Konferencja

[IDF] Obsługa Windowsa oczyma, turlanie kulki i trening F1 – spacer po IDF #2

KK
Karol Kopańko
2

Chciałbyś sprawdzić jak ze światem kontaktuje się Stephen Hawking? Czy też wolisz za pomocą smartfona sterować małym, elektronicznym i okrągłym przyjacielem? A może chciałbyś sprawdzić czy nie masz refleksu lepszego niż Kubica? To wszystko na IDF. Kontynuujemy spacer po stoiskach na Intel Develop...

Chciałbyś sprawdzić jak ze światem kontaktuje się Stephen Hawking? Czy też wolisz za pomocą smartfona sterować małym, elektronicznym i okrągłym przyjacielem? A może chciałbyś sprawdzić czy nie masz refleksu lepszego niż Kubica? To wszystko na IDF.

Kontynuujemy spacer po stoiskach na Intel Developer Conference. Poprzednim razem opisałem Wam jak sterowałem dronem przy użyciu laptopowej kamerki i dłoni, witałem się z robotem garażowej produkcji, a także sprawdzałem na własnej skórze jak działa łączenie kilku tabletów w jeden ekran.

Mechaniczna pomarańcza

Tym razem zacznę od sprawdzenia w praktyce pomysłu, który w styczniu opisywałem na Antywebie. Jest nim Sphero, czyli najkrócej mówiąc kulka, którą sterować możemy z poziomu smartfona. Została ona zaprezentowana na CESie, a teraz twórcy przywieźli do San Francisco jej ulepszoną wersję - 2.0.

Nasze nowe Sphero jest dwa razy szybsze i 3 razy jaśniejsze niż pierwsza wersja. Dodatkowo przebudowaliśmy całkowicie stojące za komunikacją protokoły, dzięki czemu kulka jest jeszcze bystrzejsza.

Nie miałem możliwości sprawdzenia na własnej skórze pierwszej wersji, ale pozostaje mi uwierzenie producentom na słowo. No, może oprócz tego ostatniego argumentu, który wygląda raczej na marketingową gadaninę.

Ważniejsze jest jednak czy sterowanie plastikową kulką wypełnioną po brzegi sensorami, jest wygodne. Orbotix, firma stojąca za Sphero, ustawiła na najwyższym piętrze Moscone Center, gdzie odbywała się konferencja, mini-tor wyścigowy na którym jednocześnie mogły mierzyć się w swoich rajdowych zapędach 4 osoby. Za kontrolery służyły iPhone’y 5 z wgraną aplikacją producenta.

Muszę przyznać, że sterowanie wymagało chwili przyzwyczajenia i zgrania ruchów swoich kciuków z obserwowaniem tego, jak kulka zachowuje się na parkiecie. Naprawdę byłem zaskoczony, że Sphero tak szybko reaguje na polecenia wydawane z poziomu ekranu dotykowego! Miałem tylko pewne zastrzeżenia odnośnie kierunku, który czasami był niezbyt dokładnie przenoszony.

Na początku próbowałem swoich sił na najmniejszej prędkości, którą mogę porównać mniej więcej do szybkości z jaką pełza ślimak, zmuszony jednocześnie do pokonywania wiatru wiejącego mu prosto w czułki i ciągnięcia za sobą typowego amerykańskiego 18 – kołowca, których pełne są autostrady wokół San Francisco. Dlatego też przestawiłem prędkość na maksa. No i wtedy kulka zaczęła już praktycznie żyć swoim życiem. W ogóle nie mogłem nad nią zapanować, przeskakiwała ścianki rozdzielające tory jak szalona ;)

Wydaje mi się że najlepszy do jej kontrolowania byłby joystick, bo zawody zorganizowane przez producentów szybko przerodziły się w bezładną plątaniną świecących na różne kolory mechanicznych pomarańczy. Niemniej jako ciekawostka, Sphero jest bardzo interesującą propozycją, w sam raz do pobawienia się przez weekend i oddania koledze – gadżeciarzowi, który napalił się na jej zakup, a po kilku dniach zabawy odrzucił w kąt.

Być jak Hawking?

Stephen Hawking jest obecnie najprawdopodobniej jednym najgenialniejszych ludzi na świecie. Dokucza mu jednak bardzo przykra choroba – stwardnienie rozsiane, która w ciągu kilku lat zamieniła go z perspektywicznego wioślarza w zamkniętego we własnym ciele kalekę. Stephen jednak wciąż prowadzi dość aktywny (jak na swój stan zdrowia) tryb życia.

Jest to możliwie m.in. dzięki współpracy Intela, który specjalnie dla niego opracował system śledzenia ruchu gałek ocznych, a także syntezator mowy. Oba programy są bezpośrednio spersonalizowane pod potrzeby Hawkinga, jednak takie ułatwienia trudnej doli niepełnosprawnych mogą już niedługo stać się udziałem także tych mniej zamożnych.

Cała nadzieja w szwedzkiej firmie Tobii, która jest światowym liderem w dziedzinie eye-trackingu, czyli odczytywania ruchu oczu. Przyjechała ona na IDF za czterema laptopami.

Mamy tu trzy modele z peryferyjnymi kamerkami i jeden, prototypowy, w który taki sprzęt daliśmy radę wbudować nad wyświetlacz.

Jak to się sprawuje w praktyce? Jest naprawdę niesamowite! Najpierw odpaliłem kilka gierek z klonem kultowego Asteroids na czele i autentycznie byłem zaskoczony tym, jak dokładny, szybki i precyzyjny jest to system. Kierował on laser dokładnie na te meteory, które mu wskazywałem. Niewielkie problemy Tobii miało jedynie wtedy, gdy mrugałem, ale tego już chyba przeskoczyć się nie da.

Bardzo dobrze wypadła tutaj także obsługa Windowsa 8. Co prawda przy pierwszej próbie uruchomienia, laptop się zrestartował, ale potem mogłem już bez problemu przełączać się pomiędzy oknami czy przewijać pliki tekstowe. Ich otwieranie czy nawigowanie w menu jest także bezproblemowe, gdyż po zainstalowaniu specjalnej aplikacji wyświetla ona z boku coś na kształt dawnego menu Start, tylko że bardziej przystosowanego do sterowana wzrokiem – z większymi polami do zaznaczenia.

Mam nadzieję, że system ten w niedługim czasie trafi do powszechnego wśród potrzebujących go ludzi, użytku, gdyż naprawdę może polepszyć ich komfort życia. To jednak nie jedyne zastosowanie Tobii, gdyż jak wyjaśnił mi pracownik firmy:

Pracujemy teraz także nad wykorzystaniem naszej technologii w samochodach. Pomyśl tylko, o ile wzrosłoby bezpieczeństwo, gdyby kierowca nie musiał odrywać wzroku od jezdni, aby zmienić jakieś ustawienia. Wyświetlilibyśmy mu wszystko czego potrzebuje na szybie nad deską rozdzielczą i tylko czekali na jego wzrokowe komendy.

Być jak Kubica!

Na koniec zaprezentuję Wam jeszcze jedno stoisko jakie zostało oddane do dyspozycji dziennikarzy zaproszonych przez Intela. Jeśli zdarzyło Wam się kiedyś oglądać jakieś materiały zza kulis życia kierowców Formuły 1, to zapewne wiecie, ze ludzie Ci charakteryzują się bardzo ponadprzeciętnym refleksem i niesamowicie krótki czasem reakcji. Takie cechą są po prostu wykagane w dyscyplinie sportu, którą uprawiają.

Przypominam sobie, że kiedyś Kubica, za czasów występów w BMW, oprowadzał jakąś telewizję, po stoisku przygotowanym z okazji promocji teamu Saubera w Polsce. Opisywał wtedy jedną z maszyn, która pośrednio pomaga zdecydować czy początkujący adept sportów motorowych powinien się dalej w nie pakować. Urządzenie, to zapalało po prostu lampki, które należało jak najszybciej naciskać.

Poziom trudności stopniowo wzrastał, aż do sześciu lampek rozsianych po całym panelu. Trzeba było bardzo szybko wykombinować ich wszystkich jednocześnie dotknąć. Nikt nie mógł w tym pobić wyniku Kubicy…

Teraz za to miałem szansę spróbować swoich sił na bardzo podobnej maszynie, przeznaczonej do zabawy dla dwóch osób. Działa ona na procesorach Intela i to właśnie dlatego przyjechała na IDF, aby dawać trochę rozrywki zmęczonym dziennikarzom.

Zabawa jest bardzo przyjemna, a przede wszystkim motywująca i na pewno nie gorzej spala się przy niej kalorie niż na konsolowych kontrolerach ruchu. Wyczuwam w niej ogromny potencjał imprezowy :)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

F1idf