70

HTC U Ultra – pierwsze wrażenia. Szklany smartfon z dwoma ekranami w naszych rękach

Już 1 marca do sprzedaży w Polsce wchodzą smartfony HTC U Play oraz HTC U Ultra. Większy z nich przyjechał właśnie do naszej redakcji. Czy może skutecznie rywalizować z innymi topowymi modelami?

HTC U Ultra jest poniekąd reakcją na wtopę z Samsungiem Galaxy Note 7. W jej wyniku na rynku powstała pewna luka, którą próbują wypełnić kolejni producenci. Jak na razie z powodzeniem udało się to zrobić Huawei – Mate 9 to kawał świetnego sprzętu. W kolejce się ustawia HTC z modelem U Ultra. Już za kilka dni będzie on dostępny na półkach sklepowych i u operatorów, a tymczasem wczoraj wylądował w moich rękach.

Urządzenie prezentuje się niebanalnie. Zastosowanie znalazła tutaj dobrze znana konstrukcja będąca połączeniem dwóch szklanych paneli zabezpieczonych powłoką Gorilla Glass 5 i aluminiowej ramki. Warto podkreślić, że zarówno przednia jak i tylna tafla jest delikatnie zaokrąglona na krawędziach (2.5D). Szczególnie fajnie prezentuje się to z tyłu, gdzie obudowa załamuje światło, tworząc przyjemne dla oka efekty. Niestety mimo zastosowania warstwy oleofobowej, obudowa szybko zbiera odciski palców. Dobre wrażenie psuje też dość mocno odstający obiektyw aparatu.

Ramka wokół nie budzi większych zastrzeżeń. Smartfon wydaje się dobrze spasowany, a przyciski ulokowane w odpowiednich miejscach. Na dole znajdziemy złącze USB-C i głośniczek multimedialny (wraz z wysokotonowym głośnikiem nad ekranem daje nam to efekt BoomSound). U góry mamy slot na kartę SIM. Czego zabrakło? Minijacka, a co gorsza w zestawie nie mamy żadnej przejściówki. HTC podkreśla, że zastosowało tutaj aż cztery aktywne przez cały czas mikrofony, które mają skutecznie rozpoznawać głos użytkownika (i tylko ten). Pozwoli to skuteczniej wydawać polecenia i korzystać z takich funkcji, jak np. Google Now.

Dodatkowy 2-calowy ekran

Głównym atutem i zarazem wyróżnikiem HTC U Ultra jest dodatkowy ekranik. Wbudowano go w sposób niemal identyczny, jak miało to miejsce w smartfonach LG V10 i V20 (a także w budżetowym LG X Screen). Ma przekątną 2,05 cala i rozdzielczość 160 x 1040 px. Do czego możemy go wykorzystać? Przede wszystkim dodatkowy panel jest aktywowany automatycznie za każdym razem, gdy poruszymy smartfonem (możemy też go wywołać dwukrotnym stuknięciem palca). Dzięki temu łatwiej nam zobaczyć godzinę czy informacje o nieodczytanych powiadomieniach. Na ekranie znajdziemy kilka różnych paneli: pogodynkę, sterowanie odtwarzaczem muzyki, nadchodzące wydarzenia z kalendarza, ulubione aplikacje, ulubione kontakty, a przy wygaszonym głównym ekranie dodatkowo możemy znaleźć tutaj przełączniki szybkich ustawień. Oprogramowanie pozwala nam nie tylko aktywować i dezaktywować poszczególne panele, ale też zmieniać ich kolejność. Do dyspozycji otrzymujemy dwa osobne ekrany konfiguracji – jeden określa zawartość ekraniku podczas aktywowanego głównego wyświetlacza, a drugi podczas dezaktywowanego.

HTC podkreśla, że dodatkowy panel jest zintegrowany z oprogramowaniem HTC Companion wykorzystującym technologię nauczania maszynowego. Tym sposobem ma ono uczyć się naszych nawyków i preferencji, a w rezultacie podsuwać wartościowe informacje. Przykład? Możemy tutaj zobaczyć m.in. informację o konieczności podłączenia ładowarki, bo energii może nam nie wystarczyć do końca dnia. Przed spotkaniem otrzymamy natomiast powiadomienie o konieczności wcześniejszego wyjścia ze względu na korki. Z czasem te informacje mają być bardziej wartościowe i przydatne z punktu widzenia użytkownika.

Główny ekran ma przekątną 5,7 cala oraz rozdzielczość 2560 x 1440 px. Jest to panel Super LCD5 i niestety parametrami dość mocno odstaje od konkurencji. Ja porównałem go z ekranem IPS zastosowanym w Huawei Mate 9 (w końcu to ta sama półka cenowa). Różnica jest kolosalna – niestety na niekorzyść HTC U Ultra, w którym obraz jest nieco pożółkły i mniej nasycony. Problemem jest też podświetlenie, które nie należy do najmocniejszych.

Tuż pod ekranem mamy przycisk home zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych – podobnie jak w HTC 10, działa on znakomicie, jest bardzo szybki i precyzyjny. Po bokach znajdziemy dwa podświetlane przyciski dotykowe: back i multitasking.

Zastosowany aparat ma parametry bardzo zbliżone do tych, które znamy z modelu Google Pixel (wykonanego zresztą też przez HTC). Kamerka 12 Mpix ma piksele o wielkości 1,55 mikrona oraz przysłonę f/1,8. Nie zabrakło tutaj technologii UltraPixel 2, a także laserowego autofokusa.

Jak smartfon działa?

A jak może działać na Snapdragonie 821 z 4 GB pamięci RAM? Jak łatwo się domyślić, wszystko odbywa się nieskazitelnie płynnie. HTC U Ultra pracuje pod kontrolą Androida 7.0 Nougat. Nie uświadczyłem tutaj żadnych nowych funkcji ponad te, które wprowadzono m.in. do HTC 10 wraz z aktualizacją do Nougata. Nie ukrywam jednak, że póki co nie szukałem ich zbyt dokładnie – przyjdzie jeszcze na to czas.

Warto tutaj na chwilę pochylić się nad załączonym zestawem słuchawkowym, który stoi na jeszcze wyższym poziomie niż zazwyczaj. Zastosowanie znalazła tutaj technologia USonic, która sprawia, że słuchawki emitują sygnały soniczne w celu analizy wnętrza ucha i dostosowania do niego parametrów dźwięku. Chodzi o to, aby słuchający czerpał możliwie najlepsze doświadczenia. Jak podkreśla producent, zastosowanie tego rozwiązania nie byłoby możliwe bez użycia złącza USB-C.

Czy to będzie hit?

HTC U Ultra ma wjechać na polskie półki cenowe już 1 marca w cenie… 3499 złotych. W tym segmencie rywalizuje zatem z absolutną czołówką – w tym wspomnianym przeze mnie Huawei Mate 9. Czy jest od niego lepszy? Po zaledwie jednym dniu trudno odpowiedzieć na to pytanie. Niewątpliwie Tajwańczycy mają tutaj sporo do zaoferowania i pod wieloma względami wyróżniają się na tle konkurencji. Niepokoić może jednak bateria 3000 mAh przy 5,7-calowym ekranie (i drugim 2-calowym). Zbyt dobrego wrażenia nie zrobiła na mnie też jakość obrazu. Istnieje zatem pewne ryzyko, że elementarne problemy padną cieniem na całą tę wyjątkowość modelu U Ultra.