13

Uważaj na to czego szukasz w Google, Twój pracodawca patrzy!

Często myślimy, że laptopy, które dostajemy z pracy możemy traktować praktycznie tak jak swoje prywatne nie martwiąc się w żaden sposób o kontrolę tego co robimy. Okazało się, że jest zgoła inaczej. Przekonał się o tym boleśnie pewien Amerykanin, który w Google szukał informacji o szybkowarach i plecakach, a następnego dnia przyjmował u siebie policjantów […]

Często myślimy, że laptopy, które dostajemy z pracy możemy traktować praktycznie tak jak swoje prywatne nie martwiąc się w żaden sposób o kontrolę tego co robimy. Okazało się, że jest zgoła inaczej. Przekonał się o tym boleśnie pewien Amerykanin, który w Google szukał informacji o szybkowarach i plecakach, a następnego dnia przyjmował u siebie policjantów podejrzewających go o  terroryzm.

Okazało się, że nawet mimo całej potęgi inwigilacyjnej systemu PRISM, nie potrzeba wcale jego mechanizmów do tego, aby sprawdzić co, kto wyszukuje w Internecie i wyciągnąć z tego dość pochopne wnioski.

Sprawa działa się na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych w hrabstwie Suffolk, stan Nowy Jork, gdzie pewien mężczyzna nazwiskiem Catalano pracował w firmie Speco Technologies. Stało się tak, że został z niej zwolniony i musiał oddać pracodawcy swojego laptopa. Ten został przebadany i to nawet pod kątem fraz wyszukiwanych w Google’u.

Okazało się, że mężczyzna wyszukiwał tam informacje o szybkowarach używanych do produkcji bomb (takich właśnie materiałów użyli zamachowcy z Bostonu), a także przeszukiwał oferty kupna plecaków. Połączenie to zaniepokoiło techników, którzy przekazali swoje uwagi miejscowej policji. Stróże prawa zrobili następnie użytek ze swoich uprawnień i wtargnęli do domu Catalano, a potem zadali mu wprost pytanie czy zajmuje się przygotowywaniem bomb szybkowarowych…

aw16_5aExplosions_t1240

Cała sprawa wyszła na jaw dzięki opisaniu jej na blogu przez żonę bohatera policyjnej akcji, Michele Catalano. Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem, że za przekazaniem informacji stoi były pracodawca mężczyzny, w sieci zaczęły się pojawiać głosy, że to kolejny przejaw działalności PRISM i jego koronnego programu XKeyscore, który opisywałem wczoraj.

Rzeczywistość okazała się jednak zgoła inna, choć przecież NSA podglądając cały Internet także bez problemu może w ogromnej bazie metadanych zidentyfikować słowa-klucze, takie jak w tym przypadku szybkowar i plecak. Jest to moim zdaniem trochę paranoja, gdyż czasami ludzie po prostu chcą się dowiedzieć o materiałach, jakich użyli zamachowcy, a potem zwyczajnie przejrzeć oferty plecaków (w końcu zbliża się rok szkolny).

Zastanówmy się co dalej będzie przyciągało uwagę tajniaków: ołówek (z którego ponoć można zrobić bombę) + walizka, nóż + Allah, dynamit + święta wojna?

Ups… chyba właśnie NSA się mną zainteresowało…

Foto 1, 2