46

Adobe znalazł w Google obrońcę dla Flasha!

Od momentu kiedy było wiadomo, że Apple nadal kontynuuje swoją grę z Adobe i kolejne urządzenie czyli iPad nie będzie wspierać Flasha, sytuacja Adobe zrobiła się naprawdę nieciekawa. Trudno bowiem zignorować tego typu postawę u jednej z największych firm IT produkujących sprzęt i oprogramowanie. Osobiście również uważam, że Adobe ma z flashem jeszcze wiele do […]

Od momentu kiedy było wiadomo, że Apple nadal kontynuuje swoją grę z Adobe i kolejne urządzenie czyli iPad nie będzie wspierać Flasha, sytuacja Adobe zrobiła się naprawdę nieciekawa. Trudno bowiem zignorować tego typu postawę u jednej z największych firm IT produkujących sprzęt i oprogramowanie. Osobiście również uważam, że Adobe ma z flashem jeszcze wiele do zrobienia aby technologia ta nie sprawiała problemów, natomiast dla mnie niedopuszczalne jest aby producent sprzętu decydował za mnie co jest dobre a co jest złe i blokował technologie z którą ma problem czy też sobie nie radzi.

W każdym razie przez chwilę sytuacja Adobe była naprawdę nie do pozazdroszczenia ponieważ zaczęto głośno mówić o tym, że technologa ta powinna zostać zastąpiona przez lepsze rozwiązanie. Apple głośno krytykowało Flasha mówiąc, że jest to technologia niebezpieczna i nie nadająca się do wykorzystania na urządzeniach mobilnych.

Adobe udało się jedna znaleźć mocnego partnera w postaci Google. Wspólnie mają zamiar udowodnić (wiadomo komu), że flash jak najbardziej nadaje się do wykorzystania na urządzeniach przenośnych i mobilnych. Na podstawie umowy o współpracę najnowsze wersja Google Chrome będzie w standardzie posiadała Flash playera – integracja ma być na tyle „głęboka”, że aktualizacja flasha będzie robiona automatycznie przez przeglądarkę.

Co jednak ważniejsze Google planuje również zintegrować flash z swoim systemem operacyjnym Google OS, co oznacza że flash będzie dostępny również na wszelkiego rodzaju netbookach i tabletach wyposażonych w ten system operacyjny.

Wygląda więc na to, że Adobe wychodzi obronną ręką z pojedynku z Apple. Google natomiast wykorzystało sytuację dając jednocześnie swojej konkurencji małego pstryczka w nos.