wszechswiat zdjęcie
52

Galaktyczny internet? Potrzebujemy 500 pozaziemskich cywilizacji i 300 tys. lat

Kosmos jest wielki, być może są w nim inne inteligentne formy życia, a my musimy czasem pomyśleć o dobrych sposobach prowadzenia galaktycznej polityki.

Lubię czytać artykuły na New Scientist, ponieważ są przystępnie napisane i poruszają wiele ciekawych tematów. Mimo wszystko muszę przyznać, że publikacja, która mogłaby uchodzić za opowiadanie science fiction, to dla mnie zaskoczenie. Dodam, że pozytywne, ponieważ fajnie czasem oderwać się od zwyczajnej codzienności i oddać się… rozważaniom o galaktycznej komunikacji pomiędzy zaawansowanymi technologicznie cywilizacjami, rozsianymi po całej Drodze Mlecznej.

Oczywiście mamy wiele bieżących spraw, którymi należy się zająć, ale od czasu do czasu ktoś powinien myśleć o tym, jak przygotować nas na przyszłość, prawda? Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym okazuje się, iż Droga Mleczna jest zamieszkiwana przez ok. 500 różnych form życia i każda z nich osiągnęła zaawansowany poziom rozwoju technologicznego. Wszyscy wiemy, że na arenie międzynarodowej polityka zagraniczna jest czymś niezwykle istotnym… w międzygwiezdnej skali pewnie byłoby podobnie.

Galaktyczny internet

Komunikacja to podstawa, niestety odległości kosmiczne jej nie ułatwiają. Pewnie dlatego Duncan Forgan z University of St Andrews, UK, potraktował temat galaktycznej komunikacji bardzo poważnie. Człowiek ten zabrał się za przeprowadzenie symulacji, która wstępnie da nam odpowiedź na parę pytań. Moglibyśmy wykorzystywać nasze Słońce, tak jakby było wielką latarnią do przesyłania informacji w postaci sygnałów świetlnych. To pierwszy krok do utworzenia naszej wymarzonej, galaktycznej społeczności (to nic, że nigdy nie odkryto pozaziemskiego życia, tylko się przymierzamy do pomysłu…).

Wystarczy trochę pomajstrować przy jasności gwiazdy, która będzie widziana przez naszych odległych sąsiadów – trzeba ją na chwilę przyciemnić, tzn. czymś zasłonić od odpowiedniej strony, później rozjaśnić, czyli odsłonić itd. Żeby mieć naszą latarkę do galaktycznego alfabetu morse’a, potrzebna będzie jakaś kosmiczna mega struktura… Niestety to już drugi punkt, który pozostaje wyłącznie w hipotetycznej sferze (pierwszym było samo napotkanie na inteligentną cywilizację pozaziemską). To nic, brniemy w to dalej!

Jak to zaproponowano w artykule na New Scientist, można na przykład wyłapać sporą ilość asteroid, albo… oderwać trochę materiału z planety Merkury. Wszystko po to, żebyśmy mieli coś, czym będziemy mogli przysłaniać naszą gwiazdę. Będziemy to oczywiście robić w sposób kontrolowany, tak żeby możliwe było przesyłanie informacji w odległe zakątki Drogi Mlecznej. Innym sposobem, może być wpływanie na to, w jaki sposób będzie przebiegał tranzyt Ziemi – w momencie kiedy planeta będzie przechodzić na tle tarczy Słońca, odpalimy potężne lasery, które posłużą do przesłania dodatkowej wiadomości.

grafika słońca

Wyjątkowo odrealniony temat

Trzeba przyznać, że zabrnęliśmy całkiem daleko w… całkowicie odrealnione, scenariusze rodem z science fiction, ale właśnie dlatego przypadło mi to do gustu. Duncan Forgan dosłownie przeprowadził symulację, dzięki której dowiedział się, iż stworzenie sieci galaktycznej komunikacji w Drodze Mlecznej, mogło by zająć jakieś 300 tys. lat, pod warunkiem, że będzie nad nią pracować 500 zaawansowanych, inteligentnych form życia. Opublikował na ten temat pracę: Exoplanet Transits as the Foundation of an Interstellar Communications Network. Moim zdaniem to niesamowite, że czasem ktoś siada i zupełnie poważnie zaczyna analizować takie scenariusze. Na pewno znajdzie się wiele osób, które to chętnie skrytykują, mówiąc, że należy przeznaczać czas i środki na poszukiwanie leku na raka, wykarmienie ludzi z Afryki, kopanie rowów… cokolwiek, ale nie na takie bzdety. A ja myślę, że od leków na raka, karmienia ludzi w Afryce, czy kopania rowów i tak są już ludzie, którzy się tym zajmują. Jeśli ktoś od czasu do czasu poświęci się bardzo nietypowym, wręcz nieistniejącym problemom… to naprawdę nie będziemy na tym stratni.

Źródło 1, 2