klawiatura
70

To co zrobiło 1Password po zmianie modelu finansowego jest drwiną z wiernych użytkowników

Wierni użytkownicy 1Password, którzy z usługą są od wielu lat, zostali przez jej twórców po prostu wystawieni. Firma zmieniła swój model biznesowy, a starzy użytkownicy zostali na lodzie. Tak się nie robi.

Czym jest 1Password?

Aplikacja 1Password nie jest nowym tytułem na rynku. A wręcz przeciwnie — to ciesząca się od wielu lat bardzo dobrą sławą propozycja, która oferuje bycie naszym sejfem na wszelkiej maści loginy, hasła i inne poufne informacje. Szyfrowanie, blokowanie dostępu hasłem (a od jakiegoś czasu także odciskiem palca), pomoc w wygenerowaniu kodów o różnej długości i stopniu skomplikowania. To wszystko jest na miejscu — do tego łatwe kopie zapasowe, od jakiegoś czasu także synchronizacja z popularnymi chmurami. Sielanka, wygoda i multiplatformowe narzędzie, którego użytkownicy czuli się bezpiecznie. Przez wiele lat był to produkt premium, na który trzeba było wydać naprawdę dużą sumę. Ale czasy się zmieniają.

Zmiana modelu finansowego 1Password fatalną wiadomością dla wiernych użytkowników

W sierpniu zeszłego roku 1Password przedstawił nowy model finansowy. Wcześniej za korzystanie z usługi trzeba było uiścić opłatę licencyjną wynoszącą ponad sześćdziesiąt dolarów, a do tego jeszcze zapłacić za aplikację. Robiła się z tego naprawdę okrągła sumka, która miała zagwarantować użytkownikom dostęp do swojej ulubionej usługi już na zawsze. Premium cieszące się dużą popularnością i świetną opinią. Po wprowadzonych zmianach do gry wszedł… abonament. I chociaż dożywotnia licencja nie zniknęła (zdeterminowani wciąż mogą ją jeszcze znaleźć w sklepiku firmy) I nagle zaczęły się schody. Nie dla tych, którzy chcą dopiero dołączyć do grona użytkowników usługi. A właśnie dla tych, którzy wcześniej zapłacili za dostęp do usługi. Choć przy ogłaszaniu nowości firma twierdziła, że dotychczasowi użytkownicy nie mają się czego obawiać.

1Password - wpisz hasło

Kilkadziesiąt dolarów wyrzuconych w błoto?

Okazuje się, że te zapewnienia można sobie włożyć między bajki. Bo starzy użytkownicy usługi od jakiegoś czasu skarżą się na zmiany. Lwią część zarzutów zebrało i podsumowało Android Police. Ale skoro wszystko jest dobrze, to… właściwie skąd te narzekania?

Może historia aplikacji nie została do końca wymazana — w końcu nadal można kupić tę licencję, jednak korzystanie z niej jest znacznie bardziej utrudnione. Twórcy usługi przedstawiają ją jako skomplikowaną rzecz dla zaawansowanych użytkowników. No i trudno się dziwić, skoro po ostatniej aktualizacji dedykowana aplikacja dla Windowsa nie wspiera starych opcji synchronizacji m.in. z Dropboxem i zmusza użytkowników do przejścia ku ich autorskiej chmurze. Wersja dla OSX ma się w tej kwestii odrobinę lepiej — przynajmniej wciąż wszystko działa, ale co przyniosą najbliższe aktualizacje: nie wiadomo. Firma nie gwarantuje, że obecna forma się utrzyma. Na Androidzie sprawa też się stała nieco trudniejsza niż miało to miejsce dotychczas — a jak sytuacja będzie wyglądać w przyszłości… nie wie nikt. Bo to, że ekipa odpowiedzialna za aplikację robi wszystko, aby użytkownicy przeszli na korzystniejszy z ich punktu widzenia model finansowy raczej nikogo nie dziwi. Ale te wszystkie podchody i cięcie funkcji dla starych użytkowników budzi spory niesmak.

1Password — zaufanie i bezpieczeństwo

1Password to narzędzie, któremu powierzamy całą masę informacji. Dlatego też zaufanie to podstawa — i choć przez wiele lat aplikacja cieszyła się wyjątkowo dobrą opinią, to w obecnej sytuacji w zupełności rozumiem tych, którzy rozglądają się za jakąś alternatywą. Takie ruchy ze strony firmy raczej nie budują zaufania — bo jakby nie patrzeć, wycofują się ze starych umów rakiem. Brak lojalności w stosunku do starych użytkowników boli. A do tego jeszcze — jak twierdzą eksperci od bezpieczeństwa z Crypto Village — niejako zmuszając do ograniczania się w kwestii synchronizacji z ich chmurą, przestała być wyjątkowo pewną opcją.