21

Czy tym razem im się uda? Edytor tekstu Dropbox Paper intryguje

Przed niemal rokiem Dropbox po raz pierwszy wspomniał o Paper - autorskim edytorze tekstu, który przez ostatnie miesiące był rozwijany przy wsparciu wąskiego, zamkniętego grona beta testerów. Od dzisiejszego ranka każdy chętny może wypróbować tę nowość i choć już teraz edytor prezentuje się bardzo ciekawie, to naprawdę trudno mi jest uwierzyć w jego sukces, a o wiele łatwiej w rychłe zamknięcie projektu.

Wystarczy bowiem spojrzeć na dotychczasowe próby Dropboksa zakończone fiaskiem: własna aplikacja do zarządzania kopią zapasową zdjęć Carousel i przejęty klient e-maila Mailbox długo (i bezskutecznie) walczyły o uznanie użytkowników. Uważnie przyglądaliśmy obydwu aplikacjom, nie były one skazane na porażkę, lecz rynek mobilny jest niezwykle zatłoczony i najwyraźniej Dropboksowi nie starczyło cierpliwości. Obydwie były ciekawym uzupełnieniem portfolio firmy, jednak nie tak interesującym jak Paper. Dropbox wydaje się tym razem bardziej zdeterminowany i przekonany o nieuniknionym sukcesie nowej usługi.

Zbyt blisko Microsoftu?

Poza integracją z kontem Dropbox przygotowano kilka wyjątkowych dla tej usługi cech. Tworzenie zwykłych i niezwykłych (bogatszych o tabelki, galerie zdjęć, listy punktowane etc.) dokumentów oferują również Office (Online) i Dokumenty Google, ale w Paper nie mamy do czynienia z typowym widokiem strony dokumentu. Warto nadmienić, że z pierwszą z wymienionych usług Dropbox jest doskonale zintegrowany – niezależnie od tego czy pracujemy nad dokumentem w przegląarce, aplikacji desktopowej czy mobilnej – a to tylko utrudni zdobycie popularności Dropbox Paper.

Ale to ładne!

Jak bardzo odmienny jest interfejs Paper? Powstał on w oparciu o prostotę i od razu zauważalny jest brak rozpraszających użytkownika elementów. Oprócz tytułu dokumentu na wierzchu pozostają jedynie przyciski pozwalające na stworzenie folderu i szybkie udostępnienie edytowanego dokumentu innym osobom. Nawet zanim to zrobimy wszystkie wprowadzone przez nas zmiany są podpisywane.

Dopiero po zaznaczeniu fragmentu tekstu widoczne stają się narzędzia do formatowania (wizualnie przypominają mi edytor Notatek na Facebooku). Z ogromną łatwością dodaje się i porządkuje grafiki, do których również współedytujący mogą dodawać własne komentarze. Po naciśnięciu na „plusik” aktywujemy panel, który pozwoli m. in. na wklejenie linku, dodanie tabelki oraz list punktowanych. Jeśli nie potrzebujemy żadnych dodatkowych opcji, to możemy spokojnie skupić się na wprowadzaniu tekstu.

Całkiem podobnie prezentuje się interfejs aplikacji mobilnych – jest skromny i czytelny, przez co bardzo mi się podoba. Synchronizacja wprowadzanych zmian zachodzi błyskawicznie, a obydwie aplikacje – nie tylko Paper, ale i główna Dropboksa – oferują system powiadomień o wszelkich działaniach naszych współpracowników.

Dropbox Paper jest ładny, przyjemny w obsłudze i oferuje całkiem sporo możliwości. Jakim cudem to może się nie udać? Na poważnie obawiam się niezwykle surowej oceny włodarzy Dropboksa, którzy po raz kolejny mogą wymagać niemożliwego i (w ich ocenie) rozczarowująca popularność usługi od razu przełoży się na wywieszenie białej flagi.

Wskażmy zastosowanie

Do kogo skierowany jest Dropbox Paper? Twórcy edytora lubują się w górnolotnych przemyśleniach, dlatego wspominają o kreatywności, organizacji i współpracy – to trzy filary, o których opiera się działalność wszelakich instytucji i właśnie w tych trzech aspektach ma błyszczeć Paper. Po zejściu na ziemię warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy użytkownicy pakietu Office czy Google Apps będą skłonni sięgnąć po inne narzędzie? Paper może okazać się przydatny przy tworzeniu listy zadań czy spisywania notatek – ale i do takich zastosowań mamy już swoje ulubione usługi. Dla kogo więc jest Dropbox Paper?

Do wersji beta Paper dołączyć może każdy użytkownik Dropbox, aplikacje mobilne: Dropbox Paper w Google Play i App Store