5

[CES2013] All-in-one nabiera nowego znaczenia – Android i Windows 8 w jednym urządzeniu

Kiedy wydawałoby się, że Asus wyczerpał potencjał hybrydy łączącej wiele funkcjonalności w jednym urządzeniu, pod nazwą Transformer, tajwański producent zaprezentował komputer typu all-in-one, który faktycznie zasługuje na miano „wszystko w jednym”. Tym razem koncepcja komputera stacjonarnego z dotykowym wyświetlaczem została wzbogacona nie tylko o możliwość wykorzystania ekranu jako tabletu, ale dodatkowo łączy ze sobą dwa […]

Kiedy wydawałoby się, że Asus wyczerpał potencjał hybrydy łączącej wiele funkcjonalności w jednym urządzeniu, pod nazwą Transformer, tajwański producent zaprezentował komputer typu all-in-one, który faktycznie zasługuje na miano „wszystko w jednym”. Tym razem koncepcja komputera stacjonarnego z dotykowym wyświetlaczem została wzbogacona nie tylko o możliwość wykorzystania ekranu jako tabletu, ale dodatkowo łączy ze sobą dwa różne systemy operacyjne, a nawet dwie różne architektury – x86 (a w zasadzie x64) i ARM. Szczerze mówiąc takie rozwiązanie trafia do mnie bardziej, niż oryginalny Transformer.

Gdy stoi na biurku Asus Tranformer all-in-one jest po prostu komputerem stacjonarny z ekranem dotykowym o przekątnej 18,5 cala i rozdzielczości 1080p. Komfort pracy zapewnia bezprzewodowa myszka i klawiatura, które wykonane są ze szczotkowanego aluminium. Wewnątrz stacji dokującej znajduje się mocny procesor z serii od i3 do i7 i zapewnia bezproblemowe działanie Windows 8 i wszystkich zainstalowanych programów. Żadnych znaczących kompromisów w wydajności czy wygodzie tu nie ma, zwłaszcza w porównaniu do innych komputerów all-in-one oraz komputerów stacjonarnych.

vlcsnap-2013-01-09-21h05m49s220

Nowością, zaprezentowaną również przez innych producentów na targach CES, jest możliwość przekształcenia komputera all-in-one w tablet. Jednak Asus podszedł do sprawy zupełnie inaczej niż chociażby Lenovo, które po prostu wbudowało akumulator i pozwala przenosić cały komputer. Jak na Transformera przystało, rozwiązanie jest sprytniejsze. Otóż odłączany ekran ma wbudowany procesor Tegra 3 i działa na systemie Android, a procesor desktopowy znajduje się w stacji dokującej i tam zostaje. W efekcie przełożyło się to na mniejsze wymiary i wagę samego tabletu, a także zdecydowanie dłuższy czas działania – 18,5 calowy tablet waży niewiele ponad dwa kilogramy i na wbudowanej baterii działa pięć godzin, podczas gdy wspomniane 27 calowe Lenovo waży ponad 8 kilogramów i działa na baterii zaledwie dwie godziny.

Nawet gdy ekran podłączony jest do stacji dokującej, można przełączać się pomiędzy systemami operacyjnymi korzystając z bocznego przycisku, a samo przełączenie trwa około sekundy. Warto również zaznaczyć, że użytkownik nie traci całkiem dostępu do Windowsa, gdy korzysta z tabletu. W tym celu Asus wykorzystał znane użytkownikom tabletów, zarówno z Androidem jak i iOS, oprogramowanie do zdalnego przesyłania pulpitu Splashtop. Pulpit Windows 8 przesyłany jest na tablet po WiFi, a producent tak zintegrował Splashtop z Windows i Androidem, że odłączony ekran komunikuje się z bazą automatycznie, bez konfiguracji, instalacji i kombinowania. Kto korzystał z tego rozwiązania na innych tabletach, ten wie, że jakość przesyłanego obrazu i dźwięku jest naprawdę niezła i cechuje się niewielkim opóźnieniem, do tego stopnia, że można w ten sposób grać w gry uruchomione na peciecie, korzystając z tabletu.

vlcsnap-2013-01-09-21h06m24s75

Podoba mi się ten pomysł, bo tego rodzaju komputer czy tablet jest od początku pomyślany pod kątem korzystania z niego w domu. Nie próbuje udawać, że jest bardzo mobilny, za to robi dobry użytek ze stacji dokującej i swoich rozmiarów, które przy stoliku z kawą czy podczas oglądania filmu na kanapie nie będą przeszkadzać, jednocześnie oferuje znacznie większe możliwości niż mobilne tablety. Wystarczy uzupełnić zestaw o smartofna lub 7 calowy tablet, aby wygodnie korzystać z internetu w każdej sytuacji.

Źródłem informacji i grafik jest Forbes, ale polecam również obejrzeć film demonstrujący działanie na Gizmodo, którego nie dało się niestety włączyć do artykułu.