11

Od CRT do LCD, czyli jak zmieniały się monitory komputerowe

Kilka dni temu przy okazji jakiejś typowej rozmowy wspominkowej temat zszedł na monitory komputerowe i ich ewolucję w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Teoretycznie monitor zmieniamy bardzo rzadko, ale jak zacząłem przypominać sobie ile różnych modeli przewinęło się przez moje biurko, to okazuje się, że wcale nie są one takie długowieczne. Przez ostatnie 19 lat naliczyłem ich w sumie 6, a to już całkiem długa historia ich ewolucji.

1. Kolorowy monitor CRT

Mój pierwszy monitor to kolorowy model kineskopowy (CRT) o przekątnej 15 cali i rozdzielczości 1024×768 pikseli. O ile dobrze pamiętam był to produkt firmy Drytek i został kupiony w 1999 roku, czyli prawie 20 lat temu. W swoim czasie był to model ze średniej półki, w tamtych czasach kolorowe monitory kineskopowe na dobre zadomowiły się już na rynku wypychając z niego ekrany monochromatyczne.

Monitory CRT miały kilka zalet, które nadal często z rozrzewnieniem są wspominane przez miłośników tej technologii. Przede wszystkim opóźnienia (lag) na monitorach CRT był znacznie mniejsze niż na LCD. Wiązka elektronów podświetlająca luminofor reagowała znacznie szybciej na zmiany obrazu niż ciekła kryształy w monitorach LCD. Poza tym CRT nie dotyczył problem kątów widzenia, obraz zawsze wiernie odwzorowywał kolory, nawet gdy patrzyliśmy na niego z boku.

CRT ma też jednak swoje bolączki, poza rozmiarami czy większym zużyciem energii, był to przede wszystkim kłopot z zachowaniem geometrii obrazu. Szczególnie na rogach wyświetlacza obraz potrafił być nieostry. Tak naprawdę w pełni poradziło sobie z tym problemem tylko Sony w kineskopach Trinitron, gdzie stosowana była maska stworzona z cienkich drucików. Ich mankamentem były jednak widoczne w 1/3 i 2/3 ekranu druty stabilizujące.

Swojego pierwszego CRTeka zmieniłem w okolicach 2003 roku na kolejnego jakim był LG Flatron F700B. Też był to raczej budżetowy model o przekątnej 17 cali, który był „prawie płaski”. Nie był to kineskop pokroju Trinitrona ale nie było mu do niego aż tak daleko, nie licząc oczywiście rogów wyświetlacza. Oferował rozdzielczość 1280×1024 pikseli przy odświeżaniu 65 Hz, co było akceptowalne, ale nie idealne. W tamtych czasach ideałem każdego było odświeżanie minimum 85 Hz, które uznawane było za niewidoczne dla ludzkiego oka. Można to potraktować jak wymóg minimum 120 Hz dla dzisiejszych miłośników gier ;-).

2. Pierwszy LCD, czyli marne TN

LG F700B spędził ze mną kolejne 3 lata, po czym został zmieniony na notebooka. Nie byłem jednak nigdy przesadnym fanem komputerów przenośnych, dlatego szybko powróciłem do komputera stacjonarnego. Wtedy wybór padł na nowy monitor LCD. Była to bardzo budżetowa konstrukcja – LG W2234S oferująca przekątną obrazu 22 cale i rozdzielczość 1680×1050 pikseli. Zastosowana matryca TN pozostawiała jednak sporo do życzenia. Począwszy od nierównomiernego podświetlenia, poprzez słabe odwzorowanie kolorów, a skończywszy na kiepskich kątach widzenia. Był to mój pierwszy i ostatni raz, kiedy kupiłem monitor z matrycą TN.

W tym miejscu należałoby wkleić małą dygresję. Już w tamtych czasach na rynku występowały monitory z matrycami wykonanymi w 3 różnych technologiach. Ekrany TN nie były najlepsze, ale do dzisiaj są najtańsze w produkcji i przez to nadal są bardzo popularne. Poza nimi mieliśmy też do czynienia z matrycami MVA/PVA, które wiernie oddają kolory i oferują najlepszy kontrast, ale niestety mają większy czas reakcji i nie nadają się do wszystkich zastosowań. Najbardziej uniwersalną technologią, która ostatecznie zdominowała rynek jest IPS. Tego typu matryce świetnie radzą sobie z kolorami, zachowują bardzo dobre kąty widzenia i są całkiem szybkie. Ich mankamentem jest niższy niż w MVA kontrast.

Jakbyście byli ciekawi, to w tamtym czasie popełniłem recenzję tego monitora, zestawiając go z Dellem 2209WA wyposażonym w matrycę IPS. Był to zresztą mój kolejny monitor, który wspominam bardzo pozytywnie. Co ciekawe o ile monitory CRT już dawno zostały zutylizowane, to zarówno LG W2234S jak i Dell 2209WA nadal działają i są używane przez moich znajomych :-).

3. Czas na IPSa, czas na Della

Dell 2209WA był pierwszym monitorem, z którego byłem w zasadzie w pełni zadowolony. Jedynym jego mankamentem była rozdzielczość, 1680×1050 pikseli pozostawiało pewien niedosyt. Do samej matryc nie mam większych uwag, choć też nigdy nie byłem zapalonym graczem więc kwestie smużenia czy lagów mnie nie dotyczyły. Bardziej liczyło się odwzorowanie kolorów i ergonomia. Stad właśnie wybór produktu ze znaczkiem Dell, były to najkorzystniejsze cenowo monitory posiadające takie „udogodnienia” jak regulowana wysokość podstawy, odchylenie w poziomie i funkcję pivot. Niby drobiazgi, ale w tamtych czasach naprawdę dominowały monitory zamontowane na stałej podstawie, jak dzisiejsze telewizory.

Minęły kolejne 2 lata i nadarzyła się okazja aby zamienić 2209WA na model U2311h, który poza dodatkowym calem przekątnej oferował również wyższą rozdzielczość – 1920×1080 pikseli. Nadal nie było idealnie, bo do pracy przydaje się więcej obszaru w pionie, ale w cenie poniżej 800 PLN trudno było wybrzydzać. Paradoksalnie jednak ten monitor był u mnie najkrócej, bo zaledwie rok. W lipcu 2012 wymieniłem go na U2412M, który oferował o 1 cal większą przekątną i wreszcie wymarzoną rozdzielczość – 1920×1200 pikseli.

I żeby jakoś tę całą historię spuentować, tak, ten model jest ze mną od blisko 6 lat i raczej nie czuje potrzeby wymiany na inny, nowszy model. Spełnia swoje zadanie wzorowo, oferując odpowiednią rozdzielczość do rozmiaru i nie chce się zepsuć ;-).

Przyszłość jest teraz

Nie oznacza to, że przez ostatnie 6 lat nic się nie rynku monitorów nie dzieje. Co prawda popularyzacji OLEDa się nie doczekaliśmy, ale IPS trafił już do tzw. mainstreamu i nadal jest usprawniany. Teraz jednak nie liczy się tak technologia wykonania matrycy, co przekątna ekranu, jego rozdzielczość oraz panoramiczny obraz. Nie brakuje na rynku monitorów o stosunku boków 21:9 czy nawet 32:9 i z zakrzywioną matrycą. Na nikim nie robi też już wrażenia rozdzielczość 4K. Wydaje mi się jednak, że te monitory są jednak dla specyficznych potrzeb. Ja prędzej dołożyłbym do mojego drugi model o identycznych parametrach niż wymienił go na panoramę ;-).

A jaka jest wasza historia? Będzie mi miło jeśli podzielicie się swoją listą monitorów w komentarzach.