46

Baza na Księżycu to jedno z marzeń, które może się stać rzeczywistością

Jeden z wątków Odysei kosmicznej 2001 dotyczył odkrycia na Księżycu. Z dzisiejszej perspektywy ciekawe jest nie samo znalezisko, ale i eksploracja naturalnego satelity Ziemi. Co prawda człowiekowi udało się na nim wylądować i to w czasie zbliżonym do kręcenia filmu, lecz program eksploracji Księżyca został dość szybko zawieszony. Doszło do tego kilka dekad temu i trudno stwierdzić, kiedy ludzka stopa ponownie stanie na powierzchni tego ciała niebieskiego. Wystarczy dekada czy potrwa to dłużej? Jedno wydaje się pewne: Księżyc będzie kusił...

Baza na Księżycu na razie wydaje się odległym planem i z tym chyba trudno polemizować. Przybywa jednak doniesień dotyczących realizacji takiego projektu. Oczywisćie od razu pojawia się ważne pytanie: po co mielibyśmy tam stawiać taki obiekt? W odpowiedzi można wskazać na badania, względy militarne, ćwiczenia i zdobywanie doświadczenia przed misją załogową na Marsa czy nawet na poszukiwania minerałów. Jest jeszcze coś: Księżyc może być doskonałą bazą wypadową w eksploracji kosmosu. Na ten wątek zwraca uwagę m.in. Byron Lichtenberg, astronauta, któremu marzy się fabryka rakiet na Księżycu.

Po co budować ją na Księżycu, skoro takie obiekty mamy już na Ziemi? Tu pojawia się wątek, który poruszał Elon Musk, gdy firma Blue Origin chwaliła się pewnym sukcesem: aby opuścić Ziemię, potrzebne są potężne silniki i duże ilości paliwa. Jeżeli pojazd kosmiczny ma pokonać grawitację, musi się rozpędzić do naprawdę dużej prędkości. A to jest nie tylko trudne, ale i dość kosztowne. Duża część paliwa tracona jest tylko na to, by opuścić błękitny glob. Gdyby starty odbywały się z Księżyca, paradoksalnie byłoby łatwiej i taniej. Wspominano o tym także przy okazji ogłoszonego niedawno projektu Breakthrough Starshot. Tu z kolei problemem jest atmosfera ziemska i lasery rozpędzające żagle najlepiej byłoby ustawić na Księżycu. Tyle, że to póki co czyste SF. Albo czyste szaleństwo.

Niektórzy przekonują, że baza na Księżycu, skupienie się na tym projekcie, będzie błędem, bo zarzucone zostaną plany dotyczace podboju Marsa. W najlepszym wypadku owe plany wyhamują. W odpowiedzi słyszą jednak, że taki obiekt na naszym satelicie ułatwi misję na Czerwoną Planetę: astronauci lepiej się przygotują, czas podróży może ulec skróceniu, jeśli zastosuje się inne rozwiązania (te umożliwi baza na Księżycu), a koszty zdecydowanie spadną. W tym przypadku nie chodzi zatem o to, by coś komuś udowadniać i po prostu się ścigać – w grę wchodzą czynniki ekonomiczne.

O bazie można dużo mówić, ale jakie są szanse na to, że ona powstanie? Cóż, tu pojawiają się znaki zapytania. Jeszcze kilka kwartałów temu sporo mówiło się o planach Rosjan, którzy chcą stworzyć taką instalację. Sąsiedzi ze Wschodu planowali wylądować z misją załogową na Księżycu pod koniec następnej dekady, ale to wydaje się mało prawdopodobne: kryzys gospodarczy wywołany sankcjami nałożonymi na Rosję oraz niskimi cenami ropy naftowej, sprawił, że Moskwa raczej nie porwie się na realizację tak ambitnego planu. Jeśli nie Rosjanie albo jeśli nie sami Rosjanie, to może Europejska Agencja Kosmiczna?

Budowa ludzkiej księżycowej osady może rozpocząć się za zaledwie pięć lat, ogłosiła Europejska Agencja Kosmiczna podczas swojego sympozjum, sugerując że Księżycowa osada mogłaby być doskonałym testem przed decyzją ostateczną – misją wylotu na Marsa w przyszłości.[źródło]

Te doniesienia pochodzą z początku bieżącego roku. W tym przypadku zarysowany jest już nawet plan realizacji projektu. Wspomina się np. o wysłaniu robotów na Księżyc, o budowaniu bazy z pomocą druku 3D, mówi się także o potencjalnych korzyściach. Czy Agencja będzie jednak miała wystarczające środki finansowe, by zrealizować te założenia? Podmiot finansowany jest przez różne państwa, część z nich ma problemy ekonomiczne, część może mieć obiekcje dotyczące realizacji pomysłu. Trudno będzie skłonić grupę państw do realizacji tak odważnego zadania – na Ziemi mają wystarczająco dużo kłopotów…

Pieniędzmi z pewnością dysponują Chińczycy. Pieniędzmi wspartymi wolą działania, szybką i sprawną decyzyjnością oraz pierwszymi sukcesami: Państwo Środka wylądowało już na Księżycu i nie powiedziało w tej materii ostatniego słowa. Chińczycy nie ukrywają, że są zainteresowani obecnością w kosmosie, a nawet wyprawą na Czerwoną Planetę. Baza na Księżycu może być dla nich cennym przystankiem na drodze do celu. A skoro są Chińczycy, to pojawia się też lokalny rywal o dużych ambicjach tłumionych przez Chiny:

Japońska Agencja Kosmiczna, czyli JAXA, ogłosiła chęć wysłania na Księżyc bezzałogowej misji. Miałaby ona wystartować w roku 2018, najpóźniej w 2019. Pieniądze na ten cel powinny płynąć od państwa – Agencja będzie o nie wnioskować do władz, które muszą zrozumieć powagę sytuacji i dostrzec, że ich potężny sąsiad nie szczędzi środków na podbój kosmosu. Japonia, która kiedyś górowała nad Chinami naukowo, technologicznie i gospodarczo, zaczyna funkcjonować w cieniu Państwa Środka. Dla nich może to być upokarzające, a nawet niebezpieczne.

W tym wszystkim trzeba też umieścić Amerykanów – zarówno działania NASA, jak i prywatnych firm. Chociaż na dobrą sprawę USA jest raczej niewidoczne w tym raczkującym wyścigu. Mocarstwo zdecyduje się na budowę takiej bazy? Może skłonią je do tego działania innych, np. Chin? Wtedy zrobi się naprawdę ciekawie, budowa wspomnianego obiektu stanie się bardziej prawdopodobna – poprzednie dekady, czas zimnej wojny, pokazały, że potrzebny jest wyścig, wzajemne nakręcanie się państw, by realizacja planów stała się możliwa. Kto wie, może za kilka-kilkanaście lat doczekamy się takiego obiektu? Baza na Księżycu – to byłoby coś.