Polska

W Cinema City opłata internetowa doliczana jest do każdego biletu - kupujesz 10, płacisz 10 razy

MS
Maciej Sikorski
94

Co najbardziej irytuje w kinie? Jedni powiedzą, że popcorn, drudzy, że poprzedzające seans reklamy trwające nawet kilkadziesiąt minut. Są i tacy, którzy wskazują na dodatkowe opłaty - niby niewielkie, niby zrozumiałe, ale... No właśnie: jest jakieś "ale" - trudno nie ulec wrażeniu, że kina czasem przesadzają z podbijaniem ceny biletu i ciężko racjonalnie uzasadnić niektóre elementy ich cenników.

Pisałem wczoraj o dobrych wynikach Agory, za które w dużej mierze odpowiada udana końcówka roku w kinach. Nie dotyczy to jedynie należącej do Agory sieci Helios - dla całej branży poprzedni kwartał, poprzedni rok, należały do udanych. I nie jest to zasługa jedynie VII części Gwiezdnych Wojen - w Polsce większym powodzeniem cieszył się inny obraz. Również wczoraj otrzymałem link do ciekawego tekstu. Artykuł pojawił się na stronie Radia Szczecin i nosi tytuł Kinomaniacy buntują się przeciwko dodatkowym opłatom. Dotyczy wspomnianych we wstępie cenników, a znajdziemy w nim m.in. taki fragment:

Na początek zapłacimy złotówkę jeśli kupimy bilet przez internet. Trzy złote za okulary jeśli to seans 3D, kolejne trzy zł za strefę vip - czyli wygodne fotele, plus złotówka za seans w pierwszym weekendzie po premierze. To absurd - żalą się kinomaniacy.[źródło]

Pół biedy, jeśli te opłaty będą się pojawiać oddzielnie. Gorzej, gdy zaczną się kumulować i zrobi się z tego dobrych kilka złotych - to już będzie spora część ceny biletu. Część, o której na początku nie ma mowy. To zirytowało niektórych klientów do tego stopnia, że postanowili nagłośnić sprawę. Jak? Najłatwiej zrobić to z pomocą Facebooka. Powstał profil Idąc do kina NIE wybiorę Multikina. Chociaż w nazwie profilu pojawia się nazwa konkretnej sieci, to problem nie dotyczy tylko tej jednej marki.

W Multikinie rzeczywiście zapłacimy więcej za niektóre miejsca - kino określa je mianem VIP. Fotele są wygodniejsze i ulokowane w atrakcyjnym miejscu. Czy należy za to karcić Multikino? Mam spore wątpliwości, bo w tym przypadku opłata nie jest obowiązkowa, można wybrać inne miejsca. Kolejny problem to okulary. W tym przypadku... też mam mieszane uczucia - owszem, kiedyś za nie zapłaciłem 3 złote w Multikinie, ale od tego czasu trzymam w szufladzie (nie domagano się zwrotu) i zabieram ze sobą, gdy idę na film 3D. Kupiłem, są moje, nawet bardziej mi to pasuje, bo to bardziej higieniczne.

Przy oakzji okularów chciałbym jednak napisać, że kiedyś byłem świadkiem bardzo nieciekawej sytuacji - seans filmu dokumentalnego w 3D, sporo starszych osób na sali i problem, bo nikt im nie powiedział, że potrzebne są jakieś okulary. Grupa wychodzi w trakcie filmu, wraca w jego trakcie wyposażona w okulary. Tracą oni, tracę ja. A wystarczyło, by kasjer(ka) zamiast pytania dotyczącego produktów z baru (zakładam, że padło), spytała, czy starsi państwo wiedzą o 3D, o okularach i czy je posiadają. Możliwe, że to jednorazowa wpadka, ale w pamięci zostaje.

Pisałem wczoraj o dobrych wynikach Agory, za które w dużej mierze odpowiada udana końcówka roku w kinach. Nie dotyczy to jedynie należącej do Agory sieci Helios - dla całej branży poprzedni kwartał, poprzedni rok, należały do udanych. I nie jest to zasługa jedynie VII części Gwiezdnych Wojen - w Polsce większym powodzeniem cieszył się inny obraz. Również wczoraj otrzymałem link do ciekawego tekstu. Artykuł pojawił się na stronie Radia Szczecin i nosi tytuł Kinomaniacy buntują się przeciwko dodatkowym opłatom. Dotyczy wspomnianych we wstępie cenników, a znajdziemy w nim m.in. taki fragment:

Na początek zapłacimy złotówkę jeśli kupimy bilet przez internet. Trzy złote za okulary jeśli to seans 3D, kolejne trzy zł za strefę vip - czyli wygodne fotele, plus złotówka za seans w pierwszym weekendzie po premierze. To absurd - żalą się kinomaniacy.[źródło]

Pół biedy, jeśli te opłaty będą się pojawiać oddzielnie. Gorzej, gdy zaczną się kumulować i zrobi się z tego dobrych kilka złotych - to już będzie spora część ceny biletu. Część, o której na początku nie ma mowy. To zirytowało niektórych klientów do tego stopnia, że postanowili nagłośnić sprawę. Jak? Najłatwiej zrobić to z pomocą Facebooka. Powstał profil Idąc do kina NIE wybiorę Multikina. Chociaż w nazwie profilu pojawia się nazwa konkretnej sieci, to problem nie dotyczy tylko tej jednej marki.

W Multikinie rzeczywiście zapłacimy więcej za niektóre miejsca - kino określa je mianem VIP. Fotele są wygodniejsze i ulokowane w atrakcyjnym miejscu. Czy należy za to karcić Multikino? Mam spore wątpliwości, bo w tym przypadku opłata nie jest obowiązkowa, można wybrać inne miejsca. Kolejny problem to okulary. W tym przypadku... też mam mieszane uczucia - owszem, kiedyś za nie zapłaciłem 3 złote w Multikinie, ale od tego czasu trzymam w szufladzie (nie domagano się zwrotu) i zabieram ze sobą, gdy idę na film 3D. Kupiłem, są moje, nawet bardziej mi to pasuje, bo to bardziej higieniczne.

Przy oakzji okularów chciałbym jednak napisać, że kiedyś byłem świadkiem bardzo nieciekawej sytuacji - seans filmu dokumentalnego w 3D, sporo starszych osób na sali i problem, bo nikt im nie powiedział, że potrzebne są jakieś okulary. Grupa wychodzi w trakcie filmu, wraca w jego trakcie wyposażona w okulary. Tracą oni, tracę ja. A wystarczyło, by kasjer(ka) zamiast pytania dotyczącego produktów z baru (zakładam, że padło), spytała, czy starsi państwo wiedzą o 3D, o okularach i czy je posiadają. Możliwe, że to jednorazowa wpadka, ale w pamięci zostaje.

window.fbAsyncInit = function() { FB.init({ xfbml : true, version : 'v2.3' }); }; (function(d, s, id){ var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) {return;} js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/en_US/sdk.js"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk'));

Nie przypominam sobie, bym płacił więcej za seans w pierwszym weekendzie po premierze. Ale jednocześnie nie pamiętam, bym szedł do kina zaraz po premierze. Z cenami zależnymi od stref też spotykam się po raz pierwszy, więc nie jest to standard. Moją uwagę przykuwa jednak wątek opłaty internetowej. Tak, nad tym sam się kiedyś zastanawiałem. Za co właściwie się płaci? Trudno stwierdzić - w regulaminie Cinema City napisano po prostu:

Ceny wskazane na stronach Witryny, w potwierdzeniu zamówienia oraz na Bilecie są kwotami brutto, zawierającymi podatek VAT obliczony zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ostateczna kwota opłaty za Bilet zawiera opłatę internetową w wysokości 1 PLN doliczaną do każdego zakupionego Biletu.[źródło]

Jak napisali, tak zrobili - jeżeli kupuje się 10 biletów, to opłata internetowa wyniesie 10 złotych. Nie ponosimy jej raz, co byłoby logiczne, lecz 10 razy. W Heliosie działa to podobnie - złotówka doliczana do biletu w ramach opłaty internetowej. Wydawałoby się, że Sieć to rozwiązanie, które powinno ciąć koszty takich usług, ale tu mamy dowód na to, iż nie zawsze tak się dzieje. Tak, w tym przypadku mogę napisać, że kina przesadzają - to podnoszenie ceny biletu, które trudno wyjaśnić. Chociaż...

Helios dopłatę - czy niejako karę - za kupienie biletu w sieci tłumaczy następująco: "Potwierdzenie zakupu oraz bilet można wydrukować z otrzymanej wiadomości email lub pokazać przy wejściu SMS. Zakup odbywa się z dowolnego miejsca, nie wiążąc się z ewentualnymi kolejkami do kasy."[źródło]

Klient nie będzie stał w kolejce, a co za tym idzie, spada szansa, że kupi popcorn. Kina rekompensują sobie mniejsze wpływy ze sprzedaży barowej. Chyba tak należy to tłumaczyć. Możliwe jest też inne wyjaśnienie: skoro można wprowadzić taką opłatę, to dlaczego z tego nie skorzystać?

W sukces wspomnianego profilu na FB nie wierzę - zdecydowana większość kinomaniaków machnie na to ręką, kina nie zmienią cenników. A jeśli zmienią, to likwidując te dodatkowe opłaty pewnie podniosą ceny biletów...

Nie przypominam sobie, bym płacił więcej za seans w pierwszym weekendzie po premierze. Ale jednocześnie nie pamiętam, bym szedł do kina zaraz po premierze. Z cenami zależnymi od stref też spotykam się po raz pierwszy, więc nie jest to standard. Moją uwagę przykuwa jednak wątek opłaty internetowej. Tak, nad tym sam się kiedyś zastanawiałem. Za co właściwie się płaci? Trudno stwierdzić - w regulaminie Cinema City napisano po prostu:

Ceny wskazane na stronach Witryny, w potwierdzeniu zamówienia oraz na Bilecie są kwotami brutto, zawierającymi podatek VAT obliczony zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ostateczna kwota opłaty za Bilet zawiera opłatę internetową w wysokości 1 PLN doliczaną do każdego zakupionego Biletu.[źródło]

Jak napisali, tak zrobili - jeżeli kupuje się 10 biletów, to opłata internetowa wyniesie 10 złotych. Nie ponosimy jej raz, co byłoby logiczne, lecz 10 razy. W Heliosie działa to podobnie - złotówka doliczana do biletu w ramach opłaty internetowej. Wydawałoby się, że Sieć to rozwiązanie, które powinno ciąć koszty takich usług, ale tu mamy dowód na to, iż nie zawsze tak się dzieje. Tak, w tym przypadku mogę napisać, że kina przesadzają - to podnoszenie ceny biletu, które trudno wyjaśnić. Chociaż...

Helios dopłatę - czy niejako karę - za kupienie biletu w sieci tłumaczy następująco:
"Potwierdzenie zakupu oraz bilet można wydrukować z otrzymanej wiadomości email lub pokazać przy wejściu SMS. Zakup odbywa się z dowolnego miejsca, nie wiążąc się z ewentualnymi kolejkami do kasy."[źródło]

Klient nie będzie stał w kolejce, a co za tym idzie, spada szansa, że kupi popcorn. Kina rekompensują sobie mniejsze wpływy ze sprzedaży barowej. Chyba tak należy to tłumaczyć. Możliwe jest też inne wyjaśnienie: skoro można wprowadzić taką opłatę, to dlaczego z tego nie skorzystać?

W sukces wspomnianego profilu na FB nie wierzę - zdecydowana większość kinomaniaków machnie na to ręką, kina nie zmienią cenników. A jeśli zmienią, to likwidując te dodatkowe opłaty pewnie podniosą ceny biletów...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu