12

Jaka jest nowa FIFA? To krok naprzód, frajdy jest całe mnóstwo – recenzja FIFA 19

Jesień to powrót do szkoły, spadek temperatur, końcówka sezonu żużlowego i rozkwit sezonu piłkarskiego. A skoro tak, to oznacza to także zupełnie nową odsłonę FIFY od EA Sports. Dziś FIFA 19 trafia do sklepów, a ja spędziłem na wirtualnym boisku już sporo czasu i mam masę przemyśleń oraz spostrzeżeń na jej temat.

O tym, co w tym roku jest najważniejsze dla EA Sports w nowej wersji Fify, dowiecie się chwilę po uruchomieniu gry. Przywita was hymn Ligi Mistrzów oraz możliwość rozegrania spotkania finałowego, gdzie na murawie zmierzą się ze sobą Juventus Turyn oraz Paris Saint Germain. Wybór zespołów nie jest przypadkowy, szczególnie w tym pierwszym przypadku bo nowa gwiazda Juve widnieje na okładce polskiego wydania. Cała ceremonia, wraz z przedstawieniem składów i trenerów to niezwykle miła dla oka oprawa wizualna, a po pierwszym gwizdku od razu odczujecie zmiany w gameplay’u, jakie wprowadzono. Do nich jednak wrócimy, bo najpierw odwiedzimy menu główne pełne nowości.

Szybki mecz, ale długa decyzja – nareszcie nie brakuje różnorakich trybów rozgrywki

Zanim rozegracie pierwszy szybki mecz, gra przedstawi wam nowinki, które wprowadzono. Wśród nich znalazła się funkcja stworzenia profili dla gości, którzy odwiedzają nas co jakiś czas i z którymi grywamy regularnie. Dzięki temu możemy śledzić rezultaty, jakie udało się uzyskać na przestrzeni czasu i je porównywać. Na tym nie koniec, bo posunięto się o krok dalej i dodano opcję logowania, dzięki czemu swoje wyniki będą mogli zapisać na własnym profilu. A będzie co zapisywać, bo szybki mecz do dziś dużo, dużo więcej, niż pojedynczy mecz.

Wieczory spędzane z ekipą przed konsolą nabiorą kolorytu

Indywidualnie możemy rozwijać swoją karierę lub toczyć pojedynki online, ale gdy przed jedną konsolą zasiada dwóch lub więcej graczy, to najczęściej po prostu idziemy na skróty i chcemy jak najszybciej znaleźć się na boisku. Wybór drużyn, koszulek, składów, ewentualna zmiana ustawień i zaczynamy. Z tym że od teraz, klasyczny mecz z zasadami jest chyba najmniej atrakcyjnym trybem wśród wszystkich. Nareszcie można rozegrać nie tylko dwumecz, półfinał lub finał Ligi Mistrzów, ale i spotkanie rozpoczynające się od wcześniej ustalonego wyniku albo takie, w którym liczą się tylko bramki zdobyte z woleja i główką. Albo te gole zza pola karnego będziemy liczyć podwójnie. Albo z każdą bramką będziemy pozbawiać przeciwnika jednego, losowego piłkarza z pola.



Każdy z nich to mnóstwo frajdy dla każdego z graczy i taki dodatek przyjmuję w nowej Fifie z otwartymi ramionami. Nawet w najlepszym gronie może nas dopaść małe znużenie, gdy rozgrywamy kolejny zwykły mecz, a możliwość zagrania bez zasad (np. spalonych), bo taki tryb też tu znajdziemy, będzie w stanie rozruszać znudzone towarzystwo. Jednocześnie jest to też wyzwanie dla naszych umiejętności, bo chcąc nie chcąc będziemy musieli dostosować się nowych reguł sięgając po inne, niestosowane może do tej pory rozwiązania.

Dwie nowości w FIFA 19 wystarczą, by bez znudzenia bawić się godzinami.

A w nowej Fifie 19 jest co eksplorować, bo jak zawsze Electronic Arts postanowiło odrobinę pogmerać w silniku napędzającym grę. Od wielu lat mówi się, że Fifa jest grą zręcznościową, podczas gdy PES to symulacja wiernie oddają prawa rządzące futbolem. Czyżby ktoś sobie to wziął do serca i postanowił uczynić Fifę bliższą realiom? Czy to było potrzebne? Na drugie pytanie odpowiemy nieco później, a teraz skupimy się na wrażeniach z rozgrywki.

Gameplay w FIFA 19? Wolniej, ale lepiej

Lubię wyzwania i wprowadzone w Fifie 19 zmiany naprawdę mi się podobają. Piłka nareszcie nie jest przyklejona do nóg zawodników i bardzo łatwo jest ją stracić. Nie tylko podczas sprintu, ale także w mniej spodziewanych momentach. O wiele trudniej jest przewidzieć rezultat, jakim zakończy się drybling, a także walka o piłkę w powietrzu czy na ziemi. Momentami jesteśmy pewni, że nasze podanie dotrze do celu, a tak się wcale nie dzieje. Innym razem szybko zwątpimy w umiejętności zawodnika, którym kierujemy, aż tu nagle jakimś cudem udaje mu się przechwycić futbolówkę. Fifa 19, przynajmniej na początku, jest niesamowicie nieprzewidywalna i odnoszę wrażenie, że będzie to gra, do której będę przyzwyczajał się o wiele dłużej, niż do poprzedniczek. Świadczy o tym mnogość sytuacji, w których bez wiary w powodzenie wciskałem klawisz odpowiedzialny za strzał, a zawodnik był w stanie wcisnąć piłkę do bramki po efektownym wślizgu. Nieco później już prawie świętowałem zdobycie prowadzenia, a piłka minęła poprzeczkę dobre 2-3 wirtualne metry. Za to kochamy futbol i to samo znalazłem w Fifie – ten pierwiastek niespodzianki został zaprogramowany bardzo ciekawie, przez co jestem pod niemałym wrażeniem.

Nie oznacza to bynajmniej, że gra nie jest pozbawiona błędów. O kwestiach głoszonych przez komentatorów wypowiadać się nie będę, stworzenie bezbłędnego systemu jest raczej niemożliwe i jeszcze nie raz byle jaką bramkę (piłka odbiła się dziwnie od zawodnika i ledwo doturlała się za linię) panowie Szpakowski i Laskowski będą nazywać golem turnieju. Odkładając to na bok, zauważyłem, że nadal obrońcy i bramkarze potrafią zachować się irracjonalnie lub nawet bezsensownie, ale chciałem nieprzewidywalności, to mam.

Dużą nowością, której teraz doczekaliśmy się trzeciej odsłony, jest tryb kariery, w którym śledzimy losy nie tylko Alexa, ale także jego siostry i kumpla Danny’ego. Jeśli zagrywaliście się wcześniej w fabularną część Fify to powinniście zrobić i tym razem, choć nie oczekujcie rewolucyjnych zmian. To kontynuacja, w której oprócz pchniętych naprzód wydarzeń niewiele się zmieniło. Mimo to, śledzenie kariery zawodników w „Drodze do sławy” jest dość ciekawe i można im poświęcić te kilka godzin. Niewiele modyfikacje pojawiło się także w Ultimate Team i tym razem także nic nie przekonało mnie do wypróbowania go na dłuższą metę – o wiele bardziej wciąga mnie granie zwykłym zespołem w lidze online lub potyczki ze znajomymi, także przez sieć.

I tutaj zabrakło mi możliwości wybrania jednego z nowych trybów szybkiego meczu, bo dostępne są one tylko wtedy, gdy gramy z kimś wspólnie na jednej konsoli. Wielka szkoda, bo z niektórymi osobami naprawdę rzadko uda się spotkać osobiście, a zaplanowanie wieczoru na 4-5 spotkań nie jest aż tak trudne. Naprawdę fajnie byłoby urozmaicić te mecze dodatkowymi trybami…

Ta gra jest jak wino – z każdym rokiem lepsza i FIFA 19 nie jest wyjątkiem

Złośliwi mówią, że w grach typu Fifa niewiele się zmienia i płacimy tylko za odświeżone składy zespołów. Co roku dostajemy jednak sporo więcej, ale wprowadzone zmiany są mniej lub bardziej zauważalne. Tym razem najjaśniejszymi punktami są bez wątpienia Liga Mistrzów oraz atrakcyjne tryby szybkiego meczu. Na pierwszą z wymienionych nowości czekaliśmy latami zazdroszcząc fanom PES-a. Teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by samemu wcielić się w bohaterów takiego widowiska i będzie to z pewnością popularny sposób spędzania czasu z Fifą 19. Zmodyfikowany gameplay powinien zostać ciepło przyjęty przez graczy, bo daje i więcej możliwości kontroli nad piłką, i wymaga więcej, przez co rozgrywka jest bardziej zażarta. Niektóre elementy są wtórne, ale trudno wymagać od twórców uaktualnienia każdego aspektu gry przy takim trybie wydawniczym. Dlatego od dzisiaj już zaczynam wypatrywać nowej odsłony, ale przeczuwam, że z “dziewiętnastką” spędzę sporo więcej czasu, niż z obydwoma poprzedniczkami.