Mobile

[Od Czytelnika] Jak się zmienią urządzenia w przeciągu kilku najbliższych lat?

AJ
Adam Jesionkiewicz
26

Myśląc o smartfonach przyszłości, większość z Was pomyśli o futurystycznych wizjach urządzeń mobilnych. Wszyscy liczymy na rychły debiut giętkiego wyświetlacza w masowo produkowanym telefonie, wysokiej wydajności, dzięki której konsole staną się zbędne czy też genialnych aparatów, które spowodują wy...

Myśląc o smartfonach przyszłości, większość z Was pomyśli o futurystycznych wizjach urządzeń mobilnych. Wszyscy liczymy na rychły debiut giętkiego wyświetlacza w masowo produkowanym telefonie, wysokiej wydajności, dzięki której konsole staną się zbędne czy też genialnych aparatów, które spowodują wymarcie lustrzanek.

Jednak czy te rzeczy staną się rzeczywistością w przeciągu najbliższych 10 lat? Jak mogą wyewoluować smartfony do 2025 roku?

Więcej, lepiej, energooszczędnie – wojna na cyferki i przegrzewanie

Ostatnim czasy jesteśmy świadkami wielkiego wyścigu na rdzenie: ich ilość oraz taktowanie. Czy jednak są to kluczowe czynniki, decydujące o wydajności procesora w praktyce? Wiadomo, że nie. Zresztą w tym nowym roku na pewno większość flagowych urządzeń od tych bardziej i mniej renomowanych firm będzie napędzane przez „najwspanialsze, najlepsze” ośmiordzeniowe układy. Wszystko zaczęło się od pomysłu ARM o dość intrygującej nazwie: big.LITTLE. Oznacza to, że w SoC znajdziemy dwie grupy rdzeni; mocniejszych i słabszych. Dzięki temu cały układ może stać się wydajniejszy, pozostając przy tym oszczędny. Idea genialna, natomiast wykonanie trochę gorsze. Sam pomysł podchwycił początkowo wyłącznie Samsung, który wykorzystał tą koncepcję do stworzenia nowych Exynosów Octa. Pierwszy model tej serii, 5410, zasłynął ze względu na problemy z przegrzewaniem i załączaniem się poszczególnych rdzeni. W dodatku potrzebował „morza” prądu. Na szczęście kolejne wersje są już bardzo dobrymi rozwiązaniami i mogą śmiało rywalizować z wyrobami konkurencji. Bez wątpienia Koreańczycy zdobyli już spore doświadczenie w konstruowaniu nad wyraz skomplikowanych SoC.

Drugim pionierem był MediaTek, który zdecydował się użyć wielu słabych rdzeni. Jednak w tym roku Tajwańczycy postanowili wykorzystać, zdobywający coraz większą popularność, ARM big.LITTLE. Tą drogą będzie musiała podążyć każda korporacja, specjalizującą się w produkcji układów scalonych. Niestety większość z nich przeprowadzi istne beta testy na użytkownikach. Chyba słyszeliście o wadach Snapdragona 810? Moim zdaniem sytuacja nie wygląda lepiej u konkurencji – wszyscy pracują nad wykrzesaniem z „krzemowych układów” wszystkich zasobów. W przeciągu kilku lat na pewno będziemy mieć do czynienia z coraz mniejszym procesem technologicznym – gdzie znajduje się ostateczna bariera? Jeszcze w 2010 roku 45 nm było niezłym rezultatem, podczas gdy obecnie każdy walczy o bycie tym „najmniejszym” – mniej niż 14 nm stanowiłoby wybitny wynik. A co po osiągnięciu końca rozwoju? Prawdopodobnie grafen, ale to nadaje się na temat osobnego wpisu.

Jak od strony technicznej może wyglądać smartfon przyszłości? Zapewne na jego pokładzie odnajdziemy kilka gigabajtów, ultraszybkiej pamięci operacyjnej – powstaje jednak pytanie: ile RAM-u w praktyce potrzebujemy? Czy w przyszłości każdy będzie szukał sprzętu mobilnego z astronomiczną ilością pamięci? Uważam, że za kilka lat znaczący rozwój w tej dziedzinie „przyniesie owoce”. Najprawdopodobniej to smartfon czy tablet zastąpią w codziennej pracy nasz komputer – zapewne renderowanie grafiki czy granie w wymagające gry stanie się ich zadaniem. Dzięki funkcjom Screen Mirroringu czy też połączeniu kablem HDMI z naszym SmartTV, będą mogły bezproblemowo zastąpić konsole – choć wiem, że to nie wydarzy się z dnia na dzień. Tak naprawdę wszystko zależy od deweloperów. Jeżeli wyczują zysk w tworzeniu pełnych wersji hitów, takich jak „Far Cry”, „Assasin’s Creed” czy „GTA” na urządzenia mobilne, wówczas moglibyśmy być świadkami bardzo ciekawej rynkowej sytuacji. Konsole odeszłyby w większości do lamusa. Oczywiście mają jednak jednego asa w rękawie: kontrolery ruchu. Aczkolwiek najnowsze inteligentne telewizory świetnie rozpoznają gesty, więc pytanie na temat przyszłości Move’a oraz Kinecta, pozostaje otwarte.

Wyobrażam sobie, że w przyszłości każdy flagowiec wyróżni się, znając życie i pomysły marketingowców, 10 lub jeszcze więcej GB RAM-u. Taka ilość na pewno wyśmienicie wyglądałaby w ulotkach. Istna mania wielkości... Zastanawiam się, jak pod względem optymalizacji i zasobożerności będą się różnić poszczególne systemy operacyjne. Czy Android stanie się perfekcyjnie stabilny? Jakie funkcje zostaną dodane przez Apple? A jak poradzi sobie Windows, stanowiący idealny przykład symbiozy komputerów oraz urządzeń mobilnych? A może któryś z obecnie małych graczy, wyrośnie na giganta i zdominuje rynek, tak jak to zrobił Android? Myślę, że w przyszłości część telefonów, tabletów i laptopów będzie działać w oparciu o „bliźniaczy” system. Dopiero wtedy można by było mówić o czystej wielofunkcyjności ww. sprzętów. Do tego wszystkiego nowe procesory. Liczę na nowe jednostki grafenowe, nad którymi zapewne są aktualnie prowadzone testy. Układ w malutkim urządzeniu będzie mógł stanąć w szranki z Intelem Xeonem? Kto wie – w świecie technologii właśnie ten nieprzewidywalny rozwój stanowi najciekawszy temat wszelkich dywagacji.

Ostrzej, jaśniej i bardziej kolorowo - po prostu „Chodź pomaluj mój świat”

Przyszłość niewątpliwie należy do wyświetlaczy organicznych, tzw. OLED-ów, w których produkcji specjalizują się na dobrą sprawę tylko dwie firmy: Samsung i Sharp. Dlaczego IPS-y znikną z rynku konsumenckiego? Wiadomo, że w przeciągu ostatnich lat z ekranów LCD/LED starano się „wycisnąć ostatnie soki” – osiągnąć lepszy kontrast, uzyskać głębszą czerń oraz biel. Niestety mimo spaniałości najnowszych monitorów TFT, mogę śmiało powiedzieć, że historia tej technologii dobiega końca. Naprawdę ciężko będzie je jeszcze poprawić. Jedyną drogą rozwoju pozostaje stosowanie coraz to wyższych rozdzielczości, bądź korzystanie z różnych rodzajów rozłożenia i wykonania subpikseli. Jednak takie wyświetlacze mają jeden ogromny atut: niską cenę produkcji. Na szczęście do 2016 roku, koszt wytworzenia OLED-a będzie zbliżony do kwoty potrzebnej na wyprodukowanie IPS-a.

Oczywiście rozdzielczość ekranów w urządzeniach mobilnych będzie dalej rosła w swoim tempie – co rok kolejne podwyższanie poprzeczki. W tym roku poznaliśmy urządzenia wychwalające się znaczkiem „2K” czy „QHD”. Natomiast w 2015 możemy się spodziewać masowo produkowanego smartfona, wyróżniającym się współczynnikiem zagęszczenia pikseli ok. 800 ppi. Taki wynik zrobi wrażenie na wszystkich i wszystkim: poczynając od konsumentów, a kończąc na baterii. Czy rzeczywiście potrzebujemy takiej ostrości obrazu?

Moim zdaniem za 10 lat, bezproblemowo znajdziemy urządzenie o rozdzielczości 16K – przecież następcy „muszą się” różnić diametralnie od swoich poprzedników. Uważam jednak, że producenci powinni skupić większą wagę na jakości wyświetlanego obrazu. Bez wątpienia liderem na tym polu jest Samsung, który słynie z własnych Super AMOLED-ów, Warto tu wspomnieć także o Sharpie, który jako jedyny nadąża za rozwiązaniami Koreańczyków – Japończycy dostarczają aktualnie ekrany OLED do wielu topowych smartfonów, np. Nokii Lumii 930/Icon. Mam nadzieję, że w ślad tych dwóch gigantów pójdzie reszta, chociażby JDC. Zresztą w 2025 roku lwią część sprzedaży będą stanowić produkty z elastycznymi, wygiętymi wyświetlaczami. Rzecz jasna podobne rzeczy są już dostępne na rynku (Samsung Galaxy Note Edge, LG G Flex), aczkolwiek stanowią zaledwie preludium do prawdziwego przełomu. Myślę, że w najbliższym czasie giętkie modele trafią na rynek konsumencki. Oczywiście w niewielkiej ilości, ze względu na trudności w produkcji i koszta. Zapewne za dziesięć lat część smartfonów wytrzyma upadek na beton z wysokości 1 metra. A może w tej materii nie dojdzie do żadnej rewolucji? Czy jednak dalej będziemy musieli się „troszczyć” z największą powagą o nasze urządzenia? Mam nadzieję, że producenci wsłuchają się w głosy klientów i stworzą bardzo odporne smartfony.

Według mnie w przyszłości każdy czołowy produkt mobilny będzie wyróżniał się elastycznym ekranem w technologii OLED – takie rozwiązanie na pewno spodoba się każdemu.

Większe, wzniośle nazwane – czyli pościg smartfonów za lusterkowacami

Aparat w telefonie jest już standardem. Z roku na roku „mobilne” matrycy stają się coraz lepsze: wyróżniają się większą ilością megapikseli, lepszą diodą doświetlającą czy też posiadają (cyfrową bądź optyczną) stabilizację obrazu. Niestety rzadko kiedy, równie szybki rozwój obejmuje rozmiar matrycy, który jest kluczowy przy robieniu zdjęć, głównie przy słabych warunkach oświetleniowych. Właśnie w tym aspekcie, powinny się poprawić wszystkie koncerny. Dzięki tej zmianie, smartfony z pewnością godnie zastąpiłyby drogie aparaty. Choć, czy jakikolwiek fan lusterkowców byłby w stanie „przesiąść” się na telefon? Wątpię.

Kluczowym elementem pozostaje rynek aparatów cyfrowych. Większość firm, tworzących takie właśnie produkty, zajmuje się również wyrobami branży mobilnej. Wiadome, że w takiej sytuacji smartfony nadal będą fotografować na poziomie „cyfrówek” sprzed dwóch lat – zapewne to się prędko nie zmieni. Co najwyżej częściej mogą się pojawiać hybrydy, takie jak Nokia Lumia 1020 czy Samsung Galaxy K Zoom. Reszta modeli dalej będzie otrzymywać niewielkie matryce – jakość powinna dalej rosnąć.

Sądzę, że smartfony przyszłości będą posiadały aparaty o wysokiej rozdzielczości przy zachowaniu reszty obecnych parametrów. Z kolei na froncie i z tyłu urządzenia spotkamy identyczne matryce. Według mnie znacząco rozwinie się tylko jedna „nisza”: smartfony fotograficzne. Co o tym myślicie?

Podobno lepiej, ale zawsze wystarczająco – o baterii słów kilka

Bez wątpienia największą wadą urządzeń mobilnych jest ich bateria. Przeważnie wytrzymuje średnio dzień pracy, w porywach do dwóch. Czy w przyszłości doczekamy kilka razy wydajniejszych ogniw? Moim zdaniem jest to prawdopodobne. Obecnie znacznemu rozwojowi uległy ładowarki – Samsung oraz Oppo pokazały, że naładowanie w krótkim czasie smartfona do 100% jest możliwe. Niestety przewidywanego sukcesu nie odniosło ładowanie indukcyjne. Moim zdaniem na nie przyjdzie jeszcze czas i ma szansę zrobić karierę w przyszłości także w przemyśle motoryzacyjnym. Wszystko zalezy od zaangażowania firm w rozwój tej koncepcji. Może w najbliższym czasie, w komunikacji miejskiej pojawią stanowiska do QI?

Ciągłe zwiększania pojemności baterii za niedługo przeminie. Wtedy przyjdzie pora na użycie zupełnie nowej technologii – również tu grafen może okazać się dobrym rozwiązaniem. Zostawiając kwestię zastosowanego materiału, myślę, że warto byłoby zastanowić się nad czasem pracy urządzenia, zasilanego przez nowatorskie ogniwo. Przewiduję się, że nastąpi ponad 3-krotny wzrost wydajności, mimo krótkiego czasu na naładowanie do pełna. Podobna wizja z pewnością doczeka się realizacji w segmencie aut.

Według mnie smartfony przyszłości będą charakteryzowały się wyśmienitymi ogniwami, które pozwolą na wystarczająco długi czas pracy na jednym ładowaniu. Może dogonią pod tym względem klasyczne telefony komórkowe?

Smartfon przyszłości będzie…

Na pewno inny niż obecnie sprzedawane modele. Czy lepszy, to kwestia subiektywna. Spodziewam się, że każdy taki model będzie zbudowany modułowy – wymiana podzespołów stanie się banalnie prosta. Jednak sprzedawaniem samych „podstaw” do dokładania modułów, zajmą się wyłącznie czołowi gracze. Natomiast flagowe modele zostaną stworzone według innych schematów i priorytetów na pewno ich platforma będzie zbudowana solidniej i z lepszych materiałów. Postarałem się dla Was przygotować możliwą specyfikację high-enda z 2025 roku:

  • Elastyczny, wygięty wyświetlacz S-AMOLED o przekątnej 5,8 cala i rozdzielczości 16K,
  • Procesor 16 rdzeniowy (dwie grupy rdzeni), 64 bitowy z grafiką o wydajności ok. 2000 GFLOPS,
  • 12-16 GB pamięci operacyjnej,
  • Aparaty z optyczną stabilizacją obrazu, lampą doświetlającą LED, wyróżniające się rozdzielczością 40 MPiX; rozmiar matrycy 4/3,
  • 128/256 GB pamięci wbudowanej z możliwością rozbudowy,
  • Pulsomierz, czujnik UV,
  • Skaner linii papilarnych oraz tęczówki oka,
  • Głośniki stereo na froncie urządzenia,
  • Wodo- i pyłoodporność,
  • Wytrzymałość na upadki z maksymalnie 1,5 metra;
  • Pełna obsługa głosowa i za pomocą gestów,
  • Brak ramek (zakrzywiony wyświetlacz),
  • Bateria pozwalająca na trzy dni pracy (ponad 40 godzin na ekranie), ładowana bezprzewodowa,
  • Kompatybilność ze wszystkimi wearables,
  • Możliwość wymiany poszczególnych podzespołów, dzięki modułowej konstrukcji.

Myślę, że tak właśnie będzie prezentował się smartfon od strony technicznej. Niestety ciężko jest przewidzieć, jak będzie wyglądał. Naprawdę ciężko powiedzieć, który styl design urządzeń będzie wiódł prym w przyszłości. Uważam, że za kilka lat na rynku nadejdzie nowy trend wśród projektantów urządzeń mobilnych . Bez wątpienia potrzebujemy sporej rewolucji na rynku mobilnym – na szczęście ona powoli nadchodzi.

Może Wy macie jakieś wyobrażenia telefonu przyszłości? Czy liczycie na zastosowanie jeszcze bardziej nowatorskich rozwiązań? Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

OdCzytelnika