8

Polska firma stojąca za systemem Fibaro wyceniana na ponad pół miliarda złotych

Coraz częściej słyszę, że jeśli polskie startupy chcą zarabiać duże pieniądze i wyrosnąć na graczy o globalnym zasięgu, muszą szybko wyjść na rynek międzynarodowy: nie ma sensu "kisić się" na lokalnym podwórku i liczyć na to, że z czasem biznes urośnie. Porada w stylu "albo wszystko albo nic". Ale Polacy biorą to sobie do serca, przybywa firm, które rzeczywiście podążają taką drogą. Szukają klientów/partnerów/użytkowników w krajach europejskich, czasem nawet dalej, otwierają biura w Dolinie Krzemowej, poszukują inwestorów z dużą kasą i możliwościami, których w Polsce niestety brakuje. Przykładem Fibar Group.

Fibaro to system, który pojawiał się już na AW. Przed rokiem pisał o nim Jakub, kilka lat temu sporo uwagi poświęcił mu Paweł i do tych tekstów odsyłam osoby zainteresowane opisami firmy i jej produktów. Warto zajrzeć też na stronę, tam znajdziemy m.in. takie intro:

System FIBARO to obecnie najdoskonalsze rozwiązanie automatyki budynkowej dostępne na rynku.
Umożliwia bezinwazyjną instalację. Już nie musisz kłaść setek metrów czy kilometrów kabli. Nasze zminiaturyzowane moduły instaluje się w dowolnej puszce podtynkowej za włącznik np: światła, rolety, itd. i działają w każdej instalacji.

Jako jedyny na rynku, w instalacjach bez przewodu neutralnego (starego typu) potrafi sterować oświetleniem typu LED, czy świetlówkami.

Nie „łączy” się trwale z infrastrukturą. Robisz remont mieszkania, burzysz ściany i zmieniasz koncepcje, nie przejmuj się, wyjmij moduł ze ściany i zainstaluj w nowym położeniu. Dzięki sieci mesh, nowy moduł odświeży swoje położenie i będzie dalej współpracował z pozostałymi elementami systemu.[źródło]

W wielkim skrócie można napisać, że Fibaro ma uczynić zwykły dom „inteligentnym”. I będzie to możliwe w przystępnej cenie – może nie na kieszeń każdego Kowalskiego, ale sporo osób jest w stanie pozwolić sobie na takie eksperymenty. Czy to rewolucja? Raczej mozolna praca w kierunku nowoczesnego domu. Czy Fibaro to rozwiązanie pionierskie albo takie, któremu konkurencja nie dorównuje? Ta gałąź IT rozwija się dłużej niż od roku 2010, w którym powstał biznes, przybywa też na nim firm, konkurencja robi się zacięta – trudno jest tu uzyskać wielką przewagę. A czy to ma przed sobą przyszłość, czy widać potencjał i czuć pieniądze? Moim zdaniem, tak. Dlatego z uwagą przeczytałem doniesienia z firmy dotyczące jej rozwoju.

Od 3 osób do 350

Gdy firma startowała, zatrudniała 3 osoby, gdy w 2013 roku pisał o niej Paweł, zespół liczył już kilkudziesięciu ludzi. Pod koniec ubiegłego roku poznańska firma miała 350 pracowników – widać wzrost. Ale podobnie wygląda to np. w przypadku liczby rynków, na których działa biznes: obecnie jest ich ponad 110. Warto dodać, że polski rynek to około 6% całej działalności. Udało się zatem to, o czym pisałem wcześniej, biznes wyszedł poza granice Polski i nie jest uzależniony od jednego rynku, działa globalnie. Ciekawie prezentują się także dane dotyczace ochrony interesu: firma ma ponad 30 patentów i 150 wzorów przemysłowych – to w dzisiejszym biznesie niezwykle istotne.

W maju firma otworzyła biuro w Dolinie Krzemowej, ale produkcja i zespół inżynierów nadal ulokowane są w Polsce. Biuro w USA to możliwość nawiązywania kontaktów biznesowych i pozyskiwania inwestorów z dużymi pieniędzmi. Przy kasie warto zatrzymać się na dłużej – to ona stanowiła podstawę informacji przesłanej przez firmę:

Dzięki inwestorom, Fibar Group osiągnęło wycenę rzędu 140 mln euro, co podkreśla wielki potencjał firmy oraz jak poprzez przemyślane decyzje biznesowe można zbudować zaufanie partnerów do marki.

Pojawia się to samo pytanie, co zazwyczaj przy takich deklaracjach: kto to wycenił i na jakiej podstawie? Ludzie złośliwi czy po prostu sceptycznie nastawieni pokręcą nosem i stwierdzą, że nie wierzą, by ktoś wyłożył wspomnianą sumę za prezentowany biznes. I może faktycznie jest to kwota wzięta z kosmosu, ale warto pamiętać o jednym: inni też to robią, na Zachodzie właśnie tak działa ten biznes.

Dlaczego nie wycenić Fibaro na pół miliarda złotych?

140 mln euro daje ponad pół miliarda złotych. Dużo. A przecież mowa o młodym biznesie działającym na relatywnie świeżym rynku. Z polskiej perspektywy wygląda to podejrzanie. Sęk w tym, że trzeba na to spojrzeć z perspektywy amerykańskiej, tamtejszych inwestorów. Oni lubią duże liczby, a sto kilkadziesiat milionów euro to dla niektórych graczy dopiero początek rozmowy. Można wymienić przynajmniej kilka biznesów wywołujących większe wątpliwości niż system z Poznania, a wycenianych wyżej. Inwestorzy są skłonni pakować w nie kolejne miliony, duzi gracze chętnie otwierają portfele, by przejmować. Czy Nest rzeczywiście był rewolucją wartą kilka miliardów dolarów? Powoli okazuje się, że nie – mimo to Google wyłożyło kasę.

Po co zatem przekonywać, że to nie jest warte wspomnianego pół miliarda? Jeżeli kolejne inwestycje podbiły to do takiej stawki, należy to zaakceptować. I mieć na uwadze, że interes wart jest tyle, ile ktoś będzie skłonny za niego zapłacić. Jeżeli właściciele Fibar Group postanowią sprzedać firmę i uzyskają taką kasę, o jakiej tu mowa (a może wyższą), to pozostaje się cieszyć: na polski rynek trafiają pieniądze, które mogą dać początek kolejnym biznesom. Można się z tym nie zgadzać, można przekonywać, że to czyjeś wymysły, lecz prawda jest taka, że podobnie działa cała Dolina Krzemowa – oni mają Ubera czy Airbnb wyceniane na kilkadziesiąt miliardów dolarów każde, my możemy mieć twórców Fibaro i te pół miliarda złotych. Oby za kilka lat było więcej…