8

Wątpiłem w drony chroniące pociągi towarowe. Teraz muszę zmienić zdanie

Pojazd latający miałby chronić pociąg? No, ale jak? Zadawałem sobie to pytanie odkąd Maciej zaczął rozpisywać się najpierw o planach, następnie o działaniach PKP Cargo celem ograniczenia bardzo kosztownych kradzieży. Przyszedł czas na twarde dowody, że to jednak działa. Przewoźnik może pochwalić się spadkiem kradzieży o kilkadziesiąt procent, a uwieńczeniem sukcesu PKP Cargo jest uczestnictwo […]

Pojazd latający miałby chronić pociąg? No, ale jak? Zadawałem sobie to pytanie odkąd Maciej zaczął rozpisywać się najpierw o planach, następnie o działaniach PKP Cargo celem ograniczenia bardzo kosztownych kradzieży. Przyszedł czas na twarde dowody, że to jednak działa.

Przewoźnik może pochwalić się spadkiem kradzieży o kilkadziesiąt procent, a uwieńczeniem sukcesu PKP Cargo jest uczestnictwo w „Secure Transporation Conference”, gdzie pochwalono się wynikami i zaprezentowano przemyślenia po wdrożeniu tej technologii celem ochrony składów. A konferencja była to nie byle jaka, bowiem skupia ona delegacje z 36 krajów i gromadzi 5 tysięcy specjalistów z tej dziedziny. Jak udało się wdrożenie dronów najlepiej opisuje wypowiedź Macieja Boreckiego, Dyrektora Biura Bezpieczeństwa i Audytu w PKP Cargo S.A.

W 2014 roku powołaliśmy Zespół Przeciwdziałania Zagrożeniom, którego podstawowym celem jest walka z kradzieżami z pociągów PKP CARGO. Efekty przerosły nasze oczekiwania. Od stycznia do października tego roku wartość skradzionych przesyłek i towarów z naszych pociągów spadła o blisko 65 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2013 roku. Jednocześnie liczba kradzieży zmniejszyła się o 55 proc.









Technologia, którą dysponuje PKP Cargo jest naprawdę nie byle jaka. W użytku są dwa typy dronów: pierwszy z nich to „Phantom III” o rozpiętości ramion wynoszącej około pół metra. Dodatkowo, pojazd wyposażono w kamerę 4K, co pozwala na zarejestrować twarz przestępcy nawet z relatywnie dużej odległości. Już sama obecność takiego drona może skutecznie odstraszyć osobę czyhającą na skład z towarem. Te urządzenia w jednym tylko kwartale wylatują około 3 tysięcy minut. Sporo.

Natomiast „Eagle” są przeznaczone do patrolowania dużo bardziej rozległych terenów z większych wysokości. Pierwsza kamera zapewnia ogromny zoom optyczny, dzięki któremu nawet z kilkuset metrów można nagrać w bardzo dobrej jakości twarz złodzieja. Druga natomiast świetnie sprawdza się w nocy – tutaj do gry wchodzi termowizja. PKP Cargo zadbało również o to, by drony były sterowane przez odpowiednio przeszkolone osoby. A zatem, ludzie kierujący takimi pojazdami muszą znać prawo lotnicze, procedury operacyjne oraz zasady wykonywania lotu. Do tego odpowiednie egzaminy państwowe, przeszkolenie praktyczne, certyfikaty Urzędu Lotnictwa Cywilnego… jest tego trochę. Ale jak widać – opłaca się.

Ale korzyści nie ograniczają się jedynie do naszego kraju. PKP Cargo wskazuje na sytuację, w której podczas rutynowego patrolu dostrzeżono zorganizowaną grupę przestępców, która czyhała na pociąg kontenerowy. Dzięki szybkiemu powiadomieniu południowego sąsiada Polski, skoordynowano działania ochrony PKP Cargo oraz odpowiednich służb dzięki czemu zapobieżono zuchwałej kradzieży.

Nie wierzyłem w drony chroniące pociągi

To już nadmieniłem Wam na początku tekstu. Po publikacji tych danych muszę jednak przyznać się do błędu w ocenie. Skoro efekty widać już teraz, a sądzę, że zmniejszenie skali procederu okradania pociągów będzie się jeszcze pogłębiać – można już teraz powiedzieć, że ta technologia po raz kolejny okazała się być przydatna. Tak, drony to nie tylko incydenty na lotniskach, sprzęty godzące w ludzką prywatność, ale i naprawdę genialne narzędzia – PKP Cargo wyznacza kierunek, którym powinny podążać inne, podobne firmy. Również za granicą.

Serdecznie dziękujemy PKP Cargo za udostępnienie całej masy materiału redakcji Antyweb!

Grafika wprowadzająca:
Pixabay.com