56

Apple otwiera w Polsce swoje sklepy. I to całą sieć!

Zapewne wielu z Was było przynajmniej raz w Apple Store. Niektórzy odwiedzali sklepy giganta z Cupertino w Stanach Zjednoczonych, inni udawali się w tym celu trochę bliżej – do europejskich placówek amerykańskiej korporacji. W dzisiejszych czasach wycieczka do Niemiec, Holandii, a nawet do USA nie jest tak wielkim problemem i wyzwaniem, ale liczni fani firmy […]

Zapewne wielu z Was było przynajmniej raz w Apple Store. Niektórzy odwiedzali sklepy giganta z Cupertino w Stanach Zjednoczonych, inni udawali się w tym celu trochę bliżej – do europejskich placówek amerykańskiej korporacji. W dzisiejszych czasach wycieczka do Niemiec, Holandii, a nawet do USA nie jest tak wielkim problemem i wyzwaniem, ale liczni fani firmy czekali na taki obiekt w Polsce. W końcu się doczekali. I to całej sieci!

Zapewne nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, ale stało się – Amerykanie z Cupertino tworzą obiekty Apple Store w Polsce. Nie zamierzają się przy tym ograniczać i jednocześnie powstanie aż pięć obiektów. Wedle naszego źródła w centrali firmy (Grzegorz w końcu wykorzystał swoje kontakty i misternie tworzoną przez lata sieć informatorów), sklepy powstaną w aż pięciu miejscach. Na liście tej nie znajdziecie naszych największych miast – korporacja postawiła na kameralny klimat i wystartuje ze swoimi placówkami w Płocku, Augustowie, Sieradzu, Żaganiu i oczywiście w Sandomierzu. Dlaczego ta ostatnia lokalizacja jest taka oczywista?

Sandomierz przez wiele osób nazywany jest polskim zagłębiem produkcji jabłek. Teraz chyba wszystko jest już jasne. Firma, która ma jabłko w logo i w nazwie po prostu musi zagościć w takim mieście, jak Sandomierz. Na tym jednak nie koniec. Apple postanowiło uczcić Polskę właśnie ze względu na nasze sadownictwo (bo nie jesteśmy jeszcze rynkiem zbytu, który napędza tą potężną korporację). Nasz kraj zalicza się przecież do światowej czołówki producentów i eksporterów jabłek. Zajadają się nimi miliony ludzi i Apple chce to wykorzystać.

Jabłka eksportowane z Polski będą miały nalepki przedstawiające sprzęt Apple lub podobizny decydentów firmy. To oczywiście forma promocji, która ma pomóc producentowi w odparciu ofensywy Samsunga i przejściu do kontrataku. Dla Amerykanów korzyści są oczywiste. A jak sprawa wygląda w druga stronę? Co ze współpracy będą mieli sadownicy? Oprócz pieniędzy wypłacanych za powierzchnię reklamową (ma to być kilka centów od jabłka – dokładna cena będzie zależała od jego wielkości), polscy producenci mogą dostarczać przetworzone produkty z jabłek do Apple Store.

Pomysł ma być najpierw zrealizowany we wspomnianych polskich sklepach. Stopniowo dotrze do wszystkich obiektów amerykańskiej korporacji, a nawet do sklepu internetowego. O czym dokładnie mowa? W sprzedaży pojawią się np. iJabłecznik, iCydr, iSok jabłkowy, iDżem jabłkowy oraz iSuszone jabłka. Produkty te otrzymają oczywiście lokalne nazwy w innych krajach, by obcokrajowcy nie połamali sobie języków przy próbie zamówienia iJabłecznika.

jabłka

Czy to dobry pomysł? Analitycy przekonują, że tak. Apple znów zaskoczyło czymś rynek oraz klientów i z pewnością mogą na tym zarobić. Wpisują się w bardzo modny ostatnio trend stawiania na zdrową żywność (jabłka pochodzą z sadów ekologicznych), więc pewne jest wsparcie i dobry PR ze strony organizacji proekologicznych. Na pomysł wpadł podobno sam Tim Cook, po którym niewiele osób spodziewało się tak niekonwencjonalnego zagrania. Jeżeli cała akcja wypali (a są na to spore szanse), to krytyczne uwagi wymierzone w CEO Apple z pewnością stracą na sile.

O potencjalnych korzyściach można także mówić w kontekście naszego kraju. Miłośnicy sprzętu Apple doczekają się w końcu Apple Store w Polsce (i to w kilku lokalizacjach), a sadownicy zwiększą swoje obroty. Staną się przy tym rozpoznawalni, a jedzenie jabłek z Polski może być niedługo jednym z ważniejszych elementów dobrego stylu. iSuszone jabłka staną się synonimem szyku w Nowym Jorku, Tokio i Sydney. A nas będzie rozpierała duma narodowa i radość w natężeniu, którego nigdy wcześniej nie notowano na tych ziemiach…

Źródło grafiki: hoipolloi.wordpress.com, biznes.onet.pl