Ciekawostki

"Interfejs ostateczny" coraz bliżej. Mam nadzieję, że to skończą zanim umrę

JS
Jakub Szczęsny
1

Gdy dostałem swój pierwszy komputer, byłem zachwycony tym jak działa. Jak można wydawać mu komendy, które rozumie. Jak doskonale dogaduje się z człowiekiem. Każda zmiana w zakresie komunikacji człowieka z maszyną to dla mnie niesamowita sprawa: interfejsy głosowe, interfejsy dotykowe... proces rozwoju w tym zakresie w pewnym momencie się zatrzyma. Co jeżeli uda nam się odczytywać słowa bezpośrednio w mózgach?

Wyobraźcie sobie komputery wszczepione bezpośrednio w nasze mózgi. Komendy wydajemy myślami - w systemie konwersacyjnym. Chcemy zadzwonić do mamy? Myślimy: "zadzwoń do mamy". Chcemy uzyskać wskazówki dojazdu do Maka? Myślimy o tym. I tak w kółko. Bez użycia rąk, bez mówienia, bez machania rękami. Całkowicie bezgłośnie, intymnie, przy zachowaniu absolutnej prywatności.

Zobacz także: Elon Musk chce grzebać w naszych mózgach. Dla naszego dobra

Tego typu technologia tworzy się już teraz, m. in. przy pomocy Facebook Reality Labs, gdzie próbuje się stworzyć nieinwazyjny "tłumacz" działający w systemie "brain to text". W tym momencie naukowcy zwracają szczególną uwagę na tych pacjentów, którzy są uwięzieni we własnym ciele. Nie mogą powiedzieć absolutnie nic: za pomocą rąk, ust, itd. Wiadomo jednak, że mogą sobie "wyobrazić" mówienie: badacze chcą oddać im specjalny kanał komunikacyjny, który pozwoli im na interakcję z otoczeniem.

Dotychczas udało się wyekstrahować poszczególne dźwięki na podstawie samej aktywności mózgu - ale nie w czasie rzeczywistym. Teraz powoli udaje się wyodrębnić poszczególne słowa i to w czasie rzeczywistym. Naukowcy bazują na wcześniejszych osiągnięciach takich ośrodków jak University of California at San Francisco. Niestety, to wymagało dokonania inwazyjnej operacji mózgu polegającej na wszczepieniu elektrod w korę mózgową. Następnie, za pomocą uczenia maszynowego wytrenowano model komputerowy w rozpoznawaniu poszczególnych sygnałów i dopasowywaniu do nich konkretnych słów.

I co się okazało? Skuteczność na poziomie 61 procent to naprawdę dobry wynik

Szczególnie, że mówimy o ludzkim mózgu, który przecież stanowi dla nas nie lada zagadkę. Ta skuteczność odnosi się do tego, co pacjenci chcieli powiedzieć. Warto jednak wiedzieć, że mózg "procesuje" również to, co słyszymy i również można to odczytać z naszego mózgu. Tutaj skuteczność maszyny wyniosła 76 procent. A nie spodziewano się zbyt wiele - zakładano, że początkowa skuteczność modelu będzie stała na poziomie, odpowiednio: 7 i 20 procent.

To ogromna szansa dla nauki, ale i zapowiedź równie ogromnej pracy: na dokonania tych naukowców czekają również lekarze, którzy w dalszym ciągu mają związane ręce w walce z chorobami, których zatrzymać się nie da. Mowa tutaj o schorzeniach degeneracyjnych układu nerwowego, które bardzo często uniemożliwiają pacjentom swobodną mowę, a niemal pewne jest to, że ci pacjenci - gdyby tylko mogli, z pewnością coś by nam powiedzieli. Warto więc im to umożliwić za wszelką cenę.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: