1

Tygrys w przedpokoju, panda w kuchni. Jak Google zamienia nasze mieszkania w ZOO

google
Jeżeli lubiliście Pokemon GO, z pewnością docenicie starania Google o to, by jak najwięcej osób mogło poznać rozszerzoną rzeczywistość. Technologia ta ma bowiem multum potencjalnych zastosowań - od nauki, przez pracę, na rozrywce kończąc. Póki co Google wykorzystuje ją, aby zamienić nasze domy w zwierzyniec.

Już od jakiegoś czasu głośno było o tym, że Google zamierza rozwijać swoje usługi związane z wirtualną i rozszerzoną rzeczywistością. Potwierdzeniem tych słów jest bardzo ciekawa funkcja, którą firma stopniowo wprowadza do swojej wyszukiwarki, a mianowicie – podgląd wybranych obiektów w 3D oraz właśnie w rozszerzonej rzeczywistości. Jeżeli więc przy użyciu smartfonu wyszukamy w Google hasło „kot”, to obok panelu Google Knowledge pojawi nam się możliwość podglądu futrzaka w trójwymiarze. Jeżeli dysponujemy kompatybilnym smartfonem (o tym zaraz), będziemy mogli przenieść model do rozszerzonej rzeczywistości, sprowadzając wybrane zwierzę bądź obiekt np. do naszego mieszkania. Ja tę funkcję przetestowałem na moim Galaxy A40 i w ten sposób do moich dwóch kotów dołączył trzeci – wirtualny. Oczywiście, jak każdy kot, wymościł się na mojej klawiaturze.

google ar

Jak sprowadzić zwierzaki do naszego domu?

Na razie swoją wersję AR mają głównie zwierzęta. Google nie sprecyzowało, jakie gatunki już dodało do swojej wyszukiwarki, dlatego użytkownicy mają nieco zabawy z odnajdywaniem kolejnych stworzeń. Póki co udało się potwierdzić, że modele AR pojawiają się przy następujących hasłach: aligator, pyton, niedźwiedź brunatny, kot, gepard, jeleń, pies, buldog, labrador, mops, rottweiler, kaczka, orzeł, pingwin cesarski, panda wielka, koza, jeż, koń, lampart, lew, papuga ara, ośmiornica, szop, rekin, kuc szetlandzki, wąż, tygrys. żółw i wilk. Oprócz tego wiadomo, że w rozszerzonej rzeczywistości możemy przyjrzeć się np. ludzkiemu szkieletowi i planetom w naszym układzie słonecznym. Testując funkcję nie udało mi się niestety odnaleźć polskich haseł dla wszystkich wymienionych modeli (nie działa np. papuga/ara). Możecie więc spróbować poszukać ich sami.

google

O ile wyszukanie haseł w Google nie powinno nikomu sprawić problemu (modele 3D pojawiają się w wersji od Androida 7 w górę), o tyle sprowadzenie ich do domu w rozszerzonej rzeczywistości to już zupełnie inna kwestia. Aby ich wyświetlenie było możliwe, producent urządzenia musi postarać się o odpowiedni certyfikat ARCore dla danego smartfonu. Jeżeli urządzenie jest zatwierdzone, będzie mogło pobrać „Usługi Google Play dla AR” (często pobiera ją automatycznie). Certyfikaty przyznawane są wybiórczo – Samsung na ten przykład postarał się o nie dla swojej linii A, ale bez modeli A10 i A20, a Huawei wyraźnie zapomniał już, że wypuścił takie telefony jak Mate 10. Certyfikatu nie mają także niektóre nowe smartfony, jak Oppo Find X, Realme 6, czy (z wiadomych względów) Huawei P40. Mając więc w domu kilka urządzeń, usługę AR udało mi się odpalić na najsłabszym z nich – wspomnianym już Galaxy A40.  Pełna lista telefonów które otrzymały certyfikację dostępna jest tutaj.

Do czego nam AR?

Jak sami widzicie, póki co technologia AR od Google to raczej ciekawostka, która może być wykorzystana jako np. zabawa dla najmłodszych. Jestem jednak zdania, że starania giganta nie idą na marne. Jeżeli bowiem firma wprowadzi obsługę rozszerzonej rzeczywistości natywnie do Androida, udoskonali sposób wyświetlania obiektów i udostępni narzędzie do ich tworzenia, to widzę dla tej technologii całkiem sporo zastosowań (i nie jestem w tym osamotniony). Przede wszystkim jestem zdania, że mogą na tym skorzystać osoby dużo kupujące w sieci. Dzięki AR będą miały jakiekolwiek pojęcie o tym jak np. dany mebel bądź lampka nocna prezentują się w miejscu, w którym mają zostać postawione. Należy tu wspomnieć, że obecnie Google wykorzystuję te technologie także w nawigacji, wyświetlając wskazówki odnośnie dotarcia do celu nałożone na obraz z kamery smartfonu.  Jak natomiast pokazało Pokemon GO, rozszerzona rzeczywistość może być też źródłem bardzo dobrej zabawy.

Dlatego też kibicuje projektowi i mam nadzieję, że niedługo pokaże on pełnię swoich możliwości