199

Coś się zmieniło. Gdzie jest Apple?

Poniedziałek, deszcz i ogólnie panująca szarość. To nie może być dobra zapowiedź na nadchodzący tydzień pracy. Widać już, że dla niektórych to będzie czarny poniedziałek (Banki, które właśnie przeżywają awarię). Ja jednak miałem na poniedziałek plan. Spotkanie w Campus Warsaw z okazji czwartego sezonu Orange Fab, ale o samej imprezie napiszę w osobnym tekście.

Otóż jak przystało na imprezy startupowo-inwestorskie ludzi było bardzo dużo – na tyle, że nie było już wolnych miejsc siedzących. Obserwuję więc jak dziś wygląda startupowa społeczność i na pierwszy rzut oka nie widzę większych zmian. Może jedną, jest mniej bardzo młodych ludzi i trochę więcej tych 25+. Patrzę więc jak zebrana publiczność pracuje podczas konferencji, tak mało kto teraz poświęca uwagi na to kto przemawia. Jednym uchem się słucha, a drugim klepie w komputer lub komórkę. Nie wiem czy to jest efektywna forma pracy, ale każdy zapracowany jest i basta.

Patrzę więc na salę z boku i coś mi w tym widoku nie pasuje. Gdzie jest Apple? Gdzie są te wszystkie jabłka święcące białym kolorem, gdzie te wszystkie iPhony, które najlepszymi telefonami są i już. Patrzę i ich nie widzę, jeszcze niedawno widok jabłek był powszechny na startupowo-internetowych imprezach. Coś się zmieniło?

Kiedy znalazłem miejsce siedzące rozglądam się po sąsiadach na czym pracują. Nie jestem wścibski, ale po prostu ciekawy. Z boku widzę jednego Della, z tyłu Surface Pro, jest i Acer i IBM (pewnie korporacyjny). Dwa rzędy przede mną dostrzegam wreszcie dwa macbooki jeden Pro drugi Air. Uff, bo już przez chwile miałem wrażenie, że to jakaś ustawka antyApple jest. Patrzę więc po telefonach i widzę Samsungi, Huawei i inne nie Applowskie produkty, choć oczywiście Apple też jest obecne.

Co się zmieniło? Startupowcy jeszcze nie dawno kochali Apple. Nie ironizuję – pamiętam dziesiątki imprez, na których światło z loga jabłka rozświetlało nie raz na całą sale. Dziś już takiej sytuacji nie obserwuję. Oczywiście nie ma w tym nic złego – to wręcz logiczne, że jeśli jesteś startupowcem, to nie wydajesz 5k PLN na komputer, tylko wolisz je lepiej spożytkować, a komputer kupić za 2-3k PLN. I tak długo jak nie pracujesz przy grafice lub innych zadaniach obciążających mocno procesor, to taki komputer w zupełności do pracy wystarczy.

Ja bym jednak zgadywał, że powodem takiego, a nie innego widoku może być też (ale nie przede wszystkim) postrzeganie marki. Kiedyś Apple kojarzyło się z inspiracją, innowacją, doskonałym designem, jakością wykonania i świetnym systemem. Dziś brutalnie ujmując jedynie system operacyjny trzyma wysoki poziom. Apple stało się dostawcą dobrego sprzętu komputerowego i mobilnego gubiąc jednak gdzieś po drodze cechy, z których kiedyś było znane i na bazie których zbudowało największą markę technologiczną na świecie.

Jeśli więc mamy wybierać pomiędzy nadal dużo droższym Apple, a komputerem czy telefonem o podobnych parametrach, ale lepszej cenie to wybieramy racjonalnie, porównując jakość do ceny. I wtedy Apple przegrywa. Przegrało już u mnie bój o następny telefon, bo iPhone 7 nie kupię. Nie wiem czy u mnie za chwilę nie przegra walki o biurowy komputer, bo Windows 10 jest coraz lepszy i mimo moich przyzwyczajeń, w cenie Apple mogę mieć naprawdę dobrego ultrabooka. Zmiana komputera to jednak dla mnie dużo poważniejsza decyzja, niż zmiana telefonu. Od jakiegoś czasu pracuję na Xperia XZ i poza paroma irytującymi cechami samej nakładki Sony, to przesiadka była bezproblemowa. Nie trwała też pół dnia jak u kolegi Przemka z SW.

Pytam więc na koniec mojego felietonu czy wy też uważacie, że coś się zmieniło? Apple nie jest już tą samą marką, co było kiedyś, zmieniło się wasze postrzeganie produktów tej firmy? Czy może moje obserwacje to był tylko wypadek, a nie reguła (choć obserwacje takie mam już z niejednej imprezy).