Felietony

Gdzie są te nowe technologie w moim otoczeniu?

GM
Grzegorz Marczak

Rocznik 74. Pasjonat nowych technologii, kibic wsz...

54

Maciek pisał niedawno felieton o tym jak nowe technologie docierają do mniejszych miast. Ja chciałbym kontynuować ten wątek, ale tym razem pokazać wam jak niewiele zmieniły nowe technologie w naszych domach.

Na co dzień jako geek technologiczny podniecam się i fascynuje doniesieniami ze świata technologi. Przychodzi jednak taki moment, w którym słyszę "Grzesiek, zejdź na ziemię" i wtedy moją fascynację staram się racjonalizować. Spojrzałem więc ostatnio na swoje mieszkanie, swój dom i otoczenie aby zobaczyć jak bardzo zmieniły się one w ciągu ostatnich 5 lat. I wiecie co? Niewiele się zmieniło.

Dom nie jest smart

Mój dom nie jest smart i pewnie specjalnie za szybko nie zmienię go w mieszkanie zarządzane z telefonu. Dlaczego? Po prostu nie ma to dla mnie sensu. Jeśli cały spryt mojego domu ma polegać na tym, że na żądanie włączę sobie i wyłączę telefonem światło, to koszt takiej zabawy przewyższa znaczenie korzyści.

Mieszkam w bloku więc bramy garażowej ze smartphona nie otworzę. To może w takim razie zaoszczędzę na ogrzewaniu - wiecie mieszkanie będzie chłodne w ciągu dnia i nagrzewać się będzie przed przyjściem domowników. Nie, nie mam pieca mam centralne ogrzewanie i termostatu. Je wprawdzie można wymienić na bardziej nowoczesne, ale koszt wymiany zwróci mi się pewnie po 2 latach, a i tak nie mam pewności, co do oszczędności.

Internet rzeczy

To może IoT, w końcu wszystkie urządzenia są dziś podłączone do internetu, mogą ze sobą współpracować itp. Niestety mój telewizor Samsunga nie współpracuje z pralką innej firmy, kuchnią Bosha, czy zmywarką Bosha. Czasem współpracuje ze mną dając mi streamować obraz z telefonu czy laptopa. Poza tym moje urządzenia domowe nie "gadają" ze sobą, nie tylko dlatego, że nie potrafią, ale też dlatego, iż wydaje się, że korzyści z tego płynące widać tylko na filmach reklamujących IoT.

Lodówka może zamówić zakupy?

Ile razy to było pokazywane na różnego rodzaju targach, lodówka wie co mamy w środku i zamawia zakupy. Czy ktoś to widział działające w praktyce? Mam jak rozumiem kupić nową super drogą lodówkę aby to przetestować i dowiedzieć się, że żaden sklep w naszym kraju nie będzie honorował automatycznych zamówień od urządzenia.

Komputery, tablety, smartphony

Nawet interfejsy się nie zmieniają. Nadal dotykam tabletu i telefonu, a do komputera wprowadzam dane z klawiatury. Interfejs głosowy czy elektroniczni asystenci to dobre hasła na reklamy. Niech ktoś spróbuje kompleksowo obsłużyć któreś z tych urządzeń głosem. Nie da się, można zapytać się o pogodę i czasem nam się uda, można w mapach Google podyktować adres i też czasem nam się uda.

A telewizor nadal obsługuję pilotem, a płacę plastikiem

Pomimo głosowego interfejsu a nawet wdrożenia gestów nadal najszybciej porozumiewam się z telewizorem poprzez pilota. To smutne, że przez tyle lat nie udało się wyeliminować tego uciążliwego urządzenia. Za to lepiej jest z płatnościami - już praktycznie mogę płacić telefonem. Teoretycznie mogę, ale praktycznie mój bank nie może, a mój operator daje możliwość płacenie telefonem, ale z innymi bankami.

Mam za to w telewizorze 4k, co prawa mój dostawca sygnału na razie ledwo radzi sobie z HD, za które jeszcze czasem trzeba dopłacić, ale to nic. W Japonii pewnie za chwilę telewizja będzie w 8k.

Na zakupach

Też nie widzę rewolucji, gdzie te beacony, które miały mi ułatwić zakupy i wprowadzić nawigację wewnątrz budynków? Gdzie te sklepy wirtualne, w których mógłbym szybciej robić zakupy, bezobsługowe kasy, zaczytujące ceny produktów przy przejeżdżaniu wózkiem? Widzieliście to gdzieś w okolicy Warszawy? Jeśli tak dajcie znać.


No ale Grzesiu na elektryczne samochody to nie można narzekać...

Może i Grześ na samochody elektryczne narzekać nie będzie..., chociaż jak spojrzymy na ich cenę to pewnie z dekadę jeszcze poczekam zanim będzie mnie stać na potencjalne oszczędzanie środowiska i pieniędzy na benzynie.

Szkoła, tam się odbywa rewolucja?

Zapytam wprost, gdzie? Moje dzieci nadal noszą ciężkie plecaki, na zajęciach z informatyki nadal uczą się w raz z nauczycielem podstaw komputera, innowacyjność sprowadza się do wprowadzenia testów zamiast klasycznych klasówek. Są za to dzienniczki elektroniczne - oczywiście tylko wtedy, kiedy szkoła zadba o ich wdrożenie. Na szczęście moja zadbała i działa to sprawnie.

Rewolucją jest mobile, Spotify

Tutaj faktycznie dzieje się wiele, narzędzia na smartphonach umożliwiają nam coraz więcej. Przenosimy coraz więcej czynności z komputera na telefon i to trzeba docenić. Zamówienie taksówki, hotelu czy kupienie biletów na samolot jest możliwe praktycznie bez komputera. Możemy wreszcie słuchać muzyki bez ograniczeń i bez konieczności kupowania muzyki - to jest dla mnie rewolucja.

Natomiast w samych urządzeniach rewolucji już nie będzie. Głównym problemem jest nadal bateria, ładowanie indukcyjnie wprawdzie jest coraz bardziej popularne, ale nie rozwiązuje to do końca naszych problemów (na razie). Poza tym lepsze aparaty, szybsze procesory, większe ekrany. Tutaj nie da się chyba nic więcej wymyślić.

Ale się za to szybciej komunikujemy?

Przeczytałem ostatnio, że komunikatory to rewolucja. Snapchat, WhatApp, Messanger. Można teraz dzwonić do innych, bez konieczności posiadania numeru telefonu. Można wysyłać zdjęcia, filmy itp. Absolutnie drugorzędne zmiany, które wbrew pozorom utrudniają komunikację i degradują często istotę komunikacji do poziomu przesyłania spamu.

Technologie ubieralne jeszcze są

Na tym etapie rozwoju zbędne, mało przemyślane i często mało funkcjonalne. Przeciętny Kowalski nie odczuje potrzeby korzystania z nich, nie mówiąc o wydawaniu pieniędzy.

Nie powinienem narzekać

Wiem, wiem. Jestem narzekaczem. 5 lat to bardzo mało i trudno w tym czasie wywrócić świat do góry nogami. Kiedy jednak popatrzycie na co narzekam to zobaczycie, że stan obecny jest bardzo zbliżony, nie tylko do tego sprzed 5 lat, ale i nawet 10. Nasze otoczenie zmienia się dużo wolniej niż oczekuję nie dlatego, że mam wygórowane oczekiwania, ale dlatego, że za często krzyczymy o innowacjach, a za mało myślimy o potrzebach i realiach zwykłego człowieka.

Koniec narzekania. Czekam na kolejne rewolucyjne produkty jakie pokażą najwięksi w Barcelonie podczas MWC.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu