93

Dlaczego iPhone dołączy do technologicznych nieudaczników?

Autorem tekstu jest Piotr Peszko, pasjonat uczenia się, fan e-learningu poszukujacy nowych rozwiązań dla starych problemów. Autor bloga o edukacji i pomysłodawca konferencji educamp. Zacznę od tego, że przedłużając ostatnio umowę z operatorem komórkowym i skutecznie broniąc się przed smartfonem, ale za to chcąc telefonu, który odbiera maile i ma synchronizacje z outlookiem, dostałem do wyboru Nokię […]

Autorem tekstu jest Piotr Peszko, pasjonat uczenia się, fan e-learningu poszukujacy nowych rozwiązań dla starych problemów. Autor bloga o edukacji i pomysłodawca konferencji educamp.

Zacznę od tego, że przedłużając ostatnio umowę z operatorem komórkowym i skutecznie broniąc się przed smartfonem, ale za to chcąc telefonu, który odbiera maile i ma synchronizacje z outlookiem, dostałem do wyboru Nokię i BlackBerry. Drogą losowania padło więc na ten drugi i tutaj zaczyna się cała historia.

Wiemy w jakim stanie jest RIM. Jeśli panowie na wysokich stołkach nie wyciągną ze swoich teczek królika w kolorze innowacji, to raczej nie ma co się spodziewać, że telefony BlackBerry znowu staną się synonimem smartfona. Dużo mówi się o tym, że RIM popełnił grzech zaniechania, że będąc ikoną biznesu przespał moment na wdrożenie innowacji. Podejrzewam, że w towarzystwie Nokii dołączy wkrótce do walkmanów, pagerów i aparatów polaroid. Zgadzam się z tym, ale pod warunkiem, że w techologicznej kolejce do „Hall of Shame” postawimy również iPhone-a.

Kreatywna destrukcja

Obserwując to, co dzieje się aktualnie na rynku nie powinniśmy się raczej spodziewać czegokolwiek innego. Oczywiście masz prawo już w tym momencie polecieć w te pędy do sekcji komentarzy i mnie zbesztać, ale nie martw się kilka lat temu tekst o tym, że RIM, czy Nokia będą miały kłopoty wywoływałby podobną reakcję, a może nawet śmiech i pożałowanie.

Popatrzmy jednak na aktualną sytuację. Trwa wojna Apple iOS vs whatever-Android. Nokia chwyta się Microsoftu, Bezos czeka, a Google kupuję Motorolę Mobility. Ruchu jest dużo, a efektów niewiele. Odważę się stwierdzić, że stoimy u progu jakiegoś przełomu, a kolejne wprowadzenie fundamentalnych i bardzo radykalnych zmian w telefonie jako produkcie, lub całym rozwiązaniu komunikacyjnym zdetronizuje aktualnych gigantów.

Według austriackiego ekonomisty Schumpetera, innowacja nieuchronnie prowadzi do kreatywnej destrukcji. Mówiąc prostymi słowami wdrożenie nowego rozwiązania powoduje, że starsze wynalazki, pomysły, technlogie, umiejętności i sprzęt stają się passe i nikt ich nie chce. Tak stało się na przykład z fizyczną klawiaturą telefonu.

Jednocześnie Schumpeter mówi, że gdy zainteresowanie produktem firmy jest duże następuje błędna alokacja zasobów i tworzenie dużej ilości projektów pobocznych. Następnie, gdy nastąpi zatrzymanie wzrostu sprzedaży, a tym samym przykręcony zostanie kurek z kasą wiele realizowanych projektów okazuje się nierentownych, wtedy rzekomo błędne projekty są zamykane, a innowacja wylewana z kąpielą.

Bęc – zmiana, czyli Schumpeterianizm plus

Innowatorzy, którzy podejmują ryzyko ciągle wstrząsają posadami gigantów, zajmują ich miejsce, popadają w letarg i czekają na nowych gniewnych.Teoria Schumpetera okazuje się sprawdzać, ale w ostatnich latach dostała niebywałego przyspieszenia i innowacje pojawiają się w postaci jednorazowych błysków, które zmieniają kierunek patrzenia konsumentów. Na nieszczęście zachwyt trwa jedynie do kolejnego błysku.

PS.
Tak całkiem z innej beczki ambicją wspomnianego Schumpetera było zostanie największym ekonomistą na świecie, najlepszym jeźdźcem w Austrii i najlepszym kochankiem w Wiedniu. Później powiedział, że spełnił dwa warunki z trzech, należy przy tym dodać że na koniu jeździł słabo.