8

ASUS Zenbook UX433F – mały, ale dużo może i świetnie wygląda – recenzja

Moda na smukłe, aluminiowe komputery z jak najcieńszymi ramkami cały czas trwa, a kolejni producenci prezentują coraz to bardziej wymyślne konstrukcje. Najnowszą z nich jest ASUS Zenbook UX433, który zmieścił matrycę o przekątnej 14 cali, w obudowie, która jeszcze kilka lat temu mogłaby zaoferować maksymalnie 13,3 cala. Czym jeszcze wyróżnia się ten model? Tego dowiecie się z poniższego tekstu.

ASUS Zenbook UX433F – specyfikacja

ASUS UX433F to bardzo ciekawy ultrabook, który może pochwalić się naprawdę bardzo dobrą specyfikacją, szczególnie w kontekście ceny. Za około 5500 PLN otrzymujemy czterordzeniowy procesor Core i7-8565U, który w razie potrzeby może pracować nawet z zegarem 4.6 GHz, 16 GB pamięci RAM, dysk SSD NVMe o pojemności 512 GB oraz dedykowany układ graficzny GeForce MX 150. W słabszej wersji z procesorem Core i5, bez dedykowanej karty graficznej i z mniejszym dyskiem SSD cena spada poniżej 4000 PLN.

To wszystko w bardzo kompaktowej obudowie i z dużą baterią 50 Wh, która pozwala na długi czas pracy. Jakby tego było mało mamy tutaj świetną, matową matrycę IPS o rozdzielczości 1920×1080 pikseli, nad którą znalazło się miejsce na kamerę do wideorozmów z czujnikiem głębi IR, współpracującym z technologią Windows Hello. Na papierze wszystko wygląda świetnie, a jak jest w praktyce?

ASUS UX433F
CPU Intel Core i7-8565U  (4 rdzenie, 1.8 GHz, 4.6 GHz Turbo)
Chipset Intel ID3E34
RAM 16 GB LPDDR4
GPU NVIDIA GeForce MX150 2 GB GDDR5
SSD 512 GB SSD NVMe
Ekran 14 cali, IPS, FullHD
WLAN 802.11 AC + BT5.0
System operacyjny Windows 10 Home 64bit
Bateria 50 Wh
Porty 1x USB 3.1
1x USB 3.1 Type C
1x USB 2.0
HDMI
Audio
Czytnik kart microSD
Waga 1,19 kg
Wymiary 319 x 199 x 15,9 mm

ASUS Zenbook UX433F – wygląd zewnętrzny

Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego. Zenbook trafia do nas w ładnym pudełku z rączką i już od samego początku pokazuje to co ma najlepsze, czyli cieniutkie ramki wokół ekranu. To zdecydowanie pierwsze co rzuca się w oczy patrząc na to zdjęcie.

W środku poza notebookiem nie ma zbyt wiele dodatków. Jest materiałowy pokrowiec, który stanowi dodatkowe zabezpieczenie jeśli nie przenosimy notebooka w plecaku, a także niewielki zasilacz o mocy 65W, który pozwala naładować baterię o pojemności 50 Wh w około 1,5h. Do tego jeszcze jednak wrócimy w dalszej części recenzji. Miłym dodatkiem jest też karta sieciowa z złączem RJ-45, podłączana do portu USB. Z racji małych rozmiarów port ten nie zmieścił się na obudowie, więc taki dodatek jest całkiem miły, choć widziałbym tu bardziej małą stację dokującą z złączem USB Typu C, która oferuje dodatkowe porty USB i np. wyjście wideo w postaci DisplayPortu.

ASUS Zenbook UX433F dostępny jest w dwóch kolorach, srebrnym i granatowym. Do nas trafił ten drugi. Obudowa w całości wykonana jest z aluminium, a na górnej części znalazły się charakterystyczne dla ASUSa swirle, które zbiegają się w centralnej części. Niestety strasznie się palcuje, doprowadzenie go do takiego wyglądu aby nadawał się do zrobienia zdjęć po testach w poprzedniej redakcji zajęło mi kilka minut.

Od spodu też nie ma czego podziwiać, znalazły się tu dwa małe otwory od systemu chłodzenia (po bokach) oraz dwa głośniki sygnowane logo harman/kardon, które spisują się całkiem przyzwoicie, szczególnie biorąc pod uwagę rozmiary całego urządzenia. Imprezy nimi nie nagłośnicie, ale nawet na maksymalnym ustawieniu głośności nie charczą i zapewniają przyzwoitej jakości dźwięk.

Po otwarciu górnej klapy, która jest bardzo dobrze wyważona, bo można ją podnieść jedną ręką bez przytrzymywania dolnej części obudowy, naszym oczom ukazuje się klawiatura oraz ogromny ekran. Stosunek wyświetlacza do powierzchni całego górnego panelu to aż 92%, jeden z lepszych wyników na rynku. Poza tym mamy tutaj całkiem spory touchpad, który możemy naciskać, na wzór produktów Apple oraz szereg naklejek. Szczerze powiedziawszy w tej klasy sprzęcie wyglądają one odpustowo, wolałbym aby po bokach gładzika była pusta przestrzeń. Nie potrzebuje ciągłego przypomnienia, że mam kamerę IR, dysk SSD oraz ciche chłodzenie…

Kamerka została umieszczona tradycyjnie nad wyświetlaczem i za to należą się ASUSowi brawa. Inni producenci testują przeróżne rozwiązania, ale zazwyczaj umieszczenie sensora poniżej ekranu nie jest zbyt korzystne. W przypadku Zenbooka UX433F mamy do czynienia z kamerą 3D wyposażoną w czujniki IR, które analizują dokładniej twarz. Dzięki temu przy użyciu funkcji Windows Hello możemy logować się do systemu bez użycia rąk. To nawet szybsze niż czytnik linii papilarnych i muszę przyznać, że całkiem wygodne. Nawet w ciemnym pokoju system radzi sobie bardzo dobrze i jest skuteczny. Trudności ma gdy nie patrzymy na kamerę wprost, wtedy miganie czerwonych diod po obu stronach sensora wideo zaczyna irytować ;-).

Z przodu i z tyłu nie znajdziemy żadnych dodatkowych portów. Te znalazły się na bokach, po prawej mamy uniwersalny port audio (słuchawki/mikrofon), USB 2.0 oraz czytnik kart microSD. Po lewej znalazło się natomiast miejsce na gniazdo zasilania, port HDMI i porty USB 3.1 typu A oraz typu C. Szczerze powiedziawszy gniazdo zasilania jest już nieco staroświeckie, w takim komputerze aż prosi się o możliwość ładowania z portu USB typu C.

Wracając jeszcze do touchpada, posiada on jedną bardzo ciekawą i poniekąd innowacyjną funkcję. Mianowicie po naciśnięciu ikonki w prawym górnym rogu, pojawia nam się podświetlona klawiatura numeryczna. Jest to zduplikowany blok numeryczny z tradycyjnej klawiatury, który nie zmieścił się powyżej. Bardzo to pomysłowe, choć nie tak wygodne w użyciu jak normalna klawiatura, bo jednak brakuje informacji zwrotnej po naciśnięciu cyfry. Niestety nie można też sterować poziomem jasności, a w ciemnym pomieszczeniu jest ona nieco zbyt intensywna. Jest to jednak miły dodatek usprawniający korzystanie z tego komputera.

Ekran zamontowany jest na dwóch, bardzo dobrze wyważonych zawiasach, a ich specjalna konstrukcja sprawia, że klawiatura i cała dolna obudowa unosi się pod kątem 3 stopni, co ma poprawić komfort pisania. Sam ekran na poniższym zdjęciu jest maksymalnie wychylony (pod kątem 145 stopni) i jak widzicie jest też bardzo cienki. Mimo tego całość nie sprawia wrażenia delikatności, jest to bardzo solidny kawałek aluminium, który robi dobre wrażenie. Nic nie skrzypi ani nadmiernie się nie wygina.

Podświetlana klawiatura (3 poziomy jasności) ma raczej standardowe rozmiary, niewielki skok klawiszy (1,4 mm) i jest całkiem solidna, praktycznie nie ugina się pod naciskiem. Do układu jak zwykle trzeba się przyzwyczaić, ale nie powinien to być dla nikogo żaden problem. Nie podoba mi się tylko umieszczenie przycisku włączania komputera w prawym górnym rogu, przez pierwszy tydzień ciągle go myliłem z Delete…

Zdjęcia tego nie oddają, ale matryca IPS zastosowana w tym notebooku jest naprawdę bardzo solidna. Poniżej widzicie jak cienkie ramki wokół posiada Zenbook UX433F, szczególnie, że ta dolna chowa się nieco za obudową i potęguje tylko to wrażenie. ASUS przyłożył się do tego projektu. Matryca pod każdym kątem prezentuje świetne kolory i według producenta pokrywa 100% przestrzeni barwowej sRGB.

Reasumując, pod względem budowy i jakości wykonania nie można mieć większych uwag. Ponarzekać można na staroświeckie gniazdo zasilania lub małą liczbę portów USB, ale dzięki obecności złącza USB typu C można wyposażyć się w dodatkową stację dokującą, przynajmniej w miejscu gdzie najczęściej korzystamy z notebooka. Poza tym trudno mieć jakieś większe uwagi, podświetlenie klawiatury nie drażni, ma 3 stopnie regulacji jasności, touchpad jest świetny, odpowiednio śliski i precyzyjny, a cały odbiór psują tylko te naklejki…

ASUS Zenbook UX433F – wydajność

Niewielkie rozmiary testowanego urządzenia nie napawają optymizmem jeśli chodzi o jego wydajność, ale wbrew pozorom wcale nie jest tak źle. Zastosowany w tym modelu procesor to układ z rodziny Whiskey Lake-U, który posiada 4 fizyczne rdzenie z obsługę HT, a co więcej maksymalnie może pracować z zegarem 4.6 GHz. Mi co prawda nie udało się osiągnąć stałej wartości większej jak 4.1 GHz, nawet przy obciążeniu 1 wątku, ale to i tak świetny wynik jak na TDP 15W.

W pakiecie w tym modelu dostajemy jeszcze dedykowany układ graficzny – NVIDIA GeForce MX150, który wykorzystywany jest gdy uruchomimy aplikację 3D. W podstawowej wersji mamy Intel UHD Graphics 620, który moim zdaniem jest wystarczający dla tego typu sprzętu. Nie oszukujmy się, ten ultrabook nigdy nie będzie nadawał się do grania w nowsze tytuły, a uruchomienie starszych gier jest możliwe też na Intelu. Moim zdaniem wykorzystanie dedykowanej grafiki tylko niepotrzebnie podnosi cenę (na szczęście jest wersja bez niej) oraz zużycie energii, a co za tym idzie skraca czas pracy na baterii.

To co warto podkreślić już na samym początku, ASUS UX433F nie zwalnia podczas pracy na baterii. Nadal jest w stanie wyciągnąć 100% ze swoich podzespołów i to z pewnością duża zaleta. Niestety nie jest to regułą, szczególnie w przypadku większych notebooków. Poniżej macie dwie klatki z Wiedźmina 3 (1920×1080 pikseli, średnie ustawienie jakości), różnicy w wydajności praktycznie nie ma, GPU nie jest przycinane, a taktowanie procesora niezależnie od źródła zasilania bardzo często skacze. Liczba klatek mówi jednak wszystko, 21 vs 24 FPS to praktycznie żadna różnica. I tak, na upartego można na tej konfiguracji nawet zagrać w tego Wiedźmina, ale na dłuższą metę nie przynosi to przyjemności, bo zdarzają się częste spadki liczby klatek na sekundę.

Jeśli zaś chodzi o inne wyniki testów, wszystkie były zrobione przy podłączonym zewnętrznym zasilaniu. W przypadku procesora jest to poziom desktopowych procesorów Core i7 z 7. generacji architektury Core (4 rdzenie, 8 wątków). Szczególnie jeśli chodzi o wydajność jednowątkową, nie można mieć żadnych uwag, jestem pod dużym wrażeniem tego co można wycisnąć z tak małego formatu.

PCMark10 – 3965 pkt
3DMark Firestrike – 2601 pkt
3DMark TimeSpy – 955 pkt

CPU-Z Single – 465 pkt
CPU-Z Multi – 2107 pkt

Cinebench R15 multi core – 696 pkt
Cinebench R15 single core – 178 pkt

Cinebench R20 multi core – 1431 pkt
Cinebench R20 single core – 444 pkt

Kodowanie wideo H265 – 11,19 FPS

Jak już wspominałem powyżej, grać można, ale w przypadku najnowszych tytułów z pewnością nie będzie to przyjemne. Starsze gry powinny działać bez problemów, ale podtrzymuje swoje stanowisko, że to nie jest sprzęt pod tego typu zastosowania. Wolałbym tańszy model bez GeForce’a na pokładzie.

Dysk SSD – Intel SSD 660p 512 GB

Zastosowany dysk SSD to model Intela z serii 660p, czyli zbudowany w oparciu o kość NAND QLC. Nie jest to demon prędkości, ale nie wypada źle, oferując całkiem przyzwoite transfery. Otwarte pozostaje pytanie jak długo ;-). Niestety mam wrażenie, że nieco hałasuje, przy intensywnych operacjach na dysku słychać ciche szmery, które przebijają się niestety przez niemal bezgłośny system chłodzenia.

ASUS Zenbook UX433F – bateria

Jak na takie maleństwo to wbudowana bateria robi wrażenie. 50 Wh to sporo, wystarczy wspomnieć, że testowany kilka tygodni temu gamingowy ASUS ROG Strix Scar II wyposażony został w ogniwa o pojemności 66 Wh, a jest znacznie większym urządzeniem. W połączeniu z oszczędnym procesorem czasy pracy na baterii zapowiadały się bardzo obiecująco. I tak faktycznie jest, podczas normalnej pracy z przeglądarką internetową, włączonym WiFi i ekranem ustawionym na 50% jasności udało się osiągnąć czas pracy nieco powyżej 8 godzin. Co ciekawe, oglądanie filmu skraca ten czas tylko nieznacznie, ale wiele zależy od tego czy film macie na dysku czy streamujecie go na jakiejś platformie VOD. W tym drugim przypadku czas pracy skraca się do około 6 godzin. Jeśli zaś chodzi o gry, to moja zabawa z Wiedźminem 3 zakończyła się po 98 minutach.

Test czytelnika (jasność ekranu na 50%, WiFi włączone, odświeżanie strony WWW co 30 sekund) – 8h 15 minut
Test filmowy (jasność ekranu na 50%, WiFi włączone) – 7h 45 minut
Test w grach (jasność ekranu na 50%, Wiedźmin 3) – 1h 38 minut

Ładowanie baterii od 0 do około 80% odbywa się całkiem szybko, widać to po zużyciu energii zmierzonym na zasilaczu. Ostatnie 20% już znacznie zwalnia, więc do pełnego naładowania czas może przekroczyć nawet 2 godziny.

ASUS Zenbook UX433F – temperatury, hałas, pobór energii

W tak małym urządzeniu nie jest łatwo zapewnić odpowiednią temperaturę pracy, ale też i TDP procesora jest na odpowiednio niższym poziomie. Poza tym aluminiowa obudowa działa trochę jak radiator, więc problemów z temperaturami nie ma. Pod obciążeniem w grach zarówno CPU i GPU mają około 65 stopni Celsjusza co jest akceptowalną wartością. Nie ma też problemów z throttlingiem, który sztucznie zbijałby taktowanie i ograniczał wydajność. Dopiero uruchomienie typowo wygrzewających testów jak Prime95 powoduje wzrost temperatury CPU do blisko 90 stopni Celsjusza i stopniowe ograniczanie taktowania, to jednak scenariusz testowy, w rzeczywistości takie sytuacje to rzadkość.

Problemem może być temperatura obudowy, szczególnie podczas testów w grach, dolna część obudowy na całej powierzchni bardzo mocno się nagrzewa. Temperatura sięga 44 stopni Celsjusza, co jest już przez człowieka odczuwane jako bardzo gorące i mało komfortowe. Nie mam mowy o graniu na kolanach. Od strony klawiatury nagrzewa się górna cześć (złota belka), tam temperatura może sięgnąć 40 stopni. Na szczęście miejsce na nadgarstki pozostają neutralne, nie można mówić o braku komfortu.

Jeśli chodzi o hałas to jest bardzo dobrze, przy standardowej pracy typowo biurowej jest praktycznie bezgłośny, nie wybija się poza tło. Przy obciążeniu robi się głośniej, ale też nie ma wielkiej tragedii, hałas dochodzi do 42 dBa, co jest już słyszalne, ale nie jest aż tak uciążliwe.

Pobór energii ograniczony jest przez zasilacz 65W, podczas ładowania dochodzi do 60W w początkowej fazie ładowania baterii. Podczas użytkowania z naładowaną baterią pod obciążeniem nie przekracza 40W, a w pracy biurowej jest to około 10-15W.

ASUS Zenbook UX433F – podsumowanie

Rynek ultrabooków rozwija się już od kilku lat i co roku otrzymujemy coraz to nowsze i lepsze modele. Trudno jest już jednak zaskoczyć klienta czymś nowym, ale ASUS w modelu UX433 udowodnił, że można jeszcze sporo poprawić. Dzięki wąskim ramkom w bardzo małej obudowie udało się zmieścić matrycę o przekątnej 14 cali. Zamiast klawiatury numerycznej mamy touchpad z taką funkcją, a nade wszystko nową platformę Intela – Whiskey Lake-U, która jest oszczędna i potrafi dostarczyć odpowiednią wydajność. Plusem jest także tradycyjnie umieszczona kamerka do wideorozmów z funkcją rozpoznawania twarzy Windows Hello, matowa matryca IPS i długi czas pracy na baterii. W mojej ocenie to bardzo ciekawa propozycje w tym segmencie rynku.

ASUS Zenbook UX433F

Orientacyjna cena testowej konfiguracji: ~5500 PLN

+ cicha praca przy lekkim obciążeniu
+ bardzo kompaktowe rozmiary
+ tradycyjne umieszczenie kamery wideo
+ wsparcie dla Windows Hello
+ bardzo cienkie ramki wokół ekranu
+ solidna obudowa
+ podświetlenie klawiatury
+ klawiatura numeryczna w touchpadzie
+ długi czas pracy na baterii

– wysokie temperatury obudowy pod obciążeniem
– tradycyjne złącze zasilania zamiast USB typu C
– dysk SSD na bazie kości QLC