Apple

eBook Reader od Virtualo – niezła aplikacja, ale z ograniczeniami

KM
Kamil Mizera
5

Virtualo to jeden z największych dystrybutorów elektronicznych książek w Polsce, który w ostatnim czasie zaczął się bardzo szybko rozwijać, o czym niedawno pisał Wojtek. Dość bogata, jak na polskie warunki oferta, wprowadzanie MOBI, rezygnowanie z DRM, no i oczywiście własna aplikacja na urządzenia...

Virtualo to jeden z największych dystrybutorów elektronicznych książek w Polsce, który w ostatnim czasie zaczął się bardzo szybko rozwijać, o czym niedawno pisał Wojtek. Dość bogata, jak na polskie warunki oferta, wprowadzanie MOBI, rezygnowanie z DRM, no i oczywiście własna aplikacja na urządzenia mobilne. W czerwcu Virtualo udostępniło swój wirtualny czytnik na iOS, od niedawna klienci księgarni posiadający urządzenia z Androidem też mogą się cieszyć odpowiednią aplikacją.

Jest to dobry moment, aby napisać kilka słów o eBook Readerze od Virtualo. Zacznijmy od tego, że aplikacja wygląda i ma te same funkcje na obu systemach mobilnych. Poza tym dostajemy dobrze wykonany firmowy czytnik, w którym znajdziemy zakładkę „Książki”, w której są zakupione przez nas tytuły, „Moją Półkę”, gdzie na wirtualnych regałach leżą książki pobrane i gotowe do czytania, oczywiście ustawienia oraz to, co jest jądrem każdej takiej aplikacji, czyli sam czytnik.

Muszę przyznać, że Virtualo się postarało. Czytnik jest nawet funkcjonalny. Możemy ustawić sposób, w jaki będą przesuwać się wirtualne kartki naszej książki, poziom jasności wyświetlania, rozmiar i rodzaj czcionki, mamy też do dyspozycji i pod ręką spis treści, dzięki któremu nie musimy cofać się do początku książki. Może to małe rzeczy, ale nie każda aplikacja je ma. Dzięki możliwości edytowania wyglądu treści czytanie ebooków od Virtualo jest wygodne zarówno na mniejszych ekranach smartphonów, jak i na dużych ekranach tabletów. Możemy oczywiście zaznaczać treść i ją kopiować. To wszystko oczywiście dotyczy ebooków w EPUB, w przypadku PDFów zakres opcji ogranicza się do ustawienia poziomu jasności, ale trudno się temu dziwić.

 

Niestety wciąż aplikacja pod Androida wydaje się działać gorzej, niż pod iOSa. O ile pod ten drugi system wszystko działa płynnie i bez problemów, o tyle na androidowej wersji czasami wszystko działa dużo wolniej, że nie wspomnę o tym, że już kilkukrotnie aplikacja padła. Nie musi to być jednak regułą, a jest to tylko moje subiektywne odczucie.

Wady? Niestety, ale nie kupimy ebooka z poziomu aplikacji, nie możemy również do czytnika dodać swoich innych ebooków, ani eksportować znajdujące się w nim e-książki do innych readerów. Pod tym względem Virtualo nie wyszło ponad standard, choć przecież nic straconego i może to się zmienić.

Opisując eBook Readera od Virtualo i porównując go do kilku innych tego typu czytników rozsianych po moich urządzeniach naszła mnie jedna refleksja. Z grubsza tego typu aplikacje możemy podzielić na dwa typy – zamknięte do jednej księgarni i otwarte. Przykładem naprawdę świetnie przemyślanej aplikacji jest czytnik Kobo, który pozwala nam dodawać ebooki spoza tych zakupionych w tej księgarni oraz ma wmontowaną możliwość kupowania książek z poziomu urządzenia mobilnego. Większość jednak firmowych czytników ogranicza się tylko do obsługi pozycji z własnego asortymentu. Jeżeli kupujemy książki nie u jednego czy dwóch dystrybutorów, ale u kilkunastu, to korzystanie z takich readerów, moim zdaniem, nie ma sensu, bo rozsiewamy swoją bibliotekę po różnych aplikacjach. Już lepiej po prostu pobrać ebooka ze strony księgarni i załadować go do dowolnie wybranego alternatywnego readera.

O ile więc uważam, że Virtualo, na tle wielu innych tego typu aplikacji, zrobiło porządny czytnik dla swoich klientów, o tyle raczej nie będę z niego korzystał, gdyż przypominanie sobie, na której aplikacji leży dany ebook  nie podoba mi się.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AndroidebookiiOSaplikacja