4

[IDF13] Siedem milardów przyszłości, a Twoja jest unikatowa

Co robi antropolożka w Intelu, miejscu dla developerów i programistów? Jak zamienić wino w elektryczność? Czy możemy nosić śpiewaczkę w kieszeni. Czy smartfon jest równie ważny jak człowiek? Na te wszystkie pytania odpowiada Genevieve Bell. Po wystąpieniu kończącym Intel Developer Conference obiecywałem sobie bardzo dużo. Jeśli śledzicie moje artykuły to zapewne wiecie, że od czasu […]

Co robi antropolożka w Intelu, miejscu dla developerów i programistów? Jak zamienić wino w elektryczność? Czy możemy nosić śpiewaczkę w kieszeni. Czy smartfon jest równie ważny jak człowiek? Na te wszystkie pytania odpowiada Genevieve Bell.

Po wystąpieniu kończącym Intel Developer Conference obiecywałem sobie bardzo dużo. Jeśli śledzicie moje artykuły to zapewne wiecie, że od czasu do czasu poruszam w nich dość techniczne aspekty produkcji, takie jak np. architektury procesorów czy materiały, z których się je wytwarza. Są to interesujące tematy, jednak w całej okołotechnologicznej otoczce zdecydowanie bardziej pasjonuje mnie wpływ, jaki wynalazki mają na funkcjonowanie każdego z nas.

Jeszcze przed erą Facebooka nasza codzienność wyglądała przecież zupełnie inaczej niż teraz. Nie zaczynaliśmy dnia od sprawdzenia powiadomień i nie wstawialiśmy zdjęć konsumowanego właśnie lunchu, a dyskusje ze znajomymi prowadziliśmy raczej na forach, albo w realu. A przecież wynalazek Zuckerberga jest z nami zaledwie od kilku lat. Pomyślcie tylko jak wiele może się zmienić gdy będziemy się zbliżali do końca dekady.

Nasze życie może zostać zdominowane przez pomysły, które teraz jeszcze tlą się wątłym płomieniem w głowach nieświadomych swojej przyszłości star-upowców, zastanawiających się czy porywanie się z motyką na Słońce – bo takie zwykle jest tworzenie tego, czego nikt jeszcze nigdy nie tworzył – ma w ogóle sens. Pewne jest jednak jedno – era komputerów przywiązanych do biurek już dawno się skończyła. Teraz rządzi mobilność, dostęp no usług na życzenie z każdego miejsca na Ziemi i możliwość komunikacji bez ciągłego zerkania na stan baterii.

Antropolog w Intelu

Ten wstęp oparłem na własnych przemyśleniach jednak wpisuje się on bardzo dokładnie w to, co trzeciego dnia IDFu mówiła Genevieve Bell.

Stawiam, że jeśli mielibyście sobie wyobrazić typowego pracownika Intela, to w Waszych głowach pojawiłby się jeden z dwóch obrazów. Albo byłby to okularnik w koszuli w kratę, albo tajemniczy badacz w białym kombinezonie kryjący swa tożsamość za maską ochroną z goglami. Zapewne tacy ludzie stanowią większość pracowników Intela (dodajmy jeszcze do nich marketingowców), ale przyznam szczerze gdyby kilka miesięcy wcześniej, ktoś powiedział mi, że na konferencji dla developerów będzie przemawiał antropolog to bardzo bym się zdziwił.














A nim właśnie z wyksztalcenia jest Genevieve Bell, spełniająca w Intelu bardzo ważną rolę. Jedną z podstaw sukcesu danej technologii jest jej efektywność, ale jeśli nie będzie ona połączona z dostosowaniem do potrzeb klientów to nikt jej nie kupi. I właśnie tym zajmuje się Bell – przewidywaniem jak rozwiną się nasze wymagania, tak aby idealnie się w nie wpasować. Hasło na dziś, a jeszcze bardziej na jutro:

Mobilność

Na świecie sprzedaje się codziennie 3,7 miliona urządzeń mobilnych; 154 tysiące na każdą godzinę. W Stanach Zjednoczonych Znajduje się 1,9 miliona wież transmisyjnych, które wrzuciły już do chmury 5 exabajtów  danych. Te informacje pokazują wzrastający popyt na usługi mobilne i konieczność obsługi przez infrastrukturę coraz to większej ilości przypływających danych.

Każda, pojedyncza sekunda przestoju sytemu czy opóźnienia jest nie dopuszczalna , gdyż użytkownicy liczą na dostęp do swoich zasobów cały czas -24/7.

Mobilność nie jest nowością

Następnie Bell zaprezentowała bardzo ciekawą tezę, zgodnie z która mobilność jest jednym z głównych celów ludzkości i to w każdej dziedzinie. Oprócz tak oczywistych przykładów, jak transport, podała ona jeszcze np. muzykę.

Kiedyś, aby posłuchać muzyki musiałeś znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie śpiewaczki, potem w operze mogłeś usiąść trochę dalej. Następnie dzięki telegrafowi bez problemu słyszałeś ją z odległości wielu kilometrów. Jeszcze niedawno mogłeś położyć jej głos na ramieniu w boomboxie, a teraz możesz go zabrać ze sobą w kieszeni, gdziekolwiek.

Zabierz mnie ze sobą, wszędzie

W podanym wyżej przykładzie rozwój technologii bezpośrednio pociągnął za sobą stworzenie udogodnień w słuchaniu muzyki. Cały czas musimy jednak mieć ze sobą jakieś urządzenie, o które należy dbać (ładować) i nosić ze sobą. W przyszłości, i to niedalekiej, oba te wymagania stracą na znaczeniu. Jak się to dokona?

W pewnym momencie (oczywiście dokładnie wyreżyserowanym), na scenie pojawił się cyklista ubrany w świecąca kurtkę, która z przodu i z tyłu miała umieszczone kilkadziesiąt małych lampek, obsługiwanych przez mikro-komputer wbudowany w tkaninę. Wearable computing. To właśnie on jest przyszłością branży technologicznej:

Kiedyś nie będziemy już musieli kurczowo macać się po kieszeniach w obawie czy ktoś w metrze w godzinach szczytu nie zawinął nam smartfona z kieszeni, bo sama kieszeń będzie smartfonem.

A co z zasilaniem?

Prąd prosto z winogrona

Byli tacy, którzy kiedyś zamieniali wodę w wino. My zamieniamy wino w elektryczność.

Do zaprezentowania kolejnego pomysły Genevieve Bell potrzebny był asystent. Jego zadaniem było nalewanie wina do pojemnika, w który wsadzone były elektrody.

Znacie zapewne eksperyment ze świecącym ogórkiem, albo cytryną, która dostarcza energię zdolną zapalić żarówkę. Tu wykorzystano podobną właściwość wina, jednak na o wiele bardziej wyrafinowanym poziomie. Przewody wychodzące ze szklanki podłączone były do komputera. W miarę jak asystent nalewał do pojemnika wino, na ekranie pojawiały się kolejne linijki kodu oznaczające, że urządzenie zaczyna pracować.

Co więcej, energii wystarczyło, na zasilenie czegoś na kształt żyroskopu, gdyż kiedy Bell manipulowała komputerkiem w dłoniach, to kwiatek wyświetlany na ekranie za nią zmieniał swoje położenie. Tę część swojego wystąpienia Bell zakończyła stwierdzeniem, które podczas IDF słyszałem wyjątkowo często:

Pretty amazing,huh?

Na koniec Genevieve podała jeszcze 4 cechy, które wg niej wyznaczają mobilne trendy. Trudno nie przyznać jej racji.

Truly Personal

Mój mąż prawdopodobnie będzie na mnie zły, ale smartfon jest dla mnie równie ważny jak on.

Podobno to stwierdzenie padło kiedyś naprawdę z ust przyjaciółki Genevieve. Może w przypadku większości ludzi uzależnienie od technologii nie jest aż tak daleko posunięte, ale smartfony na pewno stanowią dla nas jeden z ważniejszych ośrodków, wokół których organizujemy swoje życie. Mamy tam wszystkie kontakty, notatki, organizator i zdjęcia, a nierzadko także zapisane w przeglądarkach hasła do kont w serwisach społecznościowych.

Unburdened

Żyjemy w erze postępującego uzewnętrznienia się. Wstawiamy na fejsa rzeczy, które niegdyś uważane mogłyby być za zbyt osobiste, aby się nimi dzielić. To właśnie technologie mobilne doprowadziły do takiego przewrotu w myśleniu o naszej własnej prywatności. Gdyż jeśli coś już jest z nami przez cały czas, to dlaczego za pomocą tego czegoś nie podzielić całym sobą z innymi ludźmi.

Swoją droga jestem bardzo ciekawy do dzielenia się jakimi treściami dojdzie w erze wearable computingu. Mam kilka pomysłów, ale tym razem się nimi nie podzielę, gdyż chciałbym, aby każdy z Was sobie sam pomyślał o treściach, których teraz jeszcze nie odważy się upublicznić i porównał je za kilka lat z rzeczywistością.

In the Flow

To jest jak wtedy kiedy biegam i zapominam jak bardzo bolą mnie kolana i ile jeszcze mam przebiec. To jest moja chwila.

Best Selfies

Co do tego punktu mam najwięcej możliwości. Bo czy smartfony rzeczywiście pomagają nam w byciu lepszymi? Oczywiście dzięki nim możemy więcej osiągnąć, pracować wydajniej czy osiągać lepsze rezultaty będąc motywowani przez różne aplikacje. Ale przecież telefony to także źródło rozproszenia, przez gierki czy Facebooka chociażby – kto z nas z nie zna syndromu – „sprawdzę tylko powiadomienia…”

Z jednej strony smartfony pomagają się socjalizować, a z drugiej alienują. Wystarczy poobserwować ludzi na spotkaniach, wszyscy zamiast robić to, po co przyszli, czyli rozmawiać, sprawdzają News Feeda. Dlatego też mam nadzieję, że Best Self nie zamieni się w przyszłości w:

Best Slaves