2

Czas na doktora Google?

Szukanie w Internecie informacji dotyczących chorób i stawianie na podstawie zdobytej wiedzy diagnozy dla swojego przypadku nie jest niczym nowym – nie brakuje osób, korzystających z porad „doktora Google”. W Sieci pojawiły się doniesienia, z których wynika, że internetowy gigant zamierza wyjść naprzeciw oczekiwaniom użytkowników i zapewni im możliwość skorzystania z porad fachowców. Google stanie […]

Szukanie w Internecie informacji dotyczących chorób i stawianie na podstawie zdobytej wiedzy diagnozy dla swojego przypadku nie jest niczym nowym – nie brakuje osób, korzystających z porad „doktora Google”. W Sieci pojawiły się doniesienia, z których wynika, że internetowy gigant zamierza wyjść naprzeciw oczekiwaniom użytkowników i zapewni im możliwość skorzystania z porad fachowców. Google stanie się lekarzem.

Wspomniane informacje pochodzą od serwisu Engadget. Redakcja dowiedziała się, że Google zamierza zaoferować użytkwonikom opcję wideo czatu z lekarzem. Na temat usługi nie wiadomo praktycznie nic, ale prawdopodobnie będzie to nieskomplikowane rozwiązanie: internauta wpisuje hasło, które wskazuje na to, że ma problemy ze zdrowiem lub chciałby się czegoś dowiedzieć na temat choroby, a Google proponuje mu konsultację z lekarzem. W fazie testów program jest darmowy, potem ma być płatny. O ile oczywiście korporacja stwierdzi, że wchodzi w ten biznes. Wejdzie?

Jeżeli Google faktycznie pracuje nad takim rozwiązaniem, a wydaje się to prawdopodobne, to mógłbym się założyć o pieniądze, że usługa zacznie działać. Na tym rynku leżą naprawdę duże pieniądze, korporacja z Mountain View mogłaby w prosty sposób zasiąść przy stole i zacząć partycypować w zyskach. Dzisiaj przekierowuje do miejsc, w których ktoś może udzielić porady, za jakiś czas sama zacznie diagnozować. Oczywiście wykorzystają w tym celu specjalistów, dla obu stron powinien to być korzystny układ. Znowu pojawią się głosy przekonujące, że Google wykorzystuje swoją pozycję i utrudnia działanie konkurencji.

Kontrowersje wzbudza nie tylko fakt, że firma może namieszać w biznesie innych graczy z tego rynku. To mnie akurat szczególnie nie oburza – trudno wymagać od korporacji, by nie działała na swoją korzyść. Stworzyli dobrze działającą wyszukiwarkę i zapewnili jej odpowiednią pozycję na rynku, dlaczego nie mieliby z tego korzystać? Bardziej zastania mnie sama instytucja porad wideo – czy słusznym krokiem jest oddawanie swojego zdrowia w ręce lekarza, z którym nie ma się fizycznego kontaktu? Przyznam, że trudno o jednoznaczną odpowiedź.

Z jednej strony, może wzrosnąć odsetek hipochondryków, którzy z każdym bólem głowy i kręceniem w nosie będą szukali porady u lekarza Google. Co prawda porada będzie płatna, ale skoro nie trzeba się ruszać z domu, a można pogadać ze specjalistą, to warto skorzystać. Zwłaszcza, że lekarz stacjonarny, u którego było się kilka dni wcześniej mógł czegoś nie zauważyć albo postawił całkowicie błędną diagnozę. Leczenie przez Internet stanowi już pewien problem i chociaż w projekcie Google doradzać mają prawdziwi lekarze, to należy przyjąć, że i tak będzie dochodziło do niejasnych, a nawet niebezpiecznych sytuacji.

Z drugiej strony, owe niebezpieczne sytuacje mają miejsce także w przypadku tradycyjnego leczenia. Tymczasem porady wideo mogą być pomocne w przypadku osób, które nie mają dostępu do fachowego personelu medycznego lub nie są pewne, czy warto udać się z problemem do gabinetu lekarskiego. Porada wideo jako wstępna diagnoza brzmi całkiem sensownie – jednych pacjentów skłoni do szybkiej wizyty u specjalisty, innych odwiedzie od zrywania się z pracy i konsultowania nieistniejącego problemu.

Na koniec uwaga, z której część z Was pewnie zdaje sobie sprawę od pierwszego akapitu: nawet jeśli Google postanowi szybko wprowadzić nową usługę, to w Polsce zapewne poczekamy na ten bonus. Chociaż nie jest tajemnicą, że do lekarza chodzi lubimy – potencjalnych usługobiorców nie brakuje…