2

Dziś e-sportowcy zarobią ponad dwa razy tyle, co zawodnicy reprezentacji Niemiec, za wygranie mistrzostw świata w Brazylii

Pozwólmy sobie na nieco fantazyjne podejście i porównajmy profesjonalne granie w gry wideo do piłki nożnej – największego, najpopularniejszego sportu na świecie. E-sport ma króciutką historię, dosyć hermetyczne środowisko i wciąż boryka się z bolesnymi stereotypami. A jednak, potrafi w pewnych kategoriach się przebić. Ot, zarobki. Za zwycięstwo w mistrzostwach świata w Brazylii zawodnicy zwycięskiej […]

Pozwólmy sobie na nieco fantazyjne podejście i porównajmy profesjonalne granie w gry wideo do piłki nożnej – największego, najpopularniejszego sportu na świecie. E-sport ma króciutką historię, dosyć hermetyczne środowisko i wciąż boryka się z bolesnymi stereotypami. A jednak, potrafi w pewnych kategoriach się przebić. Ot, zarobki. Za zwycięstwo w mistrzostwach świata w Brazylii zawodnicy zwycięskiej drużyny Niemiec dostali w przybliżeniu po czterysta tysięcy dolarów. Zwycięzcy The International 2014 otrzymają mniej więcej okrągły milion.

Oczywiście to wielkie uproszczenie – wiadomym jest, że czołowi gracze e-sportowi jeszcze przez długi czas nie będą mogli konkurować z topowymi piłkarzami pod względem zarobków. Mistrzostwa świata FIFA to zresztą nie turniej, na którym się zarabia – prawdziwe pieniądze robi się w klubach. Uproszczenie stosuję jednak w zbożnym celu – dziś prawdopodobnie pisana będzie historia e-sportu. Warto jest poświęcić jeden wieczór, żeby być tego świadkiem?

The International 2014 „spuchło”. Napęczniało dzięki zaangażowaniu niezwykle aktywnej i hojnej społeczności Dota 2, która na potęgę kupowała wirtualne kompendia i wirtualne punkty, podczas gdy część zysków ze sprzedaży szła bezpośrednio do puli nagród. Podczas gdy samo Valve wyłożyło „tylko” 1,6 miliona, tak procent z zysków podbił tę sumę do zawrotnych jedenastu milionów. Twórcom gry trzeba oddać, że chociaż ich tytuł nie bije konkurencji pod względem popularności, tak świetnie rozgrywają swoje karty.

Dziś rozegrany zostanie ostatni mecz The International – największego wydarzenia w roku dla fanów Dota 2, a także dla miłośników e-sportu w ogóle. Tegoroczna edycja ostawia poprzednie o całe lata świetlne – wielki stadion, ogromne pieniądze, świetna forma zawodników. O godzinie 20:00 czasu polskiego rozpocznie się mecz pomiędzy dwiema chińskimi drużynami: Newbee i Vici Gaming. Ci pierwsi okazali się być zaskoczeniem i niespodzianką turnieju, podczas gdy drudzy wskazywani byli jako jedni z faworytów. Obydwie ekipy po drodze brutalnie wyeliminowały zespoły, które najlepiej dawały sobie radę w ubiegłych latach, min. Słynne Natus Vincere, które zakończyło turniej na miejscu 7-8. Ukraińcy z tego zespołu na otarcie łez dostaną nieco ponad pół miliona dolarów do podziału.

Mistrzostwa oglądać możecie za pomocą klienta gry (przez Steam), a także przez serwis Twitch.tv. Dostępne są dwa kanały – zwykły i „noob friendly”, czyli przyjazny dla osób, nie zaznajomionych z tajnikami Dota 2. Zdecydowanie doradzam nie zgrywać twardziela i od razu wybrać ten drugi. To na prawdę trudna gra.