Facebook

Facebook wysyła jasny „sygnał” nie tylko do dziennikarzy

KK
Konrad Kozłowski
6

To Twitter wydaje się być dzisiaj ostoją dla dziennikarzy. To właśnie tam najszybciej dociera się do relacji z wydarzeń, które interesują miliony. To na Twitterze odnalezienie najpopularniejszych aktualnie tematów jest zdecydowanie łatwiejsze. Faceboook jest za wolny. Twitter nadaje takie tempo, że...

To Twitter wydaje się być dzisiaj ostoją dla dziennikarzy. To właśnie tam najszybciej dociera się do relacji z wydarzeń, które interesują miliony. To na Twitterze odnalezienie najpopularniejszych aktualnie tematów jest zdecydowanie łatwiejsze. Faceboook jest za wolny. Twitter nadaje takie tempo, że Facebook musiał coś zrobić. Teraz dzięki narzędziu o nazwie Signal ma nadzieje na spore przyspieszenie.

Między innymi, bo oprócz Signal musimy mieć także na uwadze inne działania Marka Zuckerberga, które mają spodować wzrost zainteresowania i zaangażowania nie tyle użytkowników, co autorów treści, na przykład dziennikarzy. Jednym z projektów są "Instant Articles", dzięki którym wczytywanie artykułów trwa znacznie krócej. Okazało się bowiem, że 8 sekund to zdecydowanie za długo, by użytkownik był skłonny zaczekać na wczytanie się pełnej, nawet mobilnej, strony internetowej z tekstem. Dlatego wybrani autorzy mogą publikować treści bezpośrednio na Facebooku, a materiały są nawet wczytywane w tle, by po tapnięciu na tytuł treść ukazała się na ekranie w mgnieniu oka. Aplikacja Mentions, która niedawno zyskała nową funkcję transmitowania wideo na żywo przez zweryfikowane profile to ruch, który ma odciągnąć dziennikarzy, celebrytów od Periscope'a.

Wczorajszego wieczora nadszedł czas na kolejny krok. Facebook przedstawił narzędzie dedykowane dziennikarzom o nazwie Signal. W wielkim skrócie można by je potraktować jako wyszukiwarkę dla najpopularniejszych treści. Kolejne kategorie pozwalają przeglądać popularne tematy, posty i inne aktywności na Facebooku. Mogą być one grupowane na kilka sposobów, lecz wyświetlane są jedynie w kolejności chronologicznej, co ma ogromne znaczenie. Twitter słynie z chronologicznego prezentowania wpisów, podczas gdy Facebook wciąż usilnie stara się określić znaczenie treści na podstawie algorytmów i dopiero nam je przedstawić. Możliwe jest także określenie o kim najczęściej się mówi, dzięki śledzeniu wspomnień o fanpage'ach we wpisach dodawanych jako publiczne.

Mnie zdecydowanie najbardziej spodobała się opcja przeglądania aktywności okraszonych danymi lokalizacyjnymi, ponieważ błyskawicznie będzie można dotrzeć do zdjęć, filmów i relacji publikowanych na konkretnym obszarze. Jeżeli wiemy w jakim miejscu doszło do czegoś interesującego to teraz odnalezienie relacji naocznych świadków będzie zdecydowanie łatwiejsze. Wyszukiwarka jest dosyć zaawansowana, gdyż wyniki można filtrować również na podstawie hashtagów czy konkretnych profili użytkowników.

Jednak nie tylko o samo wyszukiwanie i docieranie do treści chodzi. Oddając w nasze ręce Signal Facebook ma nadzieje, że nie tylko na podstawie odnalezionych materiałów będą powstawać inne treści, gdyż jednym z fundamentów narzędzia jest możliwość tworzenia kolekcji z zapisanych aktywności. Mogą to być posty, zdjęcia oraz filmy pochodzące i z Faceboka i z Instagrama. Doskonale wiemy, że mniejsze i większe portale informacyjne w dużej mierze polegają na takich treściach, dlatego istotne jest bo można było je wygodnie zamieszczać.

Natrafienie na materiał zawierający zrzut ekranu lub zamieszczonego przy użyciu kodu tweeta nie jest trudne. Nieco rzadziej udaje mi się spotkać z artykułem zawierającym zdjęcie z Instagrama. Niestety treści publikowane na Facebooku nie mają aż takiej siły przebicia, na co wpływ ma wiele czynników. Facebook postanowił więc wysłać wyraźny sygnał do dziennikarzy, że hegemonia Twittera może zostać zachwiana. Obrany przez Facebooka kurs wydaje się właściwy, a samo narzędzie zapowiada się bardzo interesująco. Mark działa niezwykle aktywnie na obydwu frontach i stara się zadbać o tych, którzy dostarczają popularnych treści (aplikacja Mentions, livestreaming) oraz o tych, którzy później z tych materiałów będą korzystać (Signal). Jak na razie jestem na tak. Być może wkrótce sprawdzimy Signal osobiście i będziemy mogli podzielić się z Wami naszymi wrażeniami.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Facebook