97

Gdyby tak wyglądał Windows 10 byłbym wniebowzięty

Po tym, jak Windowsa zaczęto traktować jako usługę, wygląd "dziesiątki" stał się sprawą płynną - system stale zmienia swój wygląd, ale na naprawdę solidną reorganizację wciąż czekamy. Gdyby końcowy efekt był taki, jak jeden z najnowszych konceptów, byłym zachwycony wyglądem Windows 10.

Opracowany przez Microsoft Fluent Design coraz śmielej zaznacza swoją obecność w Windows 10, ale na prawdziwą przemianę systemu wciąż czekamy. Liczę, że nastanie wreszcie moment, w którym twórcy planują zakończyć pewien etap wprowadzanych modyfikacji, bo tej niespójności w wyglądzie dziesiątki można mieć czasem dosyć. Największą bolączką pozostaje wciąż eksplorator oraz menu kontekstowe, które pamiętają Windows 8 z 2012 roku. To będzie naprawdę spory redesign , więc nic dziwnego, że Microsoft nie chce tego zrobić nazbyt pochopnie, ale z drugiej strony dysonans pomiędzy niektórymi elementami systemu staje się już zbyt duży.

Koncept wyglądu Windows 10 20H1, czyli majowej aktualizacji 2020

Dosyć rzadko zdarza się, że do finalnej wersji systemu operacyjnego trafiają rozwiązania opracowane, a więc i sugerowane przez zewnętrznych projektantów, ale kto wie, może za którymś razem sytuacja się odmieni. Szczerze liczę na to, że dojdzie do tego tym razem, bo ten konkretny pomysł na nowy wygląd Windows 10 naprawdę przypadł mi do gustu. Nie ma w nim żadnej rewolucji, raczej kosmetyczne zmiany i szlify, które sprawiają, że system wygląda nieco lżej i nowocześniej. Dużo przezroczystości, zaokrąglone krawędzie, delikatne kolory i kilka nowych elementów sprawiają, że jestem zaskoczony, że po 4 latach od debiutu, dziesiątka jeszcze tak nie wygląda.

Czy choć raz zaktualizuję Windows 10 bez problemów i przygód?

Drobne poprawki dają naprawdę duży efekt

Napawdę przypadł mi do gustu pomysł z pływającym Menu Start, które oprócz listy programów i kafelków, zawiera też sekcję z „ostatnio używanymi” plikami – pozwolenie na personalizację tego elementu byłoby strzałem w dziesiątkę, bo mogłyby tu znaleźć się inne skróty lub generowane automatycznie listy, których najbardziej potrzebują użytkownicy.



Największa zmiana dotknęłaby jednak eksploratora, który oprócz odświeżenia wyglądu zyskałby nowe funkcje – na przykład opcje tagowania folderów i plików (zupełnie jak w macOS), ze skrótrami do danych kategorii umiejscowionym na lewym panelu. Sam wygląd ikon plików również otrzymałby delikatny szlif (prawdę mówiąc to obramowanie wokół każdego z nich bardzo mi się spodobało). Mówiąc o sugerowanych nowościach nie mógłbym pominąć szybkiego podglądu, czyli QuickView – funkcji, którą świetnie znają użytkownicy macOS-a. Po zaznaczeniu danego pliku, wciśnięcie spacji powoduje wyświetlenie minimalistycznego okna, które pozwala podejrzeć zawartość pliku: zdjęcia, filmu, dokumentu i innych. Jeśli lista miniaturek okazuje się niewystarczająca, to może to być sposób na najskuteczniejsze przeglądanie i przeszukiwanie zawartości folderu.

Jaki Surface wybrać? Wielkie porównanie komputerów Microsoftu

Zmiany dosięgnęłyby też centrum powiadomień, kontrolek od głośności oraz mini-odtwarzacza, gdzie nie wprowadzono gigantycznych modyfikacji, ale uproszczono i doszlifowano ich wygląd. Dzięki takim działaniom zupełnie inaczej prezentuje się też ciemny motyw w Windows 10, który zdaje się być bardziej… naturalny. Chodzi mi o to, że obecny eksplorator plików był wyraźnie projektowany bez perspektywy odwrócenia kolorów i  całościowo odbieram go dość negatywnie, również dlatego, że momentami bywa zupełnie nieczytelny.

Ciemny motyw i odświeżone menu kontekstowe – moje ulubione propozycje

Nie wiem jakim sposobem menu kontekstowe w Windows 10 do tej pory pozostało niezmienione (poza kilkoma wyjątkami), dlatego najbardziej oczarowała mnie nowa wizja tego elementu systemu – wypada niesamowicie!

Microsoft nie ustrzega się błędów pracując nad Windows 10, co jest po części zrozumiałe, ponieważ przygotowanie systemu operacyjnego dla blisko miliarda urządzeń to arcytrudne zadanie. Wygląd to nie wszystko i najważniejsze jest, by Windows 10 nie sprawiał problemów, działał wydajnie i stabilnie, ale miła dla oka otoczka to też jakiś argument za platformą, dlatego mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości faktycznie doczekamy się Windowsa nowej generacji.