1

YuMi pokazuje, jak będą wyglądały koncerty przyszłości

Kiedy zastąpią nas roboty? Jedni przekonują, że już niebawem, drudzy zapewniają, że nigdy do tego nie dojdzie. Jeszcze inni są zdania, że proces będzie długotrwały, ale skutki staną się bardzo zauważalne. Do tej ostatniej grupy jest mi najbliżej. A w opinii utwierdzają mnie projekty typu YuMi - oto robot prowadzi orkiestrę w operze. Owszem, przygotowali go ludzie, na razie tylko naśladuje żywego dyrygenta, ale to już spore osiągniecie.

YuMi jest tworem szwajcarskiej korporacji ABB. To gigant m.in. w sektorze robotyki i automatyki, wiec nie powinno dziwić, że udało mu się stworzyć taką maszynę. Niektórzy stwierdzą, że to tylko zabawka, ale zapewni ona koncernowi niezłą reklamę – zazwyczaj nie mówimy o produktach tego gracza, jego nazwa nie pojawia się na portalach…

Pokaz, w którym wziął udział YuMi, to część Międzynarodowego Festiwalu Robotyki. W Pizie zorganizowano koncert, podczas którego wykonywano utwory operowe. Orkiestrze przewodziła maszyna, co doskonale widać na filmie. Działała świadomie? Nie – odwzorowywała ludzkie ruchy. Wcześniej spece z ABB zarejestrowali pracę żywego dyrygenta, wprowadzili to do komputera i nauczyli robota, jak współgrać z muzyką. Można stwierdzić, że to bardzo odtwórcze, niektórzy się oburzą, powiedzą, że to ma niewiele wspólnego z dyrygowaniem. Już teraz można przeczytać, że nie ma w tym duszy i serca prawdziwego artysty. Jest za to… perfekcja. Orkiestra ponoć szybko nauczyła się gestów maszyny i zaczęła z nią współgrać.

Czy roboty typu YuMi zaraz zastąpią dyrygentów? Nie. Przynajmniej nie spodziewałbym się takiego scenariusza. Ale można już sobie wyobrazić, że wybitni dyrygenci będą teraz „skanowani”, ich ruchy zaczną być zapisywane, by w przyszłości, gdy przejdą na emeryturę czy umrą, robot był w stanie dać popis w stylu dyrygenta X. Ludzie nie przyjdą na taki koncert? Przyjdą. Zresztą, nie trzeba od razu zakładać śmierci – z pomocą YuMi dyrygent będzie mógł dawać koncert w kilku salach jednocześnie. Takich eksperymentów też się spodziewam. Podejrzewam, że gdyby maszyna została ubrana we frak, część widzów/słuchaczy nawet by nie zauważyła, że orkiestrze przewodzi robot…