asystent google
162

5 powodów za tym, by NIE KORZYSTAĆ z Asystenta Google

Asystent Google - tak bardzo niektórzy pragnęli jego obecności w Polsce i... doczekali się. Google'owski concierge jest dostępny w telefonach, ale głośniki dalej radośnie szprechają w obcym dla nas języku. I w sumie, to nie wiadomo, kiedy ten stan rzeczy się zmieni. Oby niebawem.

Ja chciałbym jednak skupić się na tym, dlaczego nie warto rozmawiać z Asystentem Google. Co jest w nim takiego, co po prostu przeszkadza? Cóż, niestety całkiem mnóstwo rzeczy i skupię się jedynie na 5 z nich. Oczywiście, nie mogę pominąć najbardziej oczywistej rzeczy, zresztą wspomnianej w leadzie…

Powód numer 1: Asystent Google nie mówi po polsku (na głośnikach)

Jak ma czuć się taki człowiek jak ja? Rozglądałem się za głośnikami Google Home do domu, by wreszcie, gdy Asystent Google wpadnie do Polski móc do nich mówić w moim ojczystym języku. Zresztą, gdy tylko otrzymaliśmy sygnał mówiący o tym, że Asystent trafi nad Wisłę, od razu myśleliśmy o głośnikach. Ten w telefonie średnio mnie grzeje i generalnie, rzadko z niego korzystam.

Czytaj więcej: To absurdalne jak działają dziś wirtualni asystenci

Okazało się jednak, że na polskiego Asystenta Google w głośnikach musimy odrobinę poczekać. Jak długo? Nie wiadomo. Konsultowałem z osobami bliskimi Google fakt pojawiania się języka polskiego w „wybranych” głośnikach. Uznano, że jest to błąd, który nie wynika z żadnych „testów” – Asystent Google na głośnikach i na telefonach to dwie różne platformy.

Powód numer 2: Asystent Google czasami się myli

Nie raz zdarzało się, że Asystent Google przestał odpowiadać w trakcie wypowiadania komendy, albo zrozumiał coś zupełnie innego. Chciałem jechać na Radom, ten zrozumiał „Ragdoll”, w sumie nie wiem nawet skąd. Mimo wszystko, pomyłki zdarzają się na tyle rzadko, że z reguły się nimi nie przejmuję. Ale warto je odnotować – w niektórych przypadkach oczekuję czegoś nieco lepszego.

Asystent Google

Niemniej, Google twierdzi, że Asystent cały czas się uczy i wraz z tym, jak będzie rósł jego staż na rynku, również będzie wzrastać jego dokładność. Cóż, trzymam za słowo i czekamy na efekty.

Powód numer 3: brakło internetu? Zapomnij o pomocy

Zwykła rzecz: „zabrakło” mi internetu i chciałem głosowo wywołać wybieranie numeru do kontaktu zapisanego w telefonie. Rzecz tak trywialna, że poradzi sobie z tym jakikolwiek asystent, bez konieczności dostępu do internetu. I wyobraźcie sobie, że… Asystent Google nie dał sobie rady bez sieci. Dopóki nie odzyskałem łączności ze światem, nie był w stanie zrobić dosłownie nic.

Pamiętam, że w Nokii 3310 było wybieranie głosowe i działało ono całkiem nieźle. Drogie Google – to dało się zrobić bez internetu już jakieś… 19 lat temu. Dlaczego dzisiaj się nie da?

Powód numer 4: wcale nie jest szybciej

Szczególnie w telefonie. Myślisz, że prędzej uruchomisz mapy za pomocą Asystenta Google? To nie jest takie proste. Uwierzcie mi, że wolę „przejść się” po interfejsie urządzenia mobilnego, który dobrze znam niż korygować błędy, które namnożył Asystent w trakcie rozpoznawania mojej komendy. Asystent nie zawsze jest mega dokładny i czasami zdarza mu się pominąć np. przystanek w trakcie wytyczania trasy. Wszystko wtedy muszę konfigurować samodzielnie, „z palca”.

W skrócie: głośnik z Asystentem jest „ok”, bo tam nie mam ekranu – muszę posiłkować się interfejsem konwersacyjnym. Jednak na telefonie komórkowym… siła Asystenta znacząco spada.

Powód numer 5: z Asystentem wśród ludzi

Wiecie, kiedy nie mam oporów, by rozmawiać z Asystentem? Kiedy jestem sam, albo z narzeczoną, która podziela moje dziwactwa technologiczne. Wyobraźcie sobie, że w tłumie krzyczycie do telefonu: „OK, Google!” i każecie mu zrobić: bitą śmietaną, fikołka i piruet. Ludzie popatrzą się na Was krzywo – w sumie niezależnie od tego, co powiecie do telefonu komórkowego.

Jednak nie skazuję Asystenta na straty: w przypadku osób niepełnosprawnych może być on niesamowicie przydatny w trakcie codziennej obsługi telefonu. Jednak osoby zdrowe, z 10 palcami i dwiema rękami znacznie lepiej dadzą sobie radę w trakcie „mazania palcem po ekranie”. Asystent Google wydaje się być w opozycji do tego sposobu korzystania ze smartfona… bezużyteczny.