20

A jakby tak pozbyć się swojego portfela?

A co gdybyśmy mogli ograniczyć zawartość naszych kieszeni czy torebek do minimum i wyjść na miasto bez obaw o to czy mamy ze sobą portfel? Smartfony dają nam możliwość płacenia zbliżeniowego, zdalnego kupowania biletów komunikacji miejskiej czy zamawiania jedzenia bez przymusu stania w kolejce. No właśnie, ale czy taką możliwość dają nam miasta w Polsce?

Autorem publikacji jest Dawid Karwas.

Od kilku lat mieszkam w Olsztynie, zauważyłem że zaplecze technologiczne miasta ostatnimi czasy zaczęło być coraz lepsze, jednak nie byłem do końca przekonany czy miejscowość ta jest gotowa na poddanie go małemu i niegroźnemu testowi przez technologicznego świra jakim jestem ja. Na czym ów test polegał? Postanowiłem sprawdzić czy zabierając ze sobą absolutne minimum, jestem w stanie zrobić sobie spacer po mieście nie bojąc się o to, że gdzieś nie będę mógł czegoś kupić. Pierwszy ciepły dzień tego roku był dobrą okazją, dlatego też złapałem telefon, klucze od domu i wyszedłem.

Chcąc sprawdzić jak najwięcej możliwości już na starcie, postanowiłem zrezygnować z podróży samochodem i przerzucić się na komunikację miejską. Kupując bilet na przejazd mamy dwie opcje do wyboru: aplikacja SkyCash, którą łatwo i szybko możemy kupić e-bilet lub płatność telefonem w biletomacie. Postawiłem na opcję drugą, niestety stacjonarne automaty sprzedające bilety są tutaj rozstawione raczej wybiórczo i mniej uczęszczany przystanek, z którego rozpocząłem swoją podróż w takowy automat uzbrojony nie był. Na szczęście większość autobusów w Olsztynie owe elektroniczne kioski posiada i całe szczęście na transport właśnie z takim kioskiem trafiłem.

Iiii tu pojawił się pierwszy problem, otóż zamiast klasycznego menu wyboru biletu, na ekranie biletomatu ujrzałem głęboką czerń przeplataną białymi pasami. Spotkałem się już z tym problemem i wiem, że czasami automat w trakcie jazdy potrafi się uruchomić… czasami też potrafi złapać bootloopa. Zdecydowałem się poczekać na rozwój sytuacji, po kilku chwilach grozy uruchomiła się w maszynie konsola wyrzucająca „hektolitry” informacji na tematu stanu włączania się systemu urządzenia. Pomiędzy setkami dobrze wykonanych poleceń startowych pojawiło się kilka złowrogich, czerwonych napisów „Fail”. Jednak ku mojemu zaskoczeniu po kilkudziesięciu sekundach maszyna wyświetliła znane mi już menu wyboru – „Sukces!”, ale czy aby na pewno? Po wybraniu rodzaju biletu zaskoczył mnie zablokowany przycisk płatności kartą, anulowałem transakcję i spróbowałem ponownie… i znowu, i jeszcze raz, za około piątym razem opcja płatności kartą na szczęście się odblokowała.

Mimo to nie chcąc mieć podobnych przygód w drodze powrotnej wybrałem bilet dobowy. Będąc spokojnym posiadaczem skasowanego biletu w końcu usiadłem, jako iż został mi jeszcze spory zapas czasu do mojego przystanku zacząłem obmyślać dalszy plan mojej krótkiej wycieczki.

Po dotarciu do centrum swoje kroki skierowałem ku Staremu Miastu, na początku planowałem wybrać lodziarnię, niestety stan mojego zdrowia jeszcze nie pozwalał na takie szaleństwa, wybrałem więc małą kawiarnię. Uzbrojony w swojego Pixela pierwszej generacji oraz AndroidPay (obecnie Google Pay przyp. red.) dumnie wmaszerowałem do lokalu i zamówiłem kawę. Płatność telefonem przebiegła bez żadnych problemów co bardzo mnie ucieszyło. Z ciepłą kawą w ręku ruszyłem w stronę okolicznych parków aby nacieszyć się słońcem i wolnym popołudniem.

Kończąc przeprawę w okolicach Starego Miasta dotarłem do jednej z galerii gdzie poddałem płatności „bezportfelowe” jeszcze dwóm próbom, w pierwszej kolejności ruszyłem do sklepu z odzieżą celem zakupienia produktu kosztującego więcej niż ustawiony limit transakcji, które nie wymagają potwierdzenia kodem PIN. Tutaj tak jak w przypadku zakupu kawy wszystko przebiegło gładko, brak problemów z błędnym PIN-em jak to bywało jeszcze przed dwoma laty. Ostatnim przystankiem był market, którego najmniej się obawiałem. Tu także się nie zawiodłem, jeszcze przed zapłaceniem dostrzegłem naklejkę z napisem o wsparciu płatności poprzez AndroidPay. Szybki skan odcisku palca, krótkie „pip” terminala, dźwięk zatwierdzenia płatności na telefonie i zakupy oraz moje olsztyńskie wojaże zakończone.

Mój test przebiegł pomyślnie i dzisiaj mogę odpowiedzieć na pytanie – „Czy można wyjść ze znajomymi na miasto nie biorąc portfela?”, otóż można. Warto jednak pamiętać, że komunikacja miejska bywa kapryśna. Zdarza się, że jakaś linia nie jest jeszcze wyposażona w biletomat, zdarza się że jakiś biletomat nie działa, zdarza się także jak w przypadku Wrocławia, że automaty wydające bilety po prostu się „wykrzaczają” po zapłaceniu w nich telefonem. Czy bez portfela powinniśmy zatem unikać autobusów? Nie, ale warto mieć jakieś zabezpieczenie w postaci najzwyklejszego miesięcznego lub jakiejś aplikacji do e-biletów.

I cóż, na tym zakończę mój dzisiejszy tekst i pierwszą przeprowadzoną przeze mnie próbę, może w przyszłości podejmę się „eksperymentu” na większą skalę, a tymczasem idę się cieszyć technologicznym rozwojem naszego kraju.