobaczylibyśmy już taki sprzęt na rynku. Jeśli nie dostarczyłyby tego firmy Samsung czy LG eksperymentujące z wyginanymi wyświetlaczami, to pewnie skusiliby się Chińczycy, którzy lubią zaskakiwać niecodziennymi pomysłami. Ale jakoś nie przypominam sobie zapowiedzi smartfonu na nadgarstek. Nie pomyśleli o tym? Nie mają w budżecie miliona dolarów? A może grają na tyle zachowawczo, że świeże pomysły ich nie interesują?

https://youtu.be/jnMFXgtqjOM

Smartfon Blu może i intryguje swoim wyglądem, niektórzy uznają pewnie, że pomysł jest naprawdę dobry. A do tego świetne podzespoły (twórcy postanowili zaszaleć i nie żałowali klientom – będą nawet zaginać Gorilla Glass) oraz funkcje, które muszą wywoływać „wow”. Tyle, że to obietnica. I to obietnica bez pokrycia. A ludzie płacą i to po kilkaset dolarów. Najwyraźniej podziałała magia promocji – mogą zaoszczędzić ponad 70% z sumy, jaką sprzęt będzie kosztował, gdy trafi już na rynek. Nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem.

Blu 6

Niby każdemu trzeba dać szansę, nie są to też moje pieniądze, więc nie powinienem decydować, kto i na co ma wydawać swoje środki. Niepowodzenie takich projektów nie wpływa jednak pozytywnie na rozwój tej branży. Przybywać będzie naciągaczy sprzedających cuda, trudniej będzie się przebić twórcom z ich „zwyczajnymi” pomysłami. I chociaż mówi się o tym nie od dzisiaj, to najwyraźniej przekaz nadal nie dociera do wszystkich. Za kilak miesięcy przeczytamy o równie odjechanym gadżecie i znowu pojawią się ludzie wyciągający portfele.