3

W Google Play zapanował bałagan. Gigant spieszy z naprawą

To, że w sklepie Google Play panuje bałagan ogółem - wiadomo. W opozycji do AppStore, jest to repozytorium, w którym znajdziesz i mydło i powidło, i przydatny program i kompletny chłam, który w dodatku może okazać się złośliwy. Ale w ostatnim czasie i użytkownicy i... deweloperzy zaczęli narzekać na pewną niedogodność. Okazało się, że coś nie tak jest z wyszukiwarką oraz mechanizmem ekspozycji aplikacji w sklepie.

I co ciekawe, problem wydaje się być nowy, choć niektórzy utrzymują, że tak bardzo „nowy” to on nie jest i jest raczej stałą bolączką Google Play. Jednak od dwóch miesięcy mówi się o nim bardzo otwarcie – twórcy programów skarżą się na to, że nie pojawiają się oni w wynikach wyszukiwania poprawnie, podczas gdy niektóre aplikacje są w stanie wygenerować setki tysięcy instalacji bez ich eksponowania. Mechanizm dobierający wyniki wyszukiwania albo nie jest transparentny, albo po prostu działa wadliwie – po serii sygnałów od społeczności Google zdaje się pracować nad tym problemem.

Czytaj więcej: Google Play jako… subskrypcja? Nie jestem przekonany, ale spróbuję

I uwaga, uwaga – nie jest to kwestia długiego „indeksowania” nowych programów w sklepie Google Play. Deweloperzy doskonale wiedzą o tym, że warto dać repozytorium odrobinę czasu na „przetrzepanie” opisu aplikacji, jej nazwy oraz dopasowanie jej do konkretnych słów kluczowych. Część z Was może o tym nie wiedzieć, ale bardzo istotne w tym momencie jest optymalizowanie nazw, opisów aplikacji pod wyszukiwarkę w sklepie – różnice mogą być przeogromne. Ten czynnik wykorzystują niestety również ci twórcy, którzy chcą wypuścić w repozytorium niebezpieczną aplikację – lub taką, która podszywa się pod inny popularny program. Wiadomo jednak, że tydzień lub dwa należy poczekać od opublikowania programu w Google Play – do tego czasu z jego ekspozycją może być pewien kłopot.

Google Play

Jednak niektórzy czekali nawet… kilka miesięcy

Bywały i takie, ekstremalne przypadki. To rzecz jasna jest niesamowicie irytujące, jeżeli liczymy na pobrania pochodzące bezpośrednio z wyszukiwarki aplikacji w sklepie Google Play. Niektórzy twórcy szacują, że tego typu problemy mogły „kosztować ich” nawet około 500 000 pobrań. To naprawdę sporo, a w przypadku aplikacji, które mają za zadanie na siebie zarobić – może to przesądzić o ich „być albo nie być’.

Nie wiadomo na czym polega problem, jednak wiadomo, że Google wdraża zmiany, które mają być zaadresowane akurat temu problemowi. Deweloperzy falami zgłaszają, że z ekspozycją ich programów jest znacznie lepiej – albo niespodziewanie pojawiły się one w wynikach wyszukiwania, albo z ich widoczność zmieniła się na lepsze. Również i użytkownicy docenią ten fakt – w trakcie poszukiwań z większym prawdopodobieństwem trafią na to, czego oczekiwali. Żeby tylko jeszcze w Google Play było mniej śmieci… to byłoby pięknie.