windows sandbox
16

Czy warto jeszcze czyścić rejestr Windows? Jakiego programu użyć?

Rejestr systemu Windows to nic innego jak zbiór plików konfiguracyjnych, które odpowiadają za poprawną pracę całego systemu. Jego uszkodzenie bądź skasowanie kluczowych wpisów, może zakończyć się utratą danych lub całkowitym unieruchomieniem komputera. Czy jednak warto ten rejestr okresowo czyścić? Jeśli tak, to jakiego programu użyć?

Po co czyścić rejestr systemu Windows?

Szczerze powiedziawszy nie jestem zwolennikiem czyszczenia rejestru, bo może to przynieść więcej szkody niż pożytku, szczególnie jeśli nie za bardzo orientujemy się w tym co robimy. Dopóki komputer działa prawidłowo, dopóty zazwyczaj nie ma sensu nic ruszać. Zabawy z rejestrem były popularne 20 lat temu w czasach Windows 98, gdy faktycznie wpisy tam powstające mogły wywoływać problemy albo były nieprawidłowo usuwane podczas deinstalacji jakiejś aplikacji. W systemach z rodziny Windows NT 4.0 i nowszych, problemów raczej nie było, a w Windows 10 wydaje mi się, że już w zasadzie nie istnieje.

Za przykład niech posłuży mój Windows 10, który jest aktualizacją z Windows 7, który był zainstalowany dobre 8 lat temu. Według popularnego narzędzia – CCleaner, którego użyłem do przeskanowania rejestru, wykryto 199 problemów. 199 na kilka lub nawet kilkanaście tysięcy wpisów, które powstały tam na przełomie tych kilku lat. Większość z nich jest nieszkodliwa, a nawet nie jest problemem, jak choćby informacje o nieprawidłowych rozszerzeniach plików. Czyszczenie tej listy nie ma sensu, ale wspomniana aplikacja nie jest wcale bezużyteczna, bo posiada inny, znacznie ważniejszy moduł.

CCleaner czyszczenie rejestru systemu Windows

Czyszczenie plików tymczasowych w systemie Windows

Główną funkcją CCleaner’a od zawsze było czyszczenie systemu Windows i zainstalowanych w nim aplikacji z plików tymczasowych. Szczególnie podczas korzystania z przeglądarek internetowych, sporo małych plików jest trzymanych w katalogach tymczasowych, aby w domyśle przyśpieszyć ładowanie stron internetowych. W czasach połączeń modemowych i stron tworzonych przy pomocy prostego HTMLa miało to bardzo dużo sensu, dzisiaj mam wrażenie, że nie jest to już tak istotne.

Mimo to przeglądarki i inne aplikacje, trzymają sobie w swoich katalogach pliki, których prawdopodobnie nigdy nie użyją, dlatego raz na jakiś czas wypadałoby je usunąć. Windows 10 posiada własne narzędzie tego typu – Oczyszczanie dysku, które jednak skupia się głównie na plikach systemowych, związanych np. z aktualizacjami. Tych też potrafi się zebrać całkiem sporo, szczególnie jeśli jesteście po dużej aktualizacji, która zmienia numer wersji. Warto jednak mieć na uwadze, że usunięcie tych plików pozbawia was możliwości powrotu do poprzedniej wersji systemu. Jeśli jednak system działa stabilnie, to warto odzyskać te czasami nawet kilka GB przestrzeni na partycji systemowej.

To jednak tylko dygresja, bo mieliśmy omówić możliwości CCleaner’a. Jak widzicie na poniższym zrzucie, przeglądarki potrafią trzymać sporo danych i pożerają nie tylko pamięć RAM, ale też pamięć dyskową. Mój Google Chrome jest szczególnie żarłoczny, nie spodziewałem się, że przetrzymuje aż niemal 1.5 GB plików. W sumie po analizie trwającej niespełna 13 sekund, aplikacja znalazła 2 GB plików, które w większości nie są potrzebne.

W większości, bo daleko mi do stwierdzenia, że najlepiej skasować je wszystkie. O ile pamięć podręczna faktycznie nie stanowi żadnej wartości dodanej, o tyle historia przeglądania czy w szczególności pliki cookies (popularne ciasteczka), mogą się jeszcze wam przydać. Jeśli wyczyścicie wszystko jak leci, to po chwili okaże się, że wasza przeglądarka nagle zapomniała loginu i hasła do wielu stron internetowych i konieczne jest zalogowanie się na nowo. Przy okazji wyświetlane reklamy na stronach WWW przestaną być dopasowane ;-). W opcjach CCleaner’a można przejrzeć spis znalezionych ciasteczek i dodać je do białej listy, która ochroni je przed skasowaniem w przyszłości. Po wybraniu danych, których chcecie się pozbyć, czyszczenie trwa od kilku sekund do kilku minut.

Przy okazji jeszcze jedna mała uwaga, CCleaner jest fajnym narzędziem stworzonym przez małą firmę Piriform. Jednak jakiś czas temu została ona przejęta przez Avasta i teraz podczas instalacji domyślnie zaznaczona jest opcja instalacji programu antywirusowego o tej samej nazwie. Pamiętajcie o tym, aby tę opcję odznaczyć przed kliknięciem przycisku „Instaluj”.

Czy to przyśpieszy mój komputer?

To bardzo dobre pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Jeśli korzystacie z dysku SSD, to podejrzewam, że nie zobaczysz żadnej różnicy w szybkości działania. Na dysku C: będzie nieco więcej wolnej przestrzeni, a to zawsze jest pozytywna wiadomość. Przyśpieszenia pracy systemu raczej bym się nie spodziewał. Znacznie lepsze efekty można osiągnąć innymi metodami, chociażby wyłączając niepotrzebne aplikacje z autostartu. W Windows 10 jest to bajecznie proste, klikamy prawym przyciskiem myszy na zegarek w prawym dolnym rogu i wybieramy opcje Menadżer zadań (albo Ctrl + Shift + Esc jak podpowiada Krzepki Harry w komentarzach poniżej). Przechodzimy do zakładki „Uruchamianie” i wyłączamy aplikacje, które nie muszą startować razem z systemem. Założę się, że efekty odczujecie już przy następnym uruchomieniu komputera.