20

Jak z jednego telefonu zrobić trzy. Uczy Xiaomi

xiaomi
Nowe Redmi K30S to nic innego jak Xiaomi Mi10T z nową nazwą. Nie o taką różnorodność smartfonów walczyłem.

Xiaomi zrobiło w Polsce niesamowitą rzecz, stając się alternatywą dla uznanych marek i pokazując, że flagowe podzespoły nie muszą być obciążone gigantyczną marżą. W dużej mierze zaciągnęło to hamulec firmom, które już widziały, jak ludzie płacą 10+ tys. za smartfon. I choć ostatnie topowe modele tego producenta są zauważalnie droższe, to dalej większość telefonów Xiaomi przejawia zauważalnie korzystniejszy stosunek ceny do możliwości. Jest jednak jedna rzecz, która psuje mi ich wizerunek, a która w ostatnim czasie psuje mi kompletnie ich wizerunek. Od jakiegoś czasu możemy bowiem obserwować sztuczne pompowanie ich portfolio, dając klientom iluzję, że mają wybór pomiędzy większą liczbą modeli, niż jest to w rzeczywistości. A to zdecydowanie nie jest działanie prokonsumenckie.

Redmi K30S to nic innego jak Xiaomi Mi 10T

Jak donoszą przecieki, najnowszy telefon od Xiaomi nie musiał długo czekać, by zawitać pod inną nazwą. Subbrand Redmi już zaprezentował model który nie tylko jest identyczny pod kątem specyfikacji, ale też – wygląda tak samo. Nie ma więc sensu im nie wierzyć, w końcu Xiaomi robi takie rzeczy już od jakiegoś czasu. Wystarczy zobaczyć na Poco F2, by zorientować się, że tak naprawdę jest to Redmi K30 z nową nazwą. Ba, takie rzeczy dzieją się także w ramach portfolio jednej submarki – wszak Redmi 9 Pro i Redmi 9S to również te same modele, a nazwa różni się tylko w zależności od tego, gdzie są sprzedawane.

xiaomi

Innymi słowy, dziś Xiaomi rebrandinguje swoje telefony na Redmi, a Redmi rebrandinguje swoje telefony na POCO. Nie trzeba więc być jasnowidzem by przewidzieć w którą stronę to idzie. Dziś wystarczy wyprodukować jeden telefon pod marką Xiaomi, zrobić mu premierę w Chinach, następnie ogólnoświatową i finalnie – Europejską, potem to samo zrobić z tym samym urządzeniem pod marką Redmi i POCO, by mieć 9 premier tego samego modelu. Producent trzy razy zarobi na tym samym telefonie, a konsument będzie miał iluzję, że ma szeroki wybór możliwości. Szczególnie, jeżeli połączymy to z nazewnictwem którego celem jest zmylenie kupującego co do tego, jaki dokładnie produkt ma przed sobą.

Niestety, w takich czasach żyjemy.