18

Najgorsze i najlepsze momenty tego sportu – dokument, który powinien zobaczyć każdy

Formula 1: Drive to survive, to dokument ukazujący najpiękniejsze i najgorsze strony Formuły 1. Produkcję powinien zobaczyć każdy, nie tylko fani F1.

Formuła 1, a inne sporty

Domyślam się, że spora część z Was słyszała o Formule 1. I niewiele mniejsze grono śledzi na bieżąco wydarzenia z tej dyscypliny z wielu różnych powodów. Rzeczywiście, to nie jest tak łatwo przyswajalny sport, jak kilka innych, na przykład piłka nożna czy skoki narciarskie. W F1 rządzą detale, niuanse i tysięczne części sekundy. To one decydują o tym, który z zawodników ustawi się na pierwszej, drugiej i każdej z kolejnych pozycji na starcie. Ale by ten zawodnik mógł w ogóle pojawić się na torze, pracują na to setki ludzi, którzy projektują, produkują, składają, przygotowują i naprawiają jego bolid. Liczba członków ekipy różni się w zależności od zespołu, podobnie jak zasobność portfela. Nie oszukujmy się, to ona decyduje w bardzo dużym stopniu o potencjale zespołu, stąd tak duże różnice w możliwościach aut i kierowców.



To jest dość skomplikowane, ale nie do końca. Sama Formuła 1 jest bardzo prosta, bo zawodnicy, którzy ustawiają się na starcie mają za zadanie przejechanie odpowiedniej liczby kółek i wygrywa ten, który zrobi to jako pierwszy. Rzadko kiedy jesteśmy w stanie śledzić wydarzenia, które mają miejsce poza torem. Te, które poprzedzają wyścigowy weekend i które po nim następują. To właśnie te duże detale, które kształtują rzeczywistość F1. Zaglądanie za kurtynę i oglądanie ulubieńców w przeróżnych sytuacjach jest czystą przyjemnością dla fanów, ale po zapoznaniu się z dokumentem Netfliksa, który w piątek trafia na platformę, śmiem twierdzić, że może to być fantastyczny wstęp do przygody F1, którą może rozpocząć każdy.

Dlaczego każdy powinien zobaczyć Formula 1: Drive to survive

Formuła 1 jest sportem widowiskowym, ale nie dziwię się tym, którzy uważają ją za nudne wydarzenie. Porównałbym ją nawet do meczu piłki nożnej, gdzie fascynaci pasjonują się każdym zagraniem, ustawieniem się zawodnika, reakcją na ruch przeciwnika i tak dalej. Bramki, spektakularne akcje czy niebezpieczne faule (których chcielibyśmy oglądać jak najmniej) nie wydarzają się co minutę i podobnie jest w F1. Każdy chciałby oglądać manewry wyprzedzania w każdym zakręcie, ale wtedy szybko uznalibyśmy je za normalność i przestali przeżywać tego typu sytuacje. Wtedy cieszą każde drobne decyzje, komentarze, dohamowania i tak dalej. Formula 1: Drive to survive o tym przypomina i tłumaczy.



Dokument zabiera nas w okres przygotowawczy do sezonu 2018. Nie opowiada dokładnie o tym procesie w kontekście każdego zespołu, ale wyciąga na wierzch najciekawsze – zdaniem producentów – smaczki, o których warto wiedzieć. Mniejszy udział mają w produkcji zespoły Mercedesa i Ferrari, ale można dużo dowiedzieć się na temat zespołów Red Bulla czy Haasa. Dyrektorzy i kierownicy ekip wypowiadają się przed kamerami, ale najwięcej uwagi skupiają na sobie jawnie nagrane problematyczne sytuacje rozmów pomiędzy członkami zespołów czy rozmowy telefoniczne, w których pracownicy tłumaczą się przełożonym z wpadek i porażek.

Wszystko to okraszono świetnymi ujęciami. Nie brakuje tych, które widzieliśmy już w telewizji, ale gdy przełączamy się na nagrania skompletowane przez ekipę filmową Netfliksa, obraz staje się pełniejszy i o wiele ciekawszy. Duże znaczenie mają tu relacje zawodników z ich własnymi rodzinami oraz  zespołami. Nie obawiano się pokazać napiętych sytuacji, słyszymy nieocenzurowane wypowiedzi zawodników, które w trakcie wyścigu można usłyszeć tylko w okrojonej wersji.

To świetny wstęp do nadchodzącego sezonu

To prawdziwa uczta dla fanów F1, a dla osób, które nie złapały jeszcze bakcyla, dokument może być fantastycznym pierwszym krokiem w świat królowej motosportu. Ten balans, pomiędzy oczywistymi dla stałych kibiców informacjami, a detalami, o których mówi się po raz pierwszy, jest chyba największą zaletą produkcji. Nie czułem się poirytowany tłumaczeniem podstaw i przedstawianiem zawodników, za to szybko nabrałem ochoty na kolejne odcinki. Dużą w tym rolę odegrały, znów to napiszę, ujęcia, które serwowane nam są w zwolnionym tempie czy z nietypowych perspektyw. Materiał poszerza wiedzę na temat F1 i wprowadza (przyszłych) fanów w przedsezonową atmosferę.

Pierwszy wyścig w Australii, gdzie zobaczymy naszego rodaka Roberta Kubicę,  już lada moment, a wszystkie odcinki Formula 1: Drive to survive możecie oglądać od piątku, 8 marca na Netflix.

Fot. Netflix