Ciekawostki

Click ARM One: tablet z wymiennymi modułami. Do kupienia

MS
Maciej Sikorski
3

Temat modułowego sprzętu mobilnego pojawia się w branży od kilku lat. Najgłośniej zrobiło się wokół Project Ara do Motoroli/Google, ale pisałem też o PuzzlePhone, wspominano o zegarkach wykorzystujących to rozwiązanie czy tabletach składanych niczym klasyczny PC. Wątek tabletów rozwija hiszpańska fi...

Temat modułowego sprzętu mobilnego pojawia się w branży od kilku lat. Najgłośniej zrobiło się wokół Project Ara do Motoroli/Google, ale pisałem też o PuzzlePhone, wspominano o zegarkach wykorzystujących to rozwiązanie czy tabletach składanych niczym klasyczny PC. Wątek tabletów rozwija hiszpańska firma ImasD. Ich produkt Click ARM One to ciekawostka dla geeków i... I tym pozostanie.

Nie ukrywam, że czekam na wieści dotyczące smartfonu Ara. Pisałem, że ten projekt się nie powiedzie i jestem ciekaw, czy Google zdoła udowodnić, iż bardzo się myliłem. Gdyby dopięli swego i uczynili ten produkt popularnym, gdyby uzyskali wsparcie wielu firm, to byłoby naprawdę ciekawie. Dlatego trzymam kciuki, ale jednocześnie podtrzymuję poprzednią opinię: gadżet dla nielicznego grona odbiorców. Innego zdania są twórcy z przywołanej już firmy ImasD:

Click ARM One (ARM oznacza tu Advance Removable Modules) jest już oferowany klientom, można go zamówić i trzeba się spieszyć, jeśli komuś bardzo zależy - do sprzedaży trafiło 1000 sztuk, za jeden tablet trzeba zapłacić 289 euro. Za te pieniądze użytkownik dostanie tablet z 10-calowym ekranem (1280 x 800 pikseli), procesorem Samsung Exynos 4412 oraz 2 GB pamięci RAM. Do tego moduły Wi-Fi, Bluetooth, 16 GB pamięci wewnętrznej. Tablet może pracować pod kontrolą Androida, Tizena, Ubuntu Touch - nie ma przywiązania do jednego systemu. Jeżeli klientowi nie pasuje jakiś komponent, to może go wymienić. Dzięki temu istnieje opcja odświeżenia urządzenia, uczynienia go mocniejszym, wyremontowania. Brzmi ok. Sęk w tym, że do tego są potrzebne komponenty, którymi zastąpi się te wyjściowe. A tych na razie brak.

Jedna mała firma z pewnością nie udźwignie takiego projektu. Wątpię też, by była w stanie zachęcić kogoś do współpracy - tu problemy może mieć nawet Google. Klient kupi zatem tablet zbudowany z wymiennych modułów, ale będzie na nie skazany, bo nie pojawi się alternatywa. Blisko 300 euro zapłaci się zatem za tablet z opcją remontu. Dla niektórych to może być atrakcyjny gadżet i biały kruk, więc 1000 sztuk się sprzeda (chyba, że nawet geeków to już nie interesuje). Ale wizja łatwych w wymianie i przede wszystkim dostępnych komponentów pozostanie wizją.

Takie projekty są skazane na niepowodzenie dopóki do gry nie wkroczy duży gracz zdolny do oddziaływania na rynkowe wydarzenia. Nawet jego obecność nie jest gwarantem sukcesu, bo producenci smartfonów czy tabletów będą podchodzić do zagadnienia niechętnie. Do pracy mogłyby się zabrać w takim wypadku brandy B i C, ale one nie mają takiej siły przebicia. Zresztą, nawet w optymistycznym wariancie te rozwiązania nie znajdą rzeszy odbiorców - trafią do fanów nowych technologii, a nie masowego klienta. Ot, zabawka dla fanów gatunku

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: