10

CNN kupiło aplikację na iPada za 20 milionów dolarów – szaleństwo

Zite (spersonalizowany agregator newsów) to moim zdaniem genialna aplikacja na iPada, jest zdecydowanie w mojej piątce najlepszych programów na tablet Apple. Czym jest Zite pisałem już wcześniej dlatego odsyłam do wcześniejszego wpisu na AW. Wczoraj wszyscy dowiedzieliśmy się, że Zite został kupiony przez CNN, mówi się o kwocie 20 – 25 milionów dolarów. Jedna aplikacja, […]

Zite (spersonalizowany agregator newsów) to moim zdaniem genialna aplikacja na iPada, jest zdecydowanie w mojej piątce najlepszych programów na tablet Apple. Czym jest Zite pisałem już wcześniej dlatego odsyłam do wcześniejszego wpisu na AW.

Wczoraj wszyscy dowiedzieliśmy się, że Zite został kupiony przez CNN, mówi się o kwocie 20 – 25 milionów dolarów. Jedna aplikacja, 8 pracowników i 20 milionów dolarów – brzmi jak szaleństwo? Dla mnie jak najbardziej tak.

Wprawdzie CNN tak naprawdę kupiło nie tyle samą aplikację co technologię rekomendującą treść podobno opracowywaną przez twórców Zite od 6 lat, dodatkowo w planach maja wykorzystanie jej w swoich serwisach, chcą zbudować kolejny super agregator itp. W moich oczach to jednak nadal szaleństwo, które zresztą w tej kategorii zapoczątkował konkurent Zite czyli Flipboard, pozyskując od inwestorów 50 milionów dolarów dzięki czemu wycena firmy skoczyła, aż do 200 milionów.

Obra produkty mimo iż popularne (z zapewne milionową bazą użytkowników) zarobionymi pieniędzmi jednak się nie chwalą. Owszem przy takiej publice można wygenerować ciekawe dochody z reklam, ale nie na tyle duże aby usprawiedliwiać milionowe wyceny czy transakcje.

Jasne, można zawsze powiedzieć że inwestorzy dostrzegli potencjał. W końcu Zite pokazał, że aplikacja na iPada może się sprzedać za 20 milionów dolarów – w tym jednak przypadku kupił ją branżowy inwestor (docelowy). Na co natomiast mogą liczyć inwestorzy Flipboard? Ktoś kupi firmę za 200 milionów?

Nie realne rzeczy dzieją się w internecie. No ale niektórzy twierdzą, że firma czy produkt są warte tyle ile ktoś chce za nie zapłacić – jest to jedna z bardziej irytujących mnie ciągle powtarzanych formułek, choć wydaje się niestety odzwierciedlać rzeczywistość.