33

Druga bańka dotcomowa – prawda to czy mit?

Warren Buffett ostrzega, że serwisy społecznościowe to ryzykowna inwestycja, ponieważ są wyceniane powyżej swojego realnego potencjału. Głównie dlatego, że bardzo trudno ocenić go z góry, który z nich stanie się hitem, a który podzieli smutny los MySpace. Równolegle toczy się dyskusja na temat 41 milionów dolarów jakie otrzymał startup Color od Sequoia Capital, Bain Capital i […]

Warren Buffett ostrzega, że serwisy społecznościowe to ryzykowna inwestycja, ponieważ są wyceniane powyżej swojego realnego potencjału. Głównie dlatego, że bardzo trudno ocenić go z góry, który z nich stanie się hitem, a który podzieli smutny los MySpace. Równolegle toczy się dyskusja na temat 41 milionów dolarów jakie otrzymał startup Color od Sequoia Capital, Bain Capital i Silicon Valley Bank. Jest to kolejna aplikacja łącząca foto i social(jak np. Instagram), ale w sposób trudny do opisania w dwóch zdaniach i – moim zdaniem, mająca kilka procent szans na wywołanie rewolucji, a ponad 90 na spektakularną klapę. Reasumując: miliardy na jakie wycenia się socialne witryny i dziesiątki milionów pakowane w startupy o niesprecyzowanym potencjale. Czy to już jest kolejna bańka?

Definicją bańki jest sytuacja w której rynkowi gracze zaczynają podejmować decyzje nie mające racjonalnego, ekonomicznego uzasadnienia. Dlatego, choć Facebook jest rewolucyjnym serwisem, który rozwija się w błyskawicznym tempie, aby dopasować się do rynku, sytuacja w której jest wyceniany na 50-krotność generowanych zysków jest wysoce podejrzana.

Jeśli dodać do rachunku nieprawdopodobną kwotę jaką otrzymał Color, wyrastające jak grzyby po deszczu agencje reklamowe kasujące klientów, którzy nie specjalnie wiedzą co chcą osiągnąć – ale wchodzą w SM podążając za modą oraz fakt, że historia lubi się powtarzać, zaczynam żywić obawy, że faktycznie znajdujemy się na skraju kolejnego załamania.

Z drugiej strony, kapitał Facebooka jest liczony tak naprawdę w terabajtach danych, które mogą stać się bardziej wartościowe niż waga skrywających je serwerów w złocie. Na Quorze można znaleźć dobrze umotywowaną opinię, że Sequoia Capital to starzy wyjadacze, którzy zabezpieczyli się dokładnie na wypadek porażki serwisu, a pęd w kierunku komunikacji za pośrednictwem social media jest zrozumiały w momencie, gdy serwisy społecznościowe są jedną z najważniejszych form komunikacji.

Przyznam szczerze, rozsądek każe spodziewać się kolejnej katastrofy, a entuzjazm budzony przez sukces Grupona wierzyć, że po prostu nie doceniam skali rewolucji jakiej się właśnie przyglądamy. Pewności brak.