4

Facebook zarobił miliardy dolarów, więc Google… z przytupem przebiło jego wyniki

Opisując wczoraj wyniki kwartalne Facebooka, zapowiedziałem, że przyjrzymy się też poczynaniom Google/Alphabet. Okazuje się, że omawianie poczynań i raportów kwartalnych tych firm w pakiecie jest wskazane: ludzie z Mountain View chyba bacznie śledzili wypowiedzi przedstawicieli Facebooka, dobrze przyjrzeli się tabelkom z raportu i gdy nadeszła ich kolej... powiedzieli coś bardzo podobnego. Wyszło trochę zabawnie, ale rynek bardziej spogląda na rubryki z przychodami i zyskami. A te naprawdę robią wrażenie.

Wyniki Alphabet zdecydowanie przebiły oczekiwania analityków. Mamy zatem „powtórkę z rozrywki”, bo Facebook zaskoczył wczoraj bardzo pozytywnie. W obu przypadkach efektem był entuzjazm inwestorów, akcje korporacji drożały o kilka procent. Przejdźmy zatem do szczegółów.

Reklama i długo nic

Google kontroluje dzisiaj 30% rynku reklamy online (wg eMarketera). Jeśli dobrze pamiętam, następny na liście Facebook ma 11% tego tortu. Widać zatem wyraźnie, że firma z Mountain View to silny lider – serwis społecznościowy musi gonić wytrwale przez dłuższy czas, jeśli chce się zrównać z wyszukiwarkowym gigantem. Ten ostatni, podobnie jak firma Zuckerberga, reklamą stoi: przychody Alphabet wzrosły do 21,5 mld dolarów (+21,3%), przychody Google wyniosły 21,3 mld dolarów (+21%), z czego przychody z reklamy wyniosły ponad 19 mld dolarów.

Świetnie dla Google, że ma takie źródło pieniędzy, że może ono dzisiaj bardo mocno zasilać wyniki Alphabet, ale pojawia się pytanie o dywersyfikację przychodów, które zadawałem już przy okazji innych firm. Microsoftowi się udało, od dawna nie opiera się tylko na Windowsie, Apple jest uzależnione od iPhone’a, lecz rozwija biznes usług i oprogramowania, Amazon buduje interes na chmurze, Samsung ma mobile i podzespoły, a Huawei mobile i infrastrukturę telekomunikacyjną. tymczasem Google (i Facebook) opierają się na jednym filarze.

Warto przy tym zwrócić uwagę na segment Google other revenues, w którym można szukać owej dywersyfikacji. Co się na niego składa? Chmura, sklep z aplikacjami, sprzedaż urządzeń. W ciągu roku przychody z tego biznesu wzrosły o 33% z 1,6 do 2,1 mld dolarów. To nadal mizernie wygląda po zestawieniu z wynikami z reklamy, ale ten segment rozwija się bardziej dynamicznie niż główny biznes. Na wyniki Alphabet składa się jeszcze rubryka Other bets, która zawiera innowacyjne projekty korporacji (autonomiczne samochody, Internet z balonów, projekty medyczne). Przychody tej działki wzrosły o 150%. Wygląda imponująco, ale tylko dlatego, że przed rokiem te przychody wynosiły 74 mln dolarów – jest się od czego odbijać. Część inwestorów pewnie będzie marszczyć brwi, gdy spojrzy na straty, jakie wygenerował ten dział: wzrosły z 660 mln dolarów w drugim kwartale 2015 roku do 859 mln dolarów w poprzednim kwartale.

Fani firmy, jej innowacyjnych pomysłów, mają pewnie nadzieję, że w ten segment będzie pompowane coraz więcej kasy, że tzw. Moonshotów będzie przybywać i doczekają się właściwego finansowania, dzięki czemu świat pójdzie mocno do przodu. Akcjonariusze Alphabet, ci twardo stąpający po ziemi, liczą pewnie na to, że Ruth Porat, szefowa finansów korporacji, nie pozwoli na zbytnią rozrzutność na tym polu. Przyszła do firmy, by utrzymać dyscyplinę w wydatkach i na razie jej się to udaje. Wilk jest syty i owca cała. Należy przy tym dodać, że zauważalny jest wzrost zatrudnienia w korporacji – tyko w poprzednim kwartale załoga urosła o 2 tysiące pracowników, pod koniec tego okresu było ich już ponad 66,5 tysiąca.

Pisząc o liczbach nie można pominąć zysków: te wzrosły z 3,9 do 4,9 mld dolarów, a zatem o 1/4 – solidny rezultat.

Wyniki Alphabet i… pstryczek w nos Facebooka

Przywołałem Ruth Porat komentującą wyniki Alphabet, zwrócę jeszcze uwagę na wypowiedziane przez nią słowa:

Our terrific second quarter results, with 21% revenue growth year on year, and 25% on a constant currency basis reflect the successful investments we’ve made over many years in rapidly expanding areas such as mobile and video.

Najważniejsze są ostatnie słowa: mobile and video. Ludzie z Google/Alphabet mocno podkreślali, że biznes świetnie radził sobie ostatnio w mobile, że to reklama ze sprzętu mobilnego nakręciła tak dobre wyniki. Nie twierdzę, że było inaczej, ale ciekawe jest to, iż te zapewnienia pojawiają się dzień po tym, jak Facebook pokazuje w swoim raporcie, że stał się mistrzem reklamy mobilnej. Google nie sprecyzowało, jaka część przychodów z reklamy pochodzi z mobile, Facebook wskazał u siebie na 84%. Serwis Zuckerberga zapowiedział też, że kolejnym krokiem w rozwoju jest video. Alphabet nie wyciągnęło u siebie w zapowiedziach video z tzw. kapelusza, przecież mają YouTube’a, ale zastanawia to, że na oba aspekty zwraca się uwagę akurat teraz. To oznacza tylko jedno: czeka nas ostra walka obu firm – Alphabet pokazał wczoraj Facebookowi, że nie zamierza patrzeć, jak panoszą się Zuckerberg i spółka. To Google jest królem reklamy i władzą nie zamierza się dzielić… No chyba, że skłonią go do tego unijni urzędnicy, którzy bacznie przyglądają się poczynaniom firmy z Mountain View.