17

W Tokio zorganizowano imprezę poświęconą porno w VR. Zainteresowanie było tak duże, że wydarzenie zamknięto

My tu gadu gadu o sondzie badającej Jowisza czy przejmowaniu przez Chińczyków dużej niemieckiej firmy produkującej roboty, a na świecie dzieją się naprawdę ważne rzeczy: w Tokio miała miejsce impreza poświęcona zastosowaniu rzeczywistości wirtualnej w biznesie porno. Samo jej zorganizowanie szczególnie mnie nie dziwi - ciekawsze jest to, że wydarzenie cieszyło się takim zainteresowaniem tłumów, że je... odwołano. W gruncie rzeczy, po chwili namysłu i ten fakt przestaje dziwić. I nie chodzi o to, że rzecz dzieje się w Japonii: wkrótce ta moda może się rozprzestrzenić.

Festiwal porno w VR… Gdy tylko wypłynęły gogle Oculus Rift, pojawiły się komentarze w stylu „branża porno wykorzysta ten sprzęt”. Sam też pisałem o tym już kilka lat temu, do tematu podchodziłem niejednokrotnie, bo zastanawiałem się np. czy wpływ porno na rozwój nowych technologii jest rzeczywiście tak duży, jak niektórzy twierdzą. Wspominałem o stosunku poszczególnych graczy do tej działki wirtualnej rzeczywistości, zastanawiałem się, czy ludzie będą skłonni wydawać setki dolarów na sprzęt, by wykorzystać go właśnie do konsumpcji treści XXX. Konsumpcji treści i zabaw – okazuje się, że gogle to zaledwie część porządnej imprezy.

Adult VR Festa, czyli technologiczna impreza dla dorosłych

Bilet na to wydarzenie kosztował 27 dolarów, wstęp miały wyłącznie osoby pełnoletnie. Trudno stwierdzić, czy organizatorzy spodziewali się takich mas, ale stało się: kolejki przed wejściem zamieniły się w tłum, z relacji jednego z uczestników wynika, że mogła się wydarzyć tragedia, wydarzenie nie było przygotowane na ten najazd. I z tego powodu zostało zamknięte – w trosce o bezpieczeństwo ludzi ktoś powiedział „pas”. Mieszkańcy Tokio niepocieszeni rozeszli się do domów, pewnie zazdrościli tym, którzy wcześniej mieli okazję wejść do środka i poznać tę krainę cudów, w której biznes dla dorosłych miesza się z nowymi technologiami.

Media zagraniczne podłapały temat i trudno się temu dziwić – wypłynęły zdjęcia i filmy (przywołano przy okazji starsze materiały), na których prezentowane są zabawki, których w sex shopach na razie pewnie nie znajdziemy. Tam pokazano przyszłość branży, w której producent będzie chciał oddziaływać na coraz więcej zmysłów klienta. Nie chodzi już tylko o projekcję filmu – człowiek ma się zanurzyć w innym świecie, poznać wirtualnego partnera/partnerkę, przy użyciu machin różnego typu zaznać dotyku czy pieszczot. Stąd już bliżej do domu publicznego niż do porno w dzisiejszym rozumieniu. Tyle, że człowiek nadal jest sam.

Festiwal z potencjałem czy nisza?

Pojawią się pewnie głosy przekonujące, że to Japonia, specyficzny kraj, w którym miks porno i tech szybko znajdzie odbiorców, jednocześnie tam zostanie. Zastanawiam się jednak od kilu godzin czy poza Krajem Wschodzącego Słońca rzeczywiście nie ma co liczyć na podobne imprezy i równie duże zainteresowanie nimi? Mam wrażenie, że jeśli lawina ruszy, to może mieć globalny zasięg. Powstają już serwisy dedykowane porno w VR, niedługo pewnie wszystkie duże strony XXX uruchomią u siebie odpowiednie zakładki, rozpoczną sprzedaż gadżetów, coraz więcej firm będzie chciało skorzystać i zarobić. Na razie to pewnie garstka ludzi, swoistych pasjonatów, ale gdy tylko zacznie pachnieć dolarami, grono twórców gadżetów, aplikacji, coraz to nowych usługi i rozwiązań rozszerzy się w zauważalny sposób.

Festiwal, który zamknięto w czerwcu, pokazuje kierunek zmian i rozwoju dużego rynku, raczej nie jest zwyczajnym wybrykiem. Coraz częściej trafiam na doniesienia dotyczące tworzenia robotów do uciech cielesnych i już parę lat temu doszedłem do wniosku, że prostytuujące się roboty to kwestia czasu – to może być kolejny etap po VR, które, jak widać, już wkracza na salony. A może da się obie rzeczy połączyć? Pewnie tak. Skutki takich eksperymentów mogą być różne – nawet niebezpieczne i to dla obu stron: człowieka i robota. Zwłaszcza, gdy temu drugiemu za wszelką cenę będzie się chciało nadać ludzkie cechy łącznie ze świadomością.

Festiwal zorganizowany w Tokio ma w sobie coś zabawnego, nie dziwię się, że media puszczają oko do czytelników, ale zakładam, że oglądamy początek rewolucji w tym biznesie…