Facebook

Będziemy decydować co stanie się po śmierci z naszym profilem na Facebooku

KK
Konrad Kozłowski
20

Każdemu czytającemu ten tekst (i nie tylko) życzę dożycia późnej starości. Niestety samego czarnego scenariusza nie da się pominąć, a kwestia pozostania w Sieci pewnych informacji, gdy odejdziemy z tego świata, to nadal nie do końca uregulowana sprawa. Facebook, będący największą siecią społeczności...

Każdemu czytającemu ten tekst (i nie tylko) życzę dożycia późnej starości. Niestety samego czarnego scenariusza nie da się pominąć, a kwestia pozostania w Sieci pewnych informacji, gdy odejdziemy z tego świata, to nadal nie do końca uregulowana sprawa. Facebook, będący największą siecią społecznościową na świecie, również musi zmierzyć się z tym tematem.

Dlatego poczynając od dnia dzisiejszego, rezydenci Stanów Zjednoczonych korzystający z serwisu, będą stopniowo otrzymywali możliwość zdecydowania o tym, kto otrzyma prawa do zarządzania profilem po ich śmierci. Wskazanie takiego kontaktu będzie możliwe dla pozostałych użytkowników w późniejszym czasie, co nie jest zaskoczeniem biorąc pod uwagę ogromny zasięg Facebooka. Osoba, którą wybieramy jest określana mianem "legacy contact". Zmiana tej osoby będzie możliwa w każdej chwili w ustawieniach konta.

Jeśli nie będziemy życzyli sobie, by nasz profil pozostał w Sieci i był nadal widoczny dla pozostałych osób, możliwe będzie wybranie opcji całkowitego skasowania naszego konta. Aktualnie, gdy Facebook poinformowany zostaje o czyjejś śmierci, profil osoby jest "zamrażany", ale to doprowadzić może o wielu niestosownych sytuacji. Wytypowana przez nas osoba będzie miała dostęp do opublikowanych na proflu treści, lecz tylko tych, które dodano jako publiczne. Będzie też możliwe ich pobranie w formie zbiorczego archiwum. Niewidoczne będą natomiast prywatne wiadomości. Co więcej, jeśli użytkownik serwisu nie dokona takiego wyboru na stronie, lecz zostanie to uwzględnione w testamencie, to Facebook będzie respektował taki zapis.

Dlaczego mielibyśmy zdecydować sięn na pozostawienie naszego profilu online i oddanie go w czyjeś ręce? Cóż, zdaniem Facebooka, taki profil mógłby pełnić rolę "cyfrowego nagrobka", który mogliby odwiedzać inni i pozostawiać na nim swoje kilka słów. Przy imieniu i nazwisku, w wersji anglojęzycznej serwisu, znajduje się wtedy dopisek "remembering", czyli w wolnym tłumaczeniu "świętej pamięci" lub "wspominając". Na takim profilu nie będą też wyświetlane reklamy. Facebook nie jest pierwszą usługą oferującą taką możliwość. Już w 2013 Google, jako jedna pierwszych największych firm rynku internetowego, wprowadziła taką opcję, co tylko potwierdza jak istotnym elementem stają się dziś nasze "cyfrowe odpowiedniki". Nie tylko decydujemy o nich za życia, ale musimy pomyśleć także, co stanie się z nimi, gdy odejdziemy.

Źródło/obrazki: WSJ.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Facebook