2

Dziś nawet kalendarz może być społecznościowy. Nóż w plecy produktywności czy doskonała synergia?

Przyznam szczerze, że dość sceptycznie patrzę na wszelkie społecznościowe rewolucje. Nie marzę ani trochę, żeby moja lodówka potrafiła klikać lubię to, a pralka dzielić się zapewne pasjonującymi odczuciami na temat zawartości bębna. Tym bardziej z pewnym dystansem podchodzę do modułu wydarzeń na Facebooku, który najczęściej mnie tylko irytuje. Okazuje się jednak, że można zrobić kalendarz […]

Przyznam szczerze, że dość sceptycznie patrzę na wszelkie społecznościowe rewolucje. Nie marzę ani trochę, żeby moja lodówka potrafiła klikać lubię to, a pralka dzielić się zapewne pasjonującymi odczuciami na temat zawartości bębna. Tym bardziej z pewnym dystansem podchodzę do modułu wydarzeń na Facebooku, który najczęściej mnie tylko irytuje. Okazuje się jednak, że można zrobić kalendarz społecznościowy, a przy tym bardzo funkcjonalny i przydatny. Poznajcie UpTo.

Każdy z nas ma na swoim smartfonie jakąś aplikację kalendarza. Na ogół oferuje ona zwyczajne, najbardziej przydatne funkcje, z których część korzysta, a część nawet nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Jest to właściwie ta część naszych gadżetów, która nieszczególnie ewoluuje. Twórcy UpTo rewolucjonizują pod wieloma względami mobilne kalendarze. Do tej pory ich rola ograniczała się do dodawania zadań i synchronizacji z odpowiednią webową usługą (niektórzy mogli też pobierać z Facebooka informacje o urodzinach). Teraz aplikacja kalendarza może się stać nie tylko przydatna dla osób pragnących zorganizować swój czas i obowiązki, ale dla wszystkich innych (w szczególności aktywnych towarzysko).

Idea UpTo jest dość prosta. Twórcy tłumaczą, że tak jak Facebook pozwala nam się dzielić tym co będziemy robić, a Twitter tym, co robimy w danym momencie, tak UpTo umożliwia udostępnianie znajomym swoich planów na przyszłość. Nie jest to do końca prawda, bo system wydarzeń na Facebooku również na to pozwala, ale przymknijmy na to chwilowo oko. Opisywana aplikacja pozwoli zatem zajrzeć nam w plany bliskich na najbliższy czas, zobaczyć, co dzieje się ciekawego w okolicy, a także wziąć sprawę we własne ręce i obwieścić światu o własnej inicjatywie.

Aplikacja integruje się z zainstalowanym na naszym urządzeniu kalendarzem i pobiera z niego informacje o wydarzeniach. Użytkownik ma natomiast możliwość „posegregowania” swoich znajomych z Facebooka na grupy i zależnie od potrzeb udostępniania im określonych planów na przyszłość. Zaprojektowano to bardzo logicznie – nie wszystkie znane nam osoby muszą zdawać sobie sprawę z naszych najbliższych planów. Ponadto wszystkie wydarzenia są domyślnie oznaczane jako prywatne, zatem nie ma ryzyka, że aplikacja sama coś pokaże innym bez naszej woli. Greg Schwartz, odpowiedzialny za rozwój UpTo porównuje sposób jego funkcjonowania do Instagrama – tam w głównej roli występował aparat, a tutaj mamy kalendarz, ale i tak wszystko sprowadza się do podobnych mechanizmów.

Najlepsze efekty daje oczywiście współużytkowanie aplikacji z bliskimi. Wówczas cały model wzbogaca się o ogrom dodatkowych możliwości, jak dyskusje czy deklaracje udziału. Przede wszystkim jednak znajomi korzystający z UpTo to gwarancja obfitującego w treści strumienia. I tutaj najczęściej tego typu projekty mają problem, bo samotny użytkownik nie ma na ogół w nich czego szukać. Twórcy jednak przewidzieli to i wdrożyli system polecanych wydarzeń, o którym za chwilę.

Można by powiedzieć – ale to wszystko już było. Owszem, Zuckerberg zafundował nam podobny model, ale to w UpTo nabrał on dopiero odpowiednich kształtów i przybrał na tyle skondensowaną formę, by go efektywnie wykorzystywać. Poza tym nikt nie mówi, że UpTo jest konkurencją dla facebookowego systemu. Większość treści jest bowiem synchronizowana pomiędzy usługami, więc aplikacja pełni tutaj raczej rolę dopełnienia.

UpTo działa już od kilku miesięcy, ale dopiero ostatnia aktualizacja może sprawić, że projekt nabierze rozmachu. Twórcy zaimplementowali bowiem (o czym już wspominałem) obsługę kalendarzy drużyn sportowych i innych organizacji aktywnie działających na polu rozrywki oraz kultury. Pod zakładką „discover” będzie można więc znaleźć najciekawsze imprezy i wydarzenia z okolicy (i nie tylko), w których warto wziąć udział. Oczywiście trudno się spodziewać tutaj imprez polskich, gdyż funkcję zaprojektowano póki co z myślą o użytkownikach zza oceanu, niemniej tkwi w niej duży potencjał. Jeżeliby umożliwić samodzielne (być może w jakimś stopniu moderowane) dodawanie publicznych wydarzeń, UpTo szybko zyskałoby masę nowych treści. Wiąże się to jednak z ryzykiem zaśmiecenia aplikacji bezwartościowym spamem. Funkcja „discover” ma ma zaoferować nowym użytkownikom już na starcie więcej treści niż te stworzone przez nich samych. A od zdobycia sympatii jednej osoby, krótka droga do rekomendacji znajomym. Myślę też, że to dobry kierunek jeśli chodzi o finansowanie projektu – producenci usług i produktów mogą płacić za umieszczanie swoich eventów i oznaczanie ich jako tych najbardziej polecanych.

Drugą ważną informacją jest start aplikacji na Androida. Otóż do tej pory z UpTo mogli korzystać tylko posiadacze iPhone’ów (gwoli ścisłości – aplikacja jest darmowa). W przyszłym miesiącu ulegnie to zmianie, co bardzo cieszy, widząc jak projekt się rozwija (Nie tak dawno zgromadził 500 tys. dolarów od inwestorów – Detroit Venture Partners i Ludlow Ventures). W planach jest też aplikacja dla Windows Phone, jednak tutaj nie zdradzono przybliżonego terminu wdrożenia.

Przyznaję, ze UpTo robi na mnie bardzo duże wrażenie. Teoretycznie aplikacja jest bardzo prosta i bazuje na innych serwisach, ale w praktyce oferuje wszystko, czego może potrzebować osoba planująca rozrywki na najbliższe dni. Pewnie za chwilę podniesie się lament, ze dotarliśmy do punktu, w którym zamiast zadzwonić do znajomych z zaproszeniem na urodziny, robimy wydarzenie i ich „klikamy”. I trudno mi się z tym nie zgodzić, bo już nie raz w taki sposób mnie zapraszano. Zalet jest cała masa – począwszy od możliwości otrzymania potwierdzeń przybycia, po możliwość czytelnego opisania wydarzenia, a na mapce z dojazdem skończywszy. UpTo dorzuca do tego jeszcze kilka nowych możliwości, które w dodatku zamyka w funkcjonalnej i przyjemnie wyglądającej aplikacji. Jak dla mnie prezentuje się to ekstra. Jedyna wątpliwość pojawia się, gdy kalendarz jest jednocześnie używany do organizowania spraw zawodowych i biznesowych. Wówczas UpTo może więcej namieszać niż pomóc, bo mimo sympatii dla oferowanych możliwości, jakoś trudno mi wyobrazić sobie ją w tej roli.