19

Oto moje pierwsze skojarzenie po konferencji Google: „ogórek”

Ogórek to naprawdę fajne warzywo - kiszony lub małosolny na kromce wiejskiego chleba posmarowanego smalcem jest lepszy od choćby najsłodszej wisienki na najznamienitszym torcie. I bez przetwarzania go jest ok - może nie uchodzi za kąsek prestiżowy, ale jest ok. Jednak, ogórek jest też czasami symbolem kompletnej posuchy i nudy. "Sezon ogórkowy" to coś, co zaczyna nam poważnie doskwierać - Google potwierdza jedynie moje obawy.

Apple’owska konferencja z iPhone’ami zaskoczyła mnie jak Plebania – czyli absolutnie wcale. Microsoft na własne życzenie położył swój ostatni event (tak, ten z Surface’ami) i najpewniej dobrze zrobił, że nie udostępnił wtedy streamu. Google natomiast okazał się być tak przewidywalny, że aż szkoda mi tych wszystkich peanów, które sypały się pod adresem giganta rok i dwa lata temu. Wtedy byłem oczarowany tym, jak bardzo Google stara się, by nie tylko zaskoczyć rynek ciekawymi urządzeniami, ale i nieźle skonstruowanymi imprezami. Co otrzymaliśmy dzisiaj? Cienkie, stare kiszone ogórki. I to nie swojskie – puste w środku, słabo przyprawione i po prostu spartolone.

Zacznę jednak od miłego punktu” tej konferencji. Google Home Hub

Taki, jak opisywałem go wcześniej. Przecieki dotyczące tego urządzenia nie kłamały: będzie Google Home z ekranem wyceniony tak doskonale, że bez żalu odkładam na niego już w tym momencie pieniądze. Świetnie – akurat spalił mi się główny głośnik Home, zostałem więc z wariantem Mini. Home Hub natomiast przejmie dowodzenie w domu i nie dość, że mi zagra – to w dodatku pozwoli mi sobie „wydotykać” interakcje z Asystentem Google. Jak dla mnie miodzio – szkoda, że taki sprzęt nie pojawił się rok temu.

google home hub

To właściwie doskonały dowód na to, że Google poważnie traktuje Amazon jako konkurenta na tym polu. Wielokrotnie wspominałem Wam o tym, że rynek wirtualnych asystentów głosowych to bardzo perspektywiczna działka, która wymaga naprawdę dobrego podejścia. Google i Amazon nie dość, że byli tutaj pierwsi (z urządzeniami – nie z asystentami!), to w dodatku doskonale „ogarniają temat”. Apple na tle tych dwóch firm wygląda jak przedszkolak zajadający klej – kompletnie nieporadnie. Agresywna wycena to natomiast poważny cios w Amazon, który również mocno atakuje ten rynek.

SPRAWDŹ KONIECZNIE: Oto co pokazał dziś Google: Pixel 3, Pixel 3 XL, Pixel Slate oraz Home Hub

Tablet, serio? TABLET?

Ok, jest całkiem niezły. Fajnie wyposażony. Opakowany w oprogramowanie oraz co ważne – perspektywiczny ekosystem. Ale powiedzcie mi, dla jakiego urządzenia jest to konkurent? Surface’a Pro? Surface’a Mini? A może dla iPada Pro? Nie wiem – ani to komputer, ani to tablet, ani to tani komputer do pisania i robienia mało wymagających dla urządzenia rzeczy. Cena – 599 dolarów + 199 dolarów za klawiaturę i… 99 dolarów za rysik to taktyka żywcem wyjęta z Microsoftu. Nie kupuję tego – mimo, że Google naprawdę kibicuję i firmę samą w sobie – po prostu szanuję.

Problem jest taki, że królem tabletów jest Apple. Natomiast „tabletowatych” komputerów do pracy – Microsoft. Chrome OS natomiast jest produktem jeszcze zbyt młodym na to, by bić się jak równy z równym z gigantami na ich własnych, dobrze rozegranych polach. Ale dobrze – może się mylę. Może za kilka lat Pixel Slate okaże się hitem.

I ostatecznie – telefony Google Pixel 3 i Pixel 3 XL. Wiecie, co? Trochę nudnawe są te telefony

Paskudny notch w wariancie XL, niekoniecznie dobre strategicznie 4 GB pamięci RAM oraz małe baterie. Na tle tego, co oferują obecnie inni producenci to nie są rewolucyjne telefony, a ich główną zaletą jest fakt, iż aktualizacje dla nich pojawią się błyskawicznie. Żaden inny telefon poza Pikselem nie może być tak bardzo pewien uaktualnień.

google pixel 3 xl

Mam jednak nadzieję, że te urządzenia po raz kolejny zaskoczą nas wysokiej jakości mobilną fotografią i okażą się być mniej awaryjne niż poprzednie wersje. Pierwsze modele iteracji: pierwszej oraz drugiej Piksela miały pewne defekty, które co prawda szybko naprawiono, ale mały niesmak pozostał. Życzę Google braku podobnych wpadek.

PRZECZYTAJ: Wszystko o telefonach Google Pixel 3 i Google Pixel 3 XL

Nic nowego, nic fajnego

Liczyłem na jakiś „big thing”. Spodziewałem się mocnego tupnięcia. Po cichu prosiłem Google o jakieś zaskoczenie w stylu Apple: „one more thing?”. Nic takiego nie było, a mało tego – wszystkiego i tak dowiedzieliśmy się jeszcze przed konferencją. Nie jestem zawiedziony – raczej niepocieszony tym, co udało mi się zobaczyć w trakcie dzisiejszej imprezy.