Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Felietony

Android staje się coraz mniej otwarty na modyfikacje, a wszystko to przez troskę Google

RK
Rafał Kurczyński

Fan mobilnych okienek, technologii internetowych o...

60

Systemu mobilnego Google nie muszę wam przedstawiać. Każdy z nas kojarzy go z otwartością, podatnością na modyfikacje oraz gigantyczną bazą aplikacji, choć dwie z tych trzech cech już niedługo mogą stać się jedynie wspomnieniem, ponieważ Google w obawie o bezpieczeństwo swoich użytkowników, dokonuje...

Systemu mobilnego Google nie muszę wam przedstawiać. Każdy z nas kojarzy go z otwartością, podatnością na modyfikacje oraz gigantyczną bazą aplikacji, choć dwie z tych trzech cech już niedługo mogą stać się jedynie wspomnieniem, ponieważ Google w obawie o bezpieczeństwo swoich użytkowników, dokonuje coraz więcej kroków w kierunku ograniczeniu dostępu do bezkarnego modyfikowania systemu - naturalnie, to wszystko "dla waszego dobra".

Android 4.4, znany w szerszym kręgu jako KitKat, wprowadził pierwsze zmiany w kodzie źródłowym AOSP, które miały na celu utrudnić proces korzystania z telefonu jako administrator systemu (Linuksowy ROOT). Pierwsze doniesienia ze strony twórcy niezwykle popularnego Chainfire mówiły nam, że w najnowszej wersji systemu sygnowanego zielonym robocikiem, uniemożliwiono uruchamianie plików binarnych z partycji /data. Oprócz tego, najnowsze wydanie systemu rozwijanego przez Google nie pozwala aplikacjom na zapisywanie danych na zewnętrznej pamięci, co jest bardzo bolesnym ciosem dla użytkowników, których urządzenia nie posiadają przynajmniej 8 GB pamięci wewnętrznej.

Chainfire naturalnie został zaktualizowany, modyfikując dotychczasowy model zyskiwania dostępu do konta administratora - do tej pory, program działał na zasadzie tymczasowego lub permanentnego edytowania pliku konfiguracyjnego znajdującego się na partycji /data, dzięki czemu system odgórnie wiedział, że osoba korzystająca z telefonu, czy tabletu, jest jego administratorem i ma wszelkie prawa dostępu do plików systemowych.

Jak się jednak okazało, powyższy ruch Google to dopiero początek, a następne zapowiedzi "gorących nowości" wprawiają mnie w osłupienie.

Dostęp do partycji systemowej? Zapomnij!

Według najnowszych wpisów dodanych do głównego kodu źródłowego Androida, użytkownik nie będzie miał już możliwości edycji i zapisu jakichkolwiek plików systemowych, gdy system jest uruchomiony. Brzmi to niepoważnie, jednak jest to krok ku bezpieczeństwu, którego nie będzie mógł obejść nawet użytkownik, korzystający z konta... ROOT. Naturalnie, nie oznacza to, że dostęp do plików systemowych Androida zostanie permanentnie zablokowany - nie zapomnijmy o przed-systemowym recovery, które po delikatnych modyfikacjach może pozwolić nam na zamontowanie partycji systemowej naszego telefonu tak, jak zwykłego pendrive, czy czytnika kart pamięci - wystarczy trochę chęci.

Co zmieni brak dostępu do partycji systemowej? Przede wszystkim, korzystając z konta ROOT, będziemy bardziej odporni na wszelkie ataki hakerskie, dzięki czemu, nawet aplikacje bankowe będą mogły działać poprawnie na odblokowanych smartfonach i tabletach z Androidem, nie narażając przy tym rachunku użytkownika na nieprzyjemne w konsekwencjach przejęcie konta.

Krok ku uprzykrzeniu życia twórcom modyfikacji Androida

CyanogenMod, MIUI, AOKP - wszystkie te modyfikacje łączy jeden, wspólny kod źródłowy Androida, który co prawda jest modyfikowany na potrzeby danego wydania systemu, jednak nadal, w głównej mierze, nawiązuje do kodu AOSP.

Wprowadzenie przez Google ograniczenia możliwości korzystania z partycji /data i /system ograniczy nie tylko możliwości modyfikacji oprogramowania w oficjalnym systemie - zmiany odbiją swoje piętno również na przeróżnych modyfikacjach systemu, których twórcy będą musieli samodzielnie pozbyć się uciążliwego kodu i miejmy nadzieję, że nie będzie to dla nich nic trudnego.

Najpierw Chrome OS, teraz Android

Parę tygodni temu, Google postanowiło ograniczyć możliwość instalacji rozszerzeń i web-aplikacji w Chrome OS jedynie do Chrome Web Store, blokując przy tym przyszłe próby piractwa oprogramowania i poprawiając bezpieczeństwo naszych danych, ponieważ nie widzę innego sensownego wytłumaczenia tego kontrowersyjnego ruchu korporacji z Mountain View. Prędzej, czy później, Google wprowadzi do centrum oprogramowania swojego "dużego" systemu operacyjnego komercyjne oprogramowanie, dlatego też, trzeba przygotować ku temu odpowiednie "podłoże".

W przypadku Androida, sprawa wygląda całkiem podobnie, ponieważ jedną z najczęściej krytykowanych rzeczy w systemie Google jest jego licha optymalizacja oraz bezpieczeństwo danych użytkownika postawione pod gigantycznym znakiem zapytania.

Wiedząc to, ekipa odpowiedzialna za Androida, postanowiła zrobić wszystko, aby zabezpieczyć swój system przed uciążliwymi atakami hackerów, jednocześnie nie pozbawiając systemu jego największych atutów - podatności na modyfikacje i jego otwartości. Jestem ciekawy, czy powyższe zmiany naprawdę zawitają w kolejnej wersji Androida - osobiście jestem zdania, że powyższe ruchy wnoszą za sobą tyle samo dobrego jak i złego, bo w końcu użytkownik jest najważniejszy, jednak czy chodzi tu jedynie o nasze bezpieczeństwo?

Źródło informacji: Liliputing; Zdjęcia: BooknVolume; Technocr;

 

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu