Po Godzinach

Najpierw Lucasfilm i Gwiezdne Wojny, teraz 21st Century Fox - czyli Disney na zakupach

PW
Paweł Winiarski
12

Disney od lat był potentatem w branży filmowej, cały czas jednak obserwujemy jak rośnie w siłę. Mówi się bardzo imponujących zakupach, które właśnie są na etapie finalizacji. Cel - 21st Century Fox.

Przejęcie przez Disneya Lucasfilm, a co za tym idzie praw do Gwiezdnych Wojen było strzałem w dziesiątkę w praktycznie każdym aspekcie. Disney zarobił już na tym górę pieniędzy, a co ważniejsze dla nas, wypuścił już dwa świetne filmy. Praktycznie wszystko wskazuje na to, że identycznie będzie z Ostatnim Jedi, który za kilka dni trafi na ekrany kin. Koszyk firmy nie jest najwyraźniej pełen, wybrała się więc na kolejne zakupy.

21st Century Fox rozmawia z dwoma podmiotami. Jednym z nich jest Disney, drugim Comcast (właściciel CNBC), jednak to właśnie ustalenia z Disneyem są na dużo dalszym etapie i to najprawdopodobniej oni przejmą firmę. Ale nie całą, mówi się o studiach filmowych i produkcjach telewizyjnych. Do tego Nat Geo, Star, regionalne sieci sportowe, część udziałów w Hulu i Sky. Fox miałby wtedy zostać jedynie z sekcją informacyjną i Fox Sports.
Wartość zakupów Disneya? Ponad 60 miliardów dolarów, jeśli oczywiście wierzyć źródłom informującym o tym przejęciu.

Fox ma wiele znanych i cenionych seriali, sam oglądałem kilka, nie dziwi mnie więc chęć zakupu tego działu przez Disneya. Szczególnie, że przecież startuje ich własna usługa streamingu, co na pewno nie tylko mocno wesprze ją zawartością - ale również da prztyczka w nos konkurencji. Szybko wjadą umowy licencyjne, wyjadą seriale które przejmie ostatecznie Disney do swojego streamingu. Na pewno część z Was oglądała Dr. House, Z Archiwum X, Firefly, 24 godziny czy Simpsonów. Jeśli zakupy dojdą do skutku, może się okazać że usługa Disneya będzie naprawdę atrakcyjną propozycją, na którą zdecydują się tłumy. Choć podejrzewam, że głównym powodem do opłacania abonamentu okażę się raczej autorskie produkcje z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Disney ma jedną z największych filmowych marek i widać, że nie zamierza rezygnować z jej eksploatacji. Dopóki jednak będą powstawać dobre produkcje, nie mam nic przeciwko. Nawet jeśli będzie ich dużo - choć oczywiście razem z ilością musi iść jakość.

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: