7

Co wyjdzie z połączenia kodów QR i rozszerzonej rzeczywistości?

Kody QR i rozszerzona rzeczywistość (ang. Augmented Reality) – dwie na pierwszy rzut oka trudne do połączenia ze sobą technologie. Pierwsza z nich nigdy nie zyskała dużej popularności, zaś druga kojarzy się głównie z grami i mało kto wie, że potrafi być równie przydatna w różnych obszarach nauki, dla przykładu medycynie i lotnictwie. Markery AR […]

Kody QR i rozszerzona rzeczywistość (ang. Augmented Reality) – dwie na pierwszy rzut oka trudne do połączenia ze sobą technologie. Pierwsza z nich nigdy nie zyskała dużej popularności, zaś druga kojarzy się głównie z grami i mało kto wie, że potrafi być równie przydatna w różnych obszarach nauki, dla przykładu medycynie i lotnictwie. Markery AR bywają stosowane również w trakcie kampanii marketingowych, jednak nie mieliśmy do tej pory okazji przyjrzeć się im z bliska. Mieszkańcy największych miast w Polsce mogą w końcu nadrobić zaległości, muszą się jednak pospieszyć.

Desperados Red postanowił wykorzystać interaktywną rozszerzoną rzeczywistość do wypromowania wśród gadżeciarzy swojego produktu. Dlaczego uważam, że tylko wśród tak wąskiej grupy odbiorców? Odpowiedź jest prosta: by móc w pełni cieszyć się z combosa kodów QR i rozszerzonej rzeczywistości, trzeba być posiadaczem smartfona z systemem Android lub iOS, mieć zainstalowaną aplikację Desperados Red i być w okolicy reklamy typu citylight, frontlight lub siatki wielkoformatowej. Żeby było lepiej, aplikacja firmy MoveApp waży kilkadziesiąt megabajtów (dla Androida: 36, dla iOS: 71) i jest niemożliwa do ściągnięcia na iGadżety (nie to, żebym Wam to polecał) bez dostępu do sieci Wi-Fi.

Załóżmy jednak, że nie mamy ochoty wracać w tym celu do domu i potrafimy bez problemu znaleźć w swoim mieście niezabezpieczony punkt dostępowy, za pomocą którego po wcześniejszym zeskanowaniu kodu QR ściągniemy aplikację na smartfon lub tablet. Do momentu, w którym uruchomimy aplikację nic ciekawego się nie wydarzy. Dopiero po wycelowaniu oka kamery swojego białego, „nowego” iPada w czerwonoczarny plakat zadziała magia oparta na mocy runów AR i QR. Naszym oczom ukażą się niemal wychodzące z ekranu: butelka rozweselającego gry jest pity w rozsądnych ilościach) napoju i gramofon z płytą winylową reagującą w przewidywalny sposób na dotknięcie palcem ekranu.

Jeszcze przez kilka dni mieszkańcy Warszawy, Gdańska oraz Krakowa będą mogli przekonać się, jak wygląda reklama łącząca w sobie rozszerzoną rzeczywistość z interakcją z użytkownikiem. Warto to zrobić, bowiem tego typu akcja marketingowa została zaprezentowana w Polsce po raz pierwszy, i może – ze względu na koszt – nieprędko pojawić się znowu. Mam nadzieję, że będzie inaczej, i niebawem zobaczymy więcej przykładów pomysłowego wykorzystania dwóch, z pozoru nie pasujących do siebie technologii.

Jedną z najczęściej wykorzystujących zagranico te dwie technologie firmą jest Taco Bell, która już nie raz pokazała, że kody QR mogą służyć również do zabawy: Przychodzi Wam do głowy inne zastosowanie miksu kodów QR z rozszerzoną rzeczywistością?