11

Im dalej, tym mroczniej, ale nie wszyscy będą zadowoleni. Dark – 2. sezon – recenzja

Czy to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku? Po tym, jak został przyjęty pierwszy sezon Dark byłbym skłonny napisać, że powrót tego serialu należy uznać za jedno z najważniejszych widowisk. Czy warto było czekać te dwa lata na wycieczkę do Winden?

Zrozumienie fenomenu Dark wcale nie jest trudne. Serial spodobał się widzom głównie dzięki wykreowanemu klimatowi produkcji oraz zakręconej fabule, w której jest więcej niewiadomych niż znanych informacji. Skołowacenie publiczności jest łatwe, o czym wielokrotnie się przekonywaliśmy, chociażby na przykładzie Lost. Pełen zagadek i niejasności scenariusz w połączeniu z niesamowitą realizacją i oprawą audiowizualną sprawiają, że można błyskawicznie wsiąknąć w przedstawianą historię i dać się omamić. Wtedy nie zauważamy przecież nieścisłości, dziur w fabule i innych błędów. Nie twierdzę, że Dark takowe posiada, ale staram się nakreślić tło, które pozwoli lepiej zrozumieć odbiór drugiego sezonu Dark.

Przedpremierowo miałem możliwość obejrzeć trzy odcinki 2. sezonu. Nie wiem, jak potoczy się ta historia dalej, o tym przekonamy się wspólnie, ale zdecydowanie miałem już szansę poznac zamysł twórców na drugą serię i przekonać się, że Dark trapią te same problemy, co każdy inny serial. Ujawnianie sekretów i tajemnic jest dla nich bardzo bolesne – widz odczuje pewną ulgę i satysfakcję, gdy pozna skrywane przed nim do tej pory informacje, ale wcześniej lub później zorientuje się, że odbiera to pewną frajdę z seansu. Jeśli w ich miejsce pojawiają się nowe tajemnice, to znów z niecierpliwością wyczekujemy ich ujawnienia, ale niektórzy zorientują się, że scenarzyści bawią się z nami w kotka i myszkę. Tak działa telewizja, tak działają seriale, to nic strasznego.

Dark jest nadal mroczny i ma gęstą atmosferę

A 2. sezon Dark jest straszny. Bo ponownie mamy szansę przyjrzeć się tym wszystkim skrupulatnie dobranym kadrom i zaplanowanym ujęciom. Gra barwami, cieniem i światłem, a także obecność tak rewelacyjnej ścieżki dźwiękowej ponownie zasysają nas do środka i zanim się zorientujecie, będziecie już przy n-tym odcinku. Jeśli ktokolwiek obawiał się, że producenci serialu odejdą od tego w drugim sezonie, to zapewniam, że tak się nie stało i nadal mamy do czynienia z tak charakterystyczną realizacją.

Nie wszyscy będą zadowoleni z 2. sezonu Dark

Nie będę jednak ukrywał, że nie wszystkie rozwiązania fabularne przypadły mi do gustu. Ten problem wywodzi się z finału 1. sezonu i choć jest znacznie lepiej, niż sądziłem, że będzie, to jednak w niektórych sytuacjach nie byłem pewien zamiarów scenarzystów. Być może na wyjaśnienie przyjdzie nam poczekać do kolejnych odcinków, na co bardzo liczę, ale mam pewne obawy. Oczywiście nie będę Wam zdradzał o co mi dokładnie chodzi, ponieważ to zrujnowałoby Wasz seans, a Dark wkracza z nowym sezonem na Netflix już dzisiaj, więc pozostawię wiele rzeczy niedopowiedzianych. Przynajmniej na razie.



Nowy sezon Dark to także nowe postacie. Podobnie jak przy fabule, będzie lepiej, jeśli nie zdradzę na ich temat zbyt wiele, ale zaznaczę, że jestem ukontentowany wprowadzeniem ich do historii, a także rolą jaką odgrywają. Sam scenariusz i realizacja drugiego sezonu nie były pospieszane, a przynajmniej nie mam takiego wrażenia. Zamiast rocznej przerwy otrzymaliśmy prawie 2 lata odstępu pomiędzy obydwoma sezonami. Mogło to oczywiście wynikać z wielu czynników, ale jeśli miałbym obstawiać, to wskazałbym właśnie na chęć dopracowania fabuły, która zdecydowanie wymaga dokładnego planowania i drobiazgowego rozpisywania wątków. Akcja rozgrywa się przecież w kilku przestrzeniach czasowych i utrzymanie tego wszystkiego w ryzach nie jest łatwe. Co z resztą widać.

Wiemy, że Dark otrzyma także 3. sezon i należy traktować całość, jako trylogię. Cykl się powtarza, a to wpływa na plany twórców, którzy zamkną historię wraz z końcem 3. serii. Cieszy mnie taki zamiar, bo to wymusi rygorystyczne podejście do tworzenia fabuły i choć nie wiem, jak kończy się 2. sezon, to tak odgórnie zaplanowana struktura całości pozwala mi sądzić, że nie rozczarowujemy się finałem. A nawet jeśli, to dojdzie do tego w takich okolicznościach, że prawie na pewno nie będę żałował czasu spędzonego przed ekranem.