Ciekawostki technologiczne

Bill Gates przewiduje, że za jego życia pojawi się epidemia, która może zabić dziesiątki milionów ludzi

Maciej Sikorski
78

Jakiś czas temu pisałem o obawach, jakie Bill Gates wyraża względem rozwoju sztucznej inteligencji. Legendarny CEO Microsoftu znajduje się w gronie osób, które twierdzą, że powinniśmy bacznie przyglądać się pracom nad tym zagadnieniem, by nie wymknęło się ono spod kontroli. Jednak to nie SI Gates ob...

Jakiś czas temu pisałem o obawach, jakie Bill Gates wyraża względem rozwoju sztucznej inteligencji. Legendarny CEO Microsoftu znajduje się w gronie osób, które twierdzą, że powinniśmy bacznie przyglądać się pracom nad tym zagadnieniem, by nie wymknęło się ono spod kontroli. Jednak to nie SI Gates obawia się najbardziej - jego zdaniem, największym zagrożeniem jest dla ludzkości pandemia.

Najbogatszy człowiek świata od lat zajmuje się niesieniem pomocy ludziom z ubogich państw, funduje granty, dzięki którym mają powstawać tanie i proste rozwiązania z zakresu higieny, medycyny, produkowania energii. Jego fundacja walczy z chorobami w najuboższych rejonach świata. To się Gatesowi (i jego żonie) chwali - oby więcej takich ludzi. Mamy zatem do czynienia z człowiekiem, który w życiu widział już sporo i posiada wiedzę z zakresu rozprzestrzeniania się chorób.

https://youtu.be/9AEMKudv5p0

Piszę o tym, ponieważ w jednym z wywiadów Gates opowiedział o zagrożeniu, jakie dzisiaj niosłaby pandemia. Przywołał przykład hiszpanki - grypy, która pod koniec drugiej dekady XX wieku zdziesiątkowała populację. Prawdopodobnie pochłonęła więcej ofiar niż II wojna światowa. Wielu osobom pewnie wydaje się, że dzisiaj nie mogłoby dojść do takiej sytuacji: minęło całe stulecie, cywilizacja wykonała poważny skok, mamy nowoczesną medycynę, jesteśmy w stanie radzić sobie z takimi zagrożeniami.

W odczuciu Gatesa nie jesteśmy jednak na to przygotowani. O ile uważa on, że wojna nuklearna czy zderzenie z asteroidą raczej nam nie grożą, o tyle ryzyko pandemii, która zabierze kilkadziesiąt milionów istnień, wydaje mu się całkiem prawdopodobne. I to jeszcze za jego życia. Gates podkreślił, że dzisiaj społeczeństwa są bardzo mobilne, a to sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób. Wspomniał też, że epidemia eboli pokazała, iż nie jesteśmy przygotowani na takie zdarzenie.

https://youtu.be/wtBsRJx8eRc

Niektórzy stwierdzą pewnie, że to przesada, że Gates niepotrzebnie straszy itd. Warto jednak wspomnieć o sprawie, która ostatnio przykuła uwagę amerykańskich (ale nie tylko) mediów - wojsko USA rozesłało do laboratoriów próbki wąglika (anthrax, grafika tytułowa), które miały być martwe i nieszkodliwe, ale okazały się być żywe. Nie zachowano środków bezpieczeństwa, wysłano to zwykłymi paczkami. I trwa dochodzenie, jak mogło do tego dojść. A to podobno nie jest pierwsza wpadka tego typu, w ostatnim roku zaliczono kilka podobnych. To nie świadczy zbyt dobrze o poziomie zabezpieczeń w amerykański armii.

Teraz wyobraźmy sobie, że podobna paczka zawiera śmiercionośny wirus, który przez pomyłkę rusza w świat. Niby mało prawdopodobne, ale jednak możliwe. Trzeba tu także brać pod uwagę celowe działania (ataki terrorystyczne) i po prostu biologię. Hiszpanka też nie wzięła się z kosmosu. Oby Gates tym razem się mylił.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

bill gateshotLudzkość