8

„Zmienili mi Google” w telefonie. I jest naprawdę ładnie

google fast pair
Tak sobie spoglądam ostatnio w Google na telefonie i mówię sam do siebie: "no, tego nie było". I rzeczywiście, w Mountain View postanowili zrobić mi przedświąteczny prezent i nieco usprawniono wygląd wyszukiwarki na urządzeniach mobilnych. Jest milej, nieco przejrzyściej, choć wygląda na to, że zagraniczni użytkownicy dostali nieco więcej.

Google od dawna stara się wdrażać do swoich produktów Material Design – to naprawdę spójny „design language”, który wygląda znacznie lepiej na urządzeniach mobilnych. Gigant o tym wie i sukcesywnie wdraża go w swoich produktach: nie pomijając jednak komputerów. Tam np. Gmail od całkiem niedawna cieszy się Material Designem.

Tym razem padło jednak na mobilną, przeglądarkową odsłonę Google. Ta od pewnego czasu była nie ruszana przez giganta, ale i ona doczekała się zmian korespondujących z Material Design. Co bardziej spostrzegawczy użytkownicy z pewnością zauważą, że nieco „zaokrąglił się” przycisk wyszukiwania obok pola tekstowego dla żądanej frazy. Dużo bardziej widoczne jest pojawienie się menu bocznego wraz z przyciskiem.

Główny ekran mobilnego Google mógłby być jeszcze bogatszy, ale… nie jest

Jak podają głównie zagraniczne media, wyszukiwarka w przeglądarkowej odsłonie mobilnej jest w stanie wyświetlać także treści, które mogą zainteresować użytkownika. Polscy użytkownicy raczej tego nie otrzymują, u mnie na pewno nie ma miejsca na takie treści. Szkoda, aczkolwiek nie jest to ogromna strata: dokładnie to samo mogę uzyskać w aplikacji Google, z której na Androidzie korzystam na co dzień.

Google

Co ciekawe, w wynikach wyszukiwania w mobilnej odsłonie Google, oprócz samych wyników otrzymujemy adresy witryn wraz z faviconami. To zmiana, która od razu rzuca się w oczy: wcześniej tego po prostu nie było. W moim odczuciu powoduje to, że obszar poszczególnych wyników jest nieco „przepompowany”. Natomiast, jeżeli otrzymamy wynik, który jakkolwiek odnosi się do aplikacji mobilnej, albo zostaniemy w tym obszarze powiadomieni, że albo jest zainstalowana, albo… będziemy mogli ją zainstalować.

Google powoli obrasta w piórka

Nie są to może jakieś ogromne zmiany, ale miło mi widzieć, że są one systematycznie wdrażane i co więcej: Polska nie została w nich pominięta. Google jednak nad Wisłą „wisi nam” co najmniej jedną, bardzo istotną usługę, której premiera bardzo mocno się przeciąga. Tak, chodzi o Asystenta Google, który jak sami pewnie zauważyliście po tekście Kamila, sporo rzeczy już umie. I niestety, ale równie dużo czynności nie jest w stanie wykonać, szczególnie w opozycji dla oficjalnych jego wersji. Miejmy nadzieję, że oczekiwanie na Asystenta już się kończy, a tuż po jego premierze będziemy mogli cieszyć się ze znacznie większego wachlarza funkcji niż obecni betatesterzy.